Zabójcza miłość: Historia o Przybranym Ojcu

Drogi Dzienniku,

Dziś znów myślę o tym, jak wszystko się zaczęło, kiedy poślubiłem Łucję, a jej córka Jadwiga miała wtedy dziesięć lat. Pamiętam, że jej biologiczny ojciec zginął dwa lata przed ślubem, więc młoda dziewczynka początkowo podchodziła do mnie ostrożnie. Starałem się jednak znaleźć wspólny język choć nie nazywała mnie tatą, to jednak zdrobnienie Piotruś wypowiedziane jej słodkim głosem brzmiało dla mnie jak najpiękniejsza melodia. Dzięki temu zbudowaliśmy prawdziwą więź, a Jadwiga stała się klejem naszej rodziny.

Sześć lat po weselu los postanowił nas wystawić na próbę. Podczas firmowego spotkania z koleżanką z pracy, Agnieszką, wypiłem za dużo i wpadłem w pułapkę własnych słabości. Nie pamiętam dokładnie, co się stało, ale Łucja dowiedziała się o tym od kogoś z otoczenia. Musiałem wtedy prosić o wybaczenie, a ona groziła rozwodem. Nasze kłótnie trwały, kiedy Jadwiga była w szkole, ale ona, wrażliwa i empatyczna dziewczynka, wyczuła, że coś jest nie tak, i bardzo się zmartwiła.

Tylko dla Jadwigi ci wybaczam, powiedziała Łucja, gdy w końcu zgodziła się dać mi jeszcze jedną szansę. Obiecała, że kolejny raz to będzie już koniec i rozwód.

Zacząłem się naprawiać, spędzając z rodziną więcej czasu, i z ulgą zauważyłem, że oczy mojej pasierbicy znów błyszczą. Kiedy Jadwiga skończyła osiemnaście lat i przyprowadziła do domu swojego chłopaka, Waleriana, poczułem niepokój. Walerian był szczupły, trochę nadęty i zawsze z jakimś szyderczym uśmiechem na twarzy. Jadwiga patrzyła na niego zakochanymi oczami, więc musiałem powstrzymać się przed wybuchnięciem.

Jadźko, jesteś pewna, że to ten, którego potrzebujesz? zapytałem cicho, kiedy Walerian odszedł. A co, Piotruś, nie podoba ci się? roztrząsnęła się Jadwiga. Po prostu go nie znasz, ale wiem, że jest dobry. Westchnąłem, wymusiłem uśmiech i powiedziałem: Zobaczymy. Nie mogę pozwolić sobie na zły wybór.

Walerian wyczuł moje niechęci i starał się unikać kontaktu, zachowując jednak uprzejmość. Wkrótce jednak Łucja znów obarczyła mnie podejrzeniami o zdradę z Agnieszką. Po raz kolejny poczułem się przytłoczony. Łucja podniosła głos: Czy naprawdę tak się stało, że nie wytrzymałeś i znów poszedłeś za nią? krzyknęła. Ja byłem zszokowany. Nie miałem już siły myśleć o zdradzie.

Wtedy zadzwoniłem do Agnieszki. Piotrze, co się stało? odezwała się, tonem pełnym ironii: Właśnie wyszłam za mąż pół roku temu, czekam na dziecko, a ty masz jeszcze jedną?.

Przepraszam, to błąd wymamrotałem. Łucja spojrzała na mnie z dezaprobatą i opuściła pokój. Przez kilka dni nie rozmawialiśmy, po czym jednak udało nam się dojść do porozumienia. Musiałem jednak wymyślić jakieś wyjaśnienie dla Jadwigi, dlaczego mam kłótnie z żoną, bo ona była zamyślona i martwiła się o nasze relacje.

Potem, dosłownie po kilku dniach, zostałem potrącony przez samochód przy ulicy Marszałkowskiej. Zostałem wciśnięty na jezdnię, a niewielki samochód lekko ucierpiał w moje nogi. Na szczęście prędkość była mała, więc doznałem jedynie naciągnięcia i lekkiego wstrząsu mózgu. Musiałem się poruszać po mieszkaniu z trudem, a Jadwiga z całych sił dbała o mnie, podając jedzenie do łóżka, czytając książki i rozmawiając o niczym.

Pewnego wieczoru usłyszałem, jak Jadwiga szepcze w przedpokoju: Walerian! Piotruś jest dla mnie jak ojciec! Kocham go i będę go bronić, co by kto nie mówił!. Walerian wzburzony wymamrotał coś w swoją obronę, ale patrząc na ich uśmiechy, poczułem dumę wychowaliśmy dobrą dziewczynę.

Niedługo potem pojawił się kolejny kryzys: nasz szef, na polecenie klienta, oskarżył mnie o wadę przy montażu sufitu w jednym z mieszkań. Leon Sieradzki twierdzi, że sufit kipi, a rogi są krzywe. Dodał jeszcze, że wymusiły na nas dodatkowe pieniądze powiedział szef, zławeczając się. Byłem wściekły. Pracowaliśmy rzetelnie i nie żądaliśmy żadnych dodatkowych płatności. Leon był znany z tego, że zawsze wymykał się z najdrobniejszych usterek.

Jedź do niego i wyjaśnij, co się stało kazał szef, grożąc utratą pracy. Wieczorem wróciłem do domu, a Jadwiga natychmiast podniosła mnie na duchu: Nie martw się, na pewno to jakieś nieporozumienie. Łucja westchnęła: Nie chcemy, żebyś został bez pracy, znajdź rozwiązanie.

Spotkałem się z Leonem w jego biurze przy ul. Jana Pawła II. Ten człowiek krzyczał, że będziemy sądzić jego firmę i doprowadzi do naszego zwolnienia. Starałem się zachować spokój, choć wewnątrz czułem, że zaraz pęknę. Leon nie mógł znaleźć dowodu, że naprawdę zabraliśmy od niego pieniądze, a kiedy podszedłem kilka kroków w jego stronę, potknął się i upadł, krzycząc o policję.

Spokojnie, powiedziałem łagodnie, patrząc mu w oczy. Powiedz mi, sam to wymyśliłeś, czy ktoś ci to podpowiedział?. Leon przyznał się, że młody człowiek o imieniu Walerian (ten sam Walerian, którego przywitał Jadwiga) podsunął mu pomysł, aby zgłosić naszą ekipę i wyciągnąć odszkodowanie. Walerian miał przy okazji niewielką sumę pieniędzy, które miał przekazać Leonowi, by odsunąć mnie od pracy.

Pokazałem Leonowi zdjęcie rodzinne, na którym widać mnie i Waleriana. To on? zapytał, patrząc ze zdumieniem. Tak, to mój przyszły zięć. Wtedy Walerian wyszedł z kuchni, zobaczył nas i wycofał się, drżąc ze strachu. W końcu zapytałem go: Dlaczego to zrobiłeś?. Walerian odpowiedział, że chciał tylko żeby nie podchodził do młodej dziewczyny.

Wtedy Walerian wykrzyknął: Nie mam nic przeciwko temu, żeby podchodzić do dziewczyny, ale nie podchodźcie do mnie!. Złapał się za krawat i odszedł, a ja odrzuciłem go słowami: Nie chcę nawet dotykać twoich rąk. Jadwiga, po usłyszeniu całej historii, zerwała z Walerianem i postanowiła skupić się wyłącznie na nauce rodzice zawsze ją wspierają.

Patrząc wstecz, czuję, że wciąż muszę pracować nad sobą i nad tym, by nasza rodzina trzymała się razem, mimo że los niejednokrotnie rzucał nam kłody pod nogi. Mam nadzieję, że jutro będzie lepszy dzień.

Z wyrazami nadziei,
Piotr (Piotruś)

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × pięć =

Zabójcza miłość: Historia o Przybranym Ojcu