W pakiecie z byłym partnerem

Grażyna, nie możesz po prostu wypędzić dziecka! To mała, w obcym mieście. Czy wiesz, co jej może się przytrafić? nalegał Andrzej drżącym z oburzenia głosem. Jesteś przecież jej matką! Pomyśl, jakby ktoś tak potraktował Kacpra!

Wiesz, Kacper tak się nie zachowuje, odpowiedziała Grażyna. Ma może czternaście lat, ale chamstwa ma trzydzieści. Jeśli ma odwagę zadzierać się przy starszej cioci, to sama pewnie dotrze do dworca.

Grażyna wiedziała, że może przesadza. Biletów do swojego syna nie ma, znajomych w tym mieście też nie. Właściwie wystawiła chłopaka w nieznane. Ale już było jej to jedno. Nie mogła dłużej znosić tego diabełka w spódniczce.

…Kiedyś Andrzej wydawał się Grażynie oddechem świeżego powietrza. Jej pierwszy małżeński związek nie był totalnie fatalny, ale miłości w nim nie było. Za Sergiusza, pierwszego męża, Grażyna poślubiła z kalkulacją. Był spadkobiercą zamożnych rodziców, żył na bogato, nie myśląc o niczym, i troszczył się o Grażynę.

Uważała, że taki człowiek idealnie nadaje się do założenia rodziny ich dzieci niczego nie będą potrzebować. Własne uczucia wrzucała na ostatnie miejsce. Brakowało iskrzy w ich relacji, więc co zrobić? Życie nie jest bajką, nie każdy kocha się do szaleństwa. Przynajmniej facet był porządny, nie zraniłby.

W pewnym sensie Grażyna miała rację: ich jedyny syn, Kacper, naprawdę niczego nie potrzebował. Gdy dorósł i stał się bardziej samodzielny, rodzice nagle odkryli, że są sobie prawie obcymi. Nie mieli wspólnych zainteresowań, nie było o czym rozmawiać. Grażyna nawet jeździła na wakacje sama, oddzielnie od Sergiusza. Sergiusz z kolei stracił do niej zainteresowanie, emocje przepadły.

Na początku próbowali żyć obok siebie jako dobrzy przyjaciele. Próba zakończyła się hukiem. Grażynę denerwowało w Sergiuszu wszystko: jak zostawia kałuże w łazience po prysznicu, jak chrapie, jak je, a nawet jak oddycha. Sergiusz zaczął interesować się młodymi dziewczynami, spotykał się z nimi i nazywał to tabletka na nudę.

W rezultacie rozwiedli się. Sergiusz zostawił jedną z mieszkań żonie i synowi. Pierwszy czas Grażyna przyzwyczajała się do życia w pojedynkę, a potem pojawiła się potrzeba miłości. Choćby raz w życiu.

Z tą nadzieją wzięła się na portal randkowy, ale nie wytrzymała długo. Mężczyźni przychodzili różni. Jedni nie znaleźli się po czterdziestce i nie pracowali, inni obrażali byłe żony. Nawet ci, którzy wydawali się normalni, znikali po pierwszej randce. Grażyna nie rozumiała, co jest przyczyną, dopóki jeden z nowych znajomych nie dał jej wskazówki.

Kolejna randka skończyła się ohydnie. Po godzinie facet zaczął nachodzić i całować się. Nie powstrzymało go, że Grażyna jasno powiedziała: to za szybko. Potem zaczął nalegać, by przyjść do niego w gościnę. Kobieta pojąwszy, o co chodzi, odleciała, tłumacząc, że musi odebrać syna ze szkoły.

Rozstali się w ten sposób. Ale późnym wieczorem Grażyna dostała wiadomość prywatną:

Nie mogłeś od razu wszystkiego powiedzieć? Zmarnowałem tylko czas na ciebie. Nie interesują mnie rozwiedzeni z przyczepkami.

Rozmowa odbyła się już w kawiarni. Najprawdopodobniej nie chodziło o syna, lecz o piętno rozwiedziona zabiło w Grażynie ochotę do dalszych poszukiwań. Dla facetów to naprawdę obciążenie, nawet jeśli syn ma piętnaście lat i latem zarabia więcej niż niektórzy kandydaci.

Grażyna już miała zamiar rzucić tę marzenie na koniec, ale najprzyjemniejsze zdarza się niespodziewanie.

Andrzeja spotkała na przyjęciu u znajomej, Marii. Galanterował, nalewał jej szampana, podawał sałatki. Uśmiechał się, gdy Grażyna żartowała, a na koniec poprosił o numer.

Maria ostrzegła:

Grażyna, uważaj. Z nim w pakiecie są była żona i córka.

Grażyna nie przejęła się tym.

No i co? Nie jestem już dziewczyną, odparła z uśmiechem. W życiu co się nie zdarzy.

Później Andrzej delikatnie wyjaśnił, że nie mógł żyć z żoną, ale Grażyna zrozumiała, że jego była regularnie wywoływała kłótnie. To ją zaskoczyło przecież on wydawał się miły, spokojny, łagodny. Skąd więc konflikty?

Wkrótce poznała prawdę i nie spodobała jej się.

Andziu, dziś trochę się spóźnię. Muszę wpaść do Wiktorii. Poprosiła, żebym zebrał rower dla Krysi, uprzedził Andrzej.

To nie było pierwsze. W ciągu ostatniego tygodnia Andrzej spóźniał się już trzeci raz. Wiktoria nie mogła nawet wymienić żarówki bez jego pomocy. Grażyna początkowo próbowała to tłumaczyć kobieta dopiero co się rozwiodła i przyzwyczaja do nowego życia, podobnie jak ona kiedyś. Z czasem jednak zaczęło to jej doskwierać.

Wiesz, jak do tego podchodzę. Nie możesz po prostu powiedzieć jej nie? Zaczyna mi się wydawać, że między wami coś się dzieje.

Grażyno, bój się Boga! Po prostu Nie mogę zostawić Krysi. Rodziny się rozrywają, a dzieci pozostają, rozumiesz?

Rozumiem. Nie mam nic przeciwko, byś pomagał, ale bez ciągłych wyjazdów. Wyślijmy Wiktorii pieniądze na fachowca, nie musisz tam być osobiście.

No Grażyno

Żadnych Grażyno. Albo jedziesz do domu, albo zostajesz u Wiktorii na zawsze.

Nie bez walki, Grażyna wywalczyła swój warunek. Andrzej przestał wpadać do byłej żony, ale wciąż chciał widywać córkę, więc Krysia przyjeżdżała w weekendy. Każda wizyta była dla Grażyny próbą wytrzymałości.

Podczas pierwszej nocy dziewczynka nalegała, by tata spał w jej pokoju zawsze. Boję się być sama, twierdziła. Potem wzięła się za flakon perfum Grażyny i rozlała go po sobie. Trzeci raz kaprysiła przy jedzeniu.

Nie będę tego jeść, odrzuciła Krysia, odciągając talerz. To nie smakuje. Mama gotuje lepiej.

No i chodź głodna, nie wytrzymała Grażyna. Albo jedź do mamy.

Drapie mnie to? Powiem mamie, że nie karmili mnie tutaj! Krysia skrzyżowała ręce na piersi.

Dziewczynki zaczął Andrzej ze smutkiem. Nie kłóćmy się. Zamówię pizzę.

Po każdym spotkaniu z Krysią w domu wybuchały kłótnie. Dziewczynka udawała, że Grażyna jej nie jest, i zachowywała się jak właścicielka w cudzym mieszkaniu. Kobieta wiedziała, że dziewczynka chce, by tata częściej przychodził lub wrócił do mamy. I tak systematycznie podgryzała relację z ojcem.

No i teraz będziesz musiała uciekać do innego miasta zauważyła przyjaciółka. A ja cię ostrzegałam.

Nie sądziłam, że spotkasz rozwiedzioną z przyczepką męską, westchnęła Grażyna.

Postanowiła jednak poważnie rozważyć radę. Dlaczego nie przeprowadzić się? Syn już mieszkał sam, w innym mieście. Nikt nie trzymał jej tutaj.

W efekcie przeprowadzili się do innego regionu, do domku na przedmieściach, niedaleko morza. Przez dwa lata wszystko było idealne: cisza, spokój i możliwość cieszenia się życiem we dwoje. Ale potem

Grażyno, nie gniew się nieśmiało zaczął Andrzej. Wiktoria dzwoniła. Poprosiła, żebym zabrał Krysię na letnie wakacje, przynajmniej na miesiąc. Ma problemy zdrowotne, lekarz kazał jej pojechać nad morze, a wyjazdy wiesz, drogie. A Viki ma urlop zimą.

Grażyna spojrzała na męża jak na barana przed nową bramą.

Nie! Tylko nie Krysia! wybuchła.

Grażyno rozmawiałem z nią. Wszystko zrozumiała i obiecała się nie zachowywać tak.

Na początku Grażyna opierała się, ale w końcu poddała się. W końcu to ukochana córka ukochanego mężczyzny. Nie widział jej od dawna. Może Krysia naprawdę się zmieniła?

Niestety, nie.

Pierwszy tydzień dziewczynka zachowywała się spokojnie albo siedziała w pokoju, albo spacerowała z tatą. Potem zaczęło się.

Krysia, mogłabyś nie chodzić po domu w ulicznych butach? U nas tak nie przyjmuje się.

Ojej, zapomniałam zdjąć, uśmiechnęła się. Po prostu i tak jest brudno.

Krysia przychodziła nieproszeni gości, zabierała jedzenie, które Grażyna prosiła nie ruszać, słuchała muzyki na pełnym gazie nocą. Gdy proszono ją o ciszę, odpowiadała, że zapomniała słuchawek, ale gdyby dostała nowe, to oczywiście zastosuje się do prośby. Co więcej, regularnie narzekała matce, przez co Wiktoria telefonowała do Grażyny w gorących kłótniach.

Cierpliwość Grażyny pękła, gdy Krysia rzekomo przypadkowo rozbiła filiżankę. Tę samą, którą Kacper podarował jej na pierwszą wypłatę. Było to wyjątkowo obraźliwe.

Ech, niewiele tu kubków, więc zrobiła mi małą egzekucję, wzruszyła ramionami Krysia.

Tego dnia Grażyna powiedziała mężowi, że nie zamierza dłużej znosić obecności małego wybrykowego gościa na swoim terenie.

Andrzej stanął w obronie córki.

Grażyno, może ma w tym rację, ale to wciąż dziecko. Ty jesteś dorosła. Mogłabyś spróbować dojść do porozumienia, choć raz w roku, argumentował. A tak to wydaje się, że ci nie zależy, co się stanie z moją córką.

Grażyna spędziła tę noc w pokoju gościnnym, nie chcąc widzieć Andrzeja. Rano odkryła, że ani męża, ani córki nie ma w domu.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby Andrzej nie był nieobecny przez trzy dni. Najwyraźniej pojechał z Krysią na wszelki wypadek. W tym czasie nie odbierał telefonów ani wiadomości. Grażyna mogła tylko zgadywać, co się tak naprawdę dzieje.

Pojawił się dopiero po czterech dniach.

No to wracam do domu. Spotkam się z wami jutro, po szóstej, zwyczajowo oznajmił.

Grażyna mogłaby udawać, że wszystko jest w porządku, tak jak wtedy, gdy jeździł do byłej co drugi dzień. Ale miał już dosyć tej wojny Zwłaszcza że Andrzej wyraźnie nie stał po jej stronie.

Andrzeju, nie obrażaj się, ale jedź z powrotem do Wiktorii. Są ludzie, którym razem jest lepiej, a osobno nudno. Chyba to właśnie w twoim przypadku, odpowiedziała.

Grażyno, co się stało? Wszystko w porządku. Po prostu odwaliłem córkę.

Byłoby wspaniale, gdyby w ogóle nie przyjeżdżała. Albo gdybyś postawił ją na miejsce. Nie zrobiłeś tego przez te wszystkie lata. Nie, Andrzeju, mam dość walki w własnym domu i w naszym związku.

Andrzej próbował ją namówić, ale Grażyna była nieugięta. Nie dowiedziała się, czy zdradzał ją, czy po prostu stał pod butem Wiktorii i Krysi. Nie zaglądała po cichutku na jego profile w mediach.

Tak, kiedyś Grażyna marzyła o miłości. Ale co zrobić, gdy mężczyzna kocha bardziej siebie, swój komfort i półśrodki? Grażyna postanowiła najpierw pokochać samą siebie. Śledzenie byłych nie wchodziło w definicję tej miłości.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × 3 =

W pakiecie z byłym partnerem