Próbowała skłócić syna z jego ciężarną żoną

Po prostu Mama mówi, że stałaś się dziwna.
Ach, mama mówi wymrucza Róża.

W głowie przywołuję niedawną kłótnię. Czy naprawdę teściowa mogła jeszcze raz opowiadać, jak Róża ją obraziła, kiedy tylko zaczęła wspominać swoje przykre wspomnienia z przeszłości? Tym razem już chyba setny raz.

Pani Natalio Leonowo, zmieńmy temat proszę Róża uprzejmym, lecz stanowczym tonem.

Teściowa, dopiero co wpadła w kolejny wyczerpujący monolog o swoich przedwczesnych ciążach, z wściekłością łapie się za gardło i patrzy na młodą kobietę z niedowierzaniem.

Różo, chcę cię wesprzeć.

Dziękuję, nie potrzebuję wsparcia od kogoś o empatii jak u chleba.

Czyżbyś mnie właśnie nazwała głupią? w oczach teściowej zaczynają się zbierać łzy.

W normalnych okolicznościach Róża spróbowałaby załagodzić spór, wycofać się pod pretekstem pilnego telefonu służbowego albo spotkania, które przypadkowo zapomniała. W każdym razie wymyśliłaby jakąś wymówkę, by uciec od Natalii i jej niekończących się opowieści o trudnych doświadczeniach. Jednak depresja to dziwna sprawa, zwłaszcza w czasie ciąży, kiedy organizm przechodzi pełną metamorfozę.

Do piątego miesiąca ciąży Róża zamienia się z delikatnej i cierpliwej w kobietę, która zakłada rękawy i pyta: Gdzie jest mój koń i chałupa?, po czym rusza rozwiązywać własne problemy.

Jak mam cię nazywać, skoro setki razy już mówiłam, że nie chcę rozmawiać o twoich nieudanych doświadczeniach macierzyńskich?

Znam człowieka wysokofunkcjonującego autystyka, który może nagle zacząć tańczyć w kawiarni albo nie zrozumieć żartu. Nawet on przyznałby, że rozmawianie o takiej tematyce z ciężarną to szczyt głupoty.

Więc nie tylko mnie uderzasz, ale i odwracasz się od mnie? Tak właśnie mnie traktujesz, a to za moją dobroć. Nie słyszałam od ciebie żadnego miłego słowa

A już by mnie nie było za co tak mówić! wykrzykuje Róża, zamykając drzwi. Wypuszcza powietrze, wciąga je głęboko i uśmiecha się, zupełnie zadowolona z siebie.

Miała nadzieję, że od niej odsuną się na kilka tygodni, a może i na zawsze. Niestety, nadzieje nie mają szans, bo rozmowa z matką stała się początkiem kolejnych problemów.

Grzegorz, mąż Róży i syn Natalii, siedzi cicho przy obiedzie, zamyślony. Róża najpierw próbuje jak zwykle rozmawiać, ale zauważa, że odpowiada jej tylko jednowierszowo, jakby myślami gdzieś indziej.

Na wszystkie pytania, co się stało, on zapewnia żonę, że wszystko jest w porządku, i Róża odpuszcza. Związać milczenie Grzegorza z poranną kłótnią z teściową nie przychodzi jej do głowy. Myśli po prostu, że mąż jest zestresowany pracą lub coś go trapi, czego nie chce jej obarczać.

Kilka dni później rozmowa w końcu dochodzi do skutku. Grzegorz zaczyna temat zupełnie od innej sprawy.

Różo, czy ktoś wspominał ci o depresji poporodowej? Może u ciężarnych też się pojawia, prawda?

Może, ale nie sądzę, że to właśnie ona. Nie wyglądam na osobę w depresji, prawda?

Dla twojego spokoju mogę pójść do psychiatry, ale tylko wtedy, gdy pójdziesz ze mną i wyjaśnisz specjaliście, co w moim zachowaniu skłoniło cię do podejrzeń o depresję.

Po prostu Mama mówi, że jesteś dziwna.

Ach, mama mówi wymrucza Róża.

Wspomina ostatnią sprzeczkę. Czy naprawdę teściowa mogła ponownie narzekać, jak Róża ją obraziła po tym, jak podniosła temat swojego smutnego przeszłego? Pewnie już setny raz.

Grzegorzu, powiem to wprost: jeśli ktoś ma iść do specjalisty, to twoja matka powinna. Wiesz, co mi powiedziała?

Wiem, że ciągle się kłócicie. Ona uważa, że celowo jej prowokujesz, dajesz rady dotyczące masek do włosów albo wysyłasz je pod niewłaściwy adres

O co ci chodzi? nie rozumie Róża, bo nie łapie sensu wypowiedzi Grzegorza.

Grzegorz przypomina, że tydzień temu jego mama kupiła taką samą maskę, jaką ma Róża, i twierdzi, że to właśnie ona jej ją poleciła.

Mama użyła tej maski i uznała, że ty celowo powiedziałaś jej, że jest zła, a dobrą, od której jej włosy rosną, schowała dla siebie.

Co? Grzegorzu, od razu widać, że nie rozumiesz naszych kobiecich spraw. Gdybyś zrozumiał, od razu wyczułbyś podstęp.

Róża w ciągu trzech minut tłumaczy, że nigdy nie używała amoniakalnych farb ani prostownic i że jej naturalnie gęste włosy nie mogłyby jej skłonić do polecania takiej maski teściowej, której włosy regularnie rozjaśnia i niszczy chemicznymi zabiegami, mimo że nazywa je bio-wygładzeniem.

Wysłałam jej właściwy adres, kiedy miałaby odebrać paczkę od twojego przyjaciela. Mam nawet zachowaną korespondencję otwiera telefon, wyświetla wiadomość i pokazuje ją mężowi.

Rozumiem. Przepraszam, chyba nie powinnam ufać mamie. W przeszłości była w porządku, ale pokłóciłyśmy się o

To ona zaczęła mi opowiadać o swoim bólu, który przeżyła cztery razy z rzędu, zanim pojawiłeś się ty. Nie mogę ciągle słuchać jej tragedii, zwłaszcza że mam własne sprawy.

Chcesz powiedzieć, że ona zabije? wyskakuje słowo, które w powietrzu wywołuje niepokój. Grzegorz dzwoni do matki, potem wraca i stawia przed Różą fakt: nie będą już utrzymywać kontaktu z jej mamą.

Róża cieszy się z tego teściowa już jej wystarczająco dusiła nieodpowiednim zachowaniem, a próby oczerniania jej przed mężem nie mają już żadnego sensu.

Rodzina Grzegorza jeszcze długo gania go po to, że wymienił matkę na inną kobietę. On tylko wzdycha i mówi, że matka jego dziecka nie jest obca, a jeśli to ona jest winna wszystkiego, to pytanie pada do niej, nie do nas. Niektórzy nie zgadzają się z jego zdaniem, ale on już nie zmieni zdania.

Teraz zadaje się pytanie, po co matce było wprowadzanie konfliktu między nią a ciężarną żoną. Odpowiedź nie przychodzi od razu. Domyśla się, że to typowa historia, gdy matka nie chce dzielić syna z inną kobietą. Nie musiała dzielić straciła go całkowicie, a winna jest sama. Nie ma sensu obarczać Grzegorza i Róży.

Przynajmniej pozwólcie jej zobaczyć dziecko krzyczy rodzina. Jedyną radością babci byłaby możliwość przytulania wnuka na starość, a syn jej tego nie dał.

To właśnie taką babcią już nie jesteście. Nie narzucajcie swoim żonom czy mężom kontaktu z nią, a zobaczycie, ile waszych solidnych małżeństw wytrwa. odpowiada Grzegorz.

Zdaje się, że ten spór daje mu pewną satysfakcję, podobnie jak wymiany zdań w wiadomościach rodzinnych. Może nawet żałuje, że po prośbach o opiekę nad babcią nie zostaje mu nic innego, jak tylko odsunąć temat.

Grzegorz doskonale widzi, że jego matka go nie lubi, i wreszcie rozumie przyczyny tej sytuacji. Nie może już nic naprawić, więc kilkukrotnie ostrzega rodzinę, żeby nie wtrącały się w jego sprawy i odcina kontakt na dobre. Z tym odcięciem idzie też wszelka pomoc w końcu kochający ludzie zostawiają rodzinę Grzegorza w spokoju.

Mały synek dorasta w ciszy i spokoju. Grzegorz i Róża robią wszystko, by ten spokój trwał jak najdłużej, najlepiej przez całe jego wczesne dzieciństwo. Kiedy zbliży się do szkoły, nauczą go, jak rozmawiać i jak odpowiednio reagować na przyklejone do niego uwagi.

Warto się uczyć, bo Róża po ciąży nie straciła zębów, a Grzegorz nie jest skromny w charakterze. Skromność dziś nie przynosi praktycznych korzyści, pomaga jedynie w byciu na pokaz.

Róża uważa, że szczęśliwa jest, że zrozumiała to wcześnie, zanim było za późno, by naprawić sytuację i pozbyć się z życia wszelkich pasożytów.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

11 + sześć =

Próbowała skłócić syna z jego ciężarną żoną