Przyjaciel z dzieciństwa

Przyjaciel z dzieciństwa
Przepraszam, Piotrze, ale zakochałem się w twojej żonie.

Powiedział to, patrząc gdzieś w bok, jakby słowa wypływały z niego mimo woli.

Piotr zamarł. Na jego twarzy przeszła cała gama uczuć, a oddech stał się ciężki.

Zapewniam, nic się między nami nie stało pospieszył dalej przyjaciel Zuzanna nawet o tym nie ma pojęcia.

Piotr milczał. Czas zdawał się zatrzymać.

A kiedy zdecydowałeś, że muszę to usłyszeć? odezwało się zimno i równomiernie.

Jesteśmy przyjaciółmi odpowiedział, wciąż odrywając wzrok myślałem, że doradzisz mi, co zrobić jego głos zadrżał, zdradzając wewnętrzne napięcie.

Oczekujesz porady ode mnie? Piotr uśmiechnął się gorzko. Wbiłeś się w moją żonę i chcesz, żebym wam błogosławił? Genialne!

Nie, nie rozumiesz! Gdybym chciał ją zabrać, już bym to zrobił. Nie wątp w to. Znasz mnie. Ale nie mogę. Jesteś dla mnie jak brat.

Brat? Piotr wstał z kanapy. A pamiętasz, jak uprowadziłeś Baszię od Władka? wtedy przysięgałeś wieczną przyjaźń.

No właśnie! Kiedy to było? W szkole! Zuzanna to zupełnie co innego.

Tak, zupełnie inna. To moja żona! I jest w ciąży, jeśli nie zauważyłeś. Więc wynocha z naszego życia!

Naprawdę? Gotów zdradzić naszą przyjaźń przez kobietę? w jego głosie zabrzmiało zdziwienie i gniew.

Z powodu rodziny. Mam nadzieję, że rozumiesz różnicę. A poza tym, kto ma cię winić o zdradę?

A może to ty wszystko zacząłeś? wciął złośliwy przyjacielski ton. Idź z Zuzanną do kina, nie mam czasu, pomóż jej w remoncie, zawieź ją do rodziców. Sam podsuwałeś mi swoją żonę! Ja lubiłem być potrzebny! Rozumiesz?

Wyjdź Piotr otworzył drzwi. Jego spokój był przerażający. I nie wracaj. Zapomnij o nas.

Dobrze. Wiesz co, przyjacielu, czekałem na inną rozmowę. Teraz mam czyste sumienie.

Gość wyszedł i zaraz po zamknięciu drzwi zabrał się do działania.

Zadzwonił do Zuzanny.

Musimy się spotkać. To ważne.

Co się stało? zaniepokoiła się, wpadnij, Piotr wciąż w pracy. Poczekamy razem.

Nie mogę. On on zabronił mi wchodzić do domu

Jak? Dlaczego?

Nie wiem. Myślałem, że wszystko wyjaśnisz.

Nic nie rozumiem odpowiedziała zdenerwowana. Spotkajmy się w parku

Spotkali się.

Słuchała go nie przerywając, a on opowiadał, jak Piotr nagle wybuchł, oskarżył go o nieznane przewinienia, wspominał o nieistniejących relacjach między nim a Zuzanną Nie kłamał po prostu pomijał kluczowe szczegóły.

Twój mąż uważa, że niszczę waszą rodzinę zakończył, wpatrując się w jej zagubione oczy.

To bzdura szepnęła.

Piotr po prostu zazdrości powiedział życzliwie. Nie zauważyłaś?

W jej głowie układał się układankowy obraz: nagłe pytania męża, jego niezadowolenie z przyjaciółek, stałe podejrzenia. Idealna gleba pod wątpliwości

Co mam zrobić? zapytała z bólem w głosie.

Porozmawiaj z nim. Powiedz, że się myli. Że jesteśmy tylko przyjaciółmi.

Nie uwierzy.

Wtedy nic nie mów delikatnie dotknął jej dłoni. Zostań dziś u mnie. Niech poczuje, co to znaczy być sam

Zuzanna patrzyła na niego przerażona. W jej oczach wahały się wątpliwość, strach, gniew wobec męża i coś nowego, niebezpiecznego.

Dobrze w końcu powiedziała. Ale liczę na twoją uczciwość

Pierwszy krok został zrobiony.

Cały wieczór udawał przyjaciela ze zrozumieniem. Pili herbatę, wspominali zabawne historie, a on łapał jej spojrzenie zdezorientowane, lecz już zainteresowane.

Gdy gościa znużyła drzemka na kanapie, nie budził jej

Rano zadzwonił telefon. Piotr. Głos szorstki, niewyspany.

Zuzanna u ciebie?

Tak odpowiedział chłodno. Wszystko w porządku. Ona po prostu nie chce wracać.

Zapanęło milczenie. Przed oczami pojawił się obraz Piotra i poczuł satysfakcję.

Przekaż jej Piotr zatrzymał się, jakby szukał słów. Że drzwi są zamknięte. Na zawsze.

Odłożył słuchawkę.

Zuzanna obudziła się, słysząc rozmowę:

Co się stało?

Piotr nie chce cię już widzieć. Powiedział, że wybrałaś swoją drogę.

Płacząc, przytulił ją, wypowiadając pocieszające słowa, ale nie czuł niczego. Dlaczego płakała o dawnym szczęściu, skoro tak łatwo je zniszczył?

Po tygodniu Zuzanna spakowała rzeczy:

Jadę do mamy nie patrzyła na niego muszę być sama, przemyśleć wszystko.

Oczywiście skinął głową jedź

Zuzanna wyjechała, zostawiając pożegnalny liść:

Nie wierzę już ani tobie, ani jemu, ani sobie przy was

***

Został sam w pustym mieszkaniu. Cisza przygniatała, przewracając myśli na lewą stronę.

Plan, tak klarowny i elegancki, pękał. Miała się rozszalać między nimi! Miał go skrzywdzić, przytrzymać przy sobie, delektować się upokorzeniem Piotra. A ona wyjechała i wszystko popsuła!

***

Usiadł na kanapie i wpatrywał się w sufit. W głowie wyłaniały się obrazy z dzieciństwa.

Wieczny szczęściarz Piotr! Zawsze strzelał gola w decydujących momentach, podchodził do egzaminów bez przygotowań, przyciągał spojrzenia dziewczyn. Wszystko przychodziło mu łatwo!

Zazdrość rosła latami, cicha, żrąca, aż zamieniła się w nienawiść.

Potem życie ich rozdzieliło. I tak przypadkowe spotkanie.

Znowu Piotr odnoszący sukcesy przedsiębiorca, piękna żona, wkrótce dziecko. Jego szczęśliwy, spokojny uśmiech, pewność jutra wstrząsnęła dawno ukrytą złość.

Nie mógł dłużej tego znieść. Chciał zburzyć dumę tego szczęściarza, zabrać choć odrobinę jego szczęścia! Przynajmniej na chwilę!

Nie spodziewał się, że wszystko pójdzie tak prosto

***

Dzwonek przerwał ciszę. Nieznany numer. Głos w słuchawce informował o wypadku. Zuzanna została potrącona w drodze do mamy

Siedział, sparaliżowany, nie mogąc się ruszyć. To nie był już chytry plan, nie była to zemsta. To była katastrofa!

***

Piotr, dowiedziawszy się o zdarzeniu, nocował przy jej łożu w szpitalu.

Gdy Zuzanna odzyskała przytomność, przez łzy i ból opowiedziała wszystko: jak przekonano ją, że mąż zazdrości bez powodu, jak namówiono ją, by po prostu porozmawiała, by go upokoić. Piotr trzymał jej dłoń.

Już go nie obchodziło, co się stało. Cieszył się, że żona żyje. Zdał sobie sprawę, że mógłby ją stracić na zawsze.

Kilka dni później Piotr wrócił do domu, by się przebrać.

Przy wejściu stał przyjaciel z dzieciństwa. Twarz blada, oczy błąkały się.

Jak ona? westchnął.

Piotr, zmęczony, z gasnącym spojrzeniem, odpowiedział, myśląc o utracie dziecka:

Wszystko skończyło się.

Ten zbladł jeszcze bardziej. Wydawało mu się, że Zuzanna już nie istnieje.

Nie chciałem! słowa spływały lawiną. Zazdrościłem ci całe życie! Miałeś wszystko, a mnie nic! Widząc twoje szczęście, nie wytrzymałem! Chciałem cię pouczyć, zniszczyć twoją rodzinę, żebyś cierpiał! Nie przewidziałem, że ona odejdzie, że tak się skończy! Nie chciałem jej śmierci!

Piotr słuchał w ciszy tego chaotycznego, histerycznego wyznania, po czym powiedział:

Nigdy nie oczekiwałem od ciebie nic dobrego. Ale zaskoczyłeś mnie, przyznałeś się. Masz nadzieję, że ci lekko?

Przepraszam zabrzmiało słabo. Nie myślałem, że dojdzie tak daleko

Myśleć trzeba częściej mówią, że pomaga. No, do zobaczenia odrzucił Piotr.

Zniknął w klatce schodowej.

Przyjaciel z dzieciństwa został sam. Stał długo, nie wiedząc, w którą stronę iść. W końcu, powoli, ruszył w nieznane.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 2 =

Przyjaciel z dzieciństwa