Próbowała skłócić syna z jego ciężarną żoną

Hej, muszę Ci opowiedzieć, co się ostatnio działo u nas. Mama mówi, że się zmieniłaś, że jesteś już jakaś dziwna.

Ach, mama tak mówi westchnęła Kasia. Wpadła mi w pamięć ostatnia kłótnia z teściową. Nie mogła wstydzić się, że po raz setny wciągała mnie w rozmowy o swoim smutnym życiu, a ja w końcu wkurzyłam się, że ciągle tylko narzekała.

Pani Anno, może przejdziemy na inny temat? poprosiła Kasia uprzejmie, ale stanowczo.

Teściowa, dopiero co zaczęła swój znany już monolog o nieudanych ciążach w przeszłości, wkurzona zaciągnęła powietrze i patrzyła na młodą kobietę ze zdziwieniem.

Kasiu, ja chcę Cię wesprzeć.

Dzięki, nie potrzebuję wsparcia od kogoś z empatią na poziomie chrupiącej bułki.

Co? Że mnie nazwałaś głupią? w oczach teściowej pojawiły się łzy.

Gdyby to nie była ta chwila, Kasia raczej spróbowałaby załagodzić sytuację, może wymyśliłaby wymówkę i wymknęła się z domu pod pretekstem pilnego telefonu służbowego czy spotkania, które właśnie zapomniała. Zresztą, wymyśliłaby jakąś wymówkę, żeby nie słuchać Anny, opowiadającej o swoich traumach przed telewizorem. Ale melancholia to dziwny temat, zwłaszcza w ciąży, kiedy organizm kompletnie się przestawia.

Do piątego miesiąca Kasia, kiedyś delikatna i cierpliwa, stała się kobietą, która zaciąga rękawy i pyta: Gdzie jest mój koń i chatka, jak w bajce?, po czym sama rozwiązuje problemy.

Jak mam Cię nazywać, skoro już setki razy mówiłam, że nie chcę dyskutować o Twoich nieudanych doświadczeniach macierzyńskich?

Wiesz, mam kolegę, wysokofunkcjonującego autystyka, który potrafi nagle zacząć tańczyć w miejscu publicznym albo nie zrozumieć żartu. Nawet on przyznał, że rozmawianie o takich rzeczach z ciężarną to czysty idiota.

Więc nie tylko mnie obrażasz, ale jeszcze wolisz mnie ignorować! tak Kasia czuła się potraktowana, a dobre słowa od niej nie padły.

No to wreszcie jakieś powody, żeby je wypowiedzieć potrząsnęła się Kasia, zamykając drzwi. Wzięła głęboki oddech, wyciągnęła uśmiech i poczuła się jak na szczycie.

Miała nadzieję, że po tym w końcu zostanie w spokoju przynajmniej na kilka tygodni, a może na zawsze. Niestety, rozmowa z teściową tylko rozpaliła kolejne problemy.

Michał, mąż Kasi i syn Anny, przy kolacji był cichy, zamyślony. Kasia najpierw próbowała z nim pogadać, ale mężczyzna odpowiadał tylko krótkimi zdaniami, jakby myślami był gdzie indziej.

Na każde pytanie o to, co jest nie tak, tylko zapewniał żonę, że wszystko gra. Kasia nie wiązała tego z poranną kłótnią z mamą. Po prostu pomyślała, że mąż ma kłopoty w pracy albo coś, czego nie chce jej zdradzać, żeby nie martwić więcej.

Po kilku dniach Michał w końcu poruszył inny temat.

Kasiu, słyszałaś kiedyś o depresji poporodowej? Może u ciężarnych też się pojawia, co?

Może, ale nie wiem, czy to w ogóle się tak nazywa. Nie wyglądam na kogoś w depresji, prawda?

Wiesz, dla Twojego spokoju mogę iść do psychiatry, ale tylko pod Twoim warunkiem musisz iść ze mną i wyjaśnić specjaliście, co w moim zachowaniu sprawiło, że podejrzewasz u mnie depresję.

No właśnie mama mówi, że się dziwnie zachowujesz.

Ach, mama tak mówi westchnęła Kasia, i znów przypomniała sobie tę samą kłótnię z teściową.

Michał, powiem Ci wprost jeśli ktoś ma iść do specjalisty, to niech to będzie Twoja mama. Wiesz, co mi ostatnio powiedziała?

Wiem, że ciągle się kłócicie. Ona uważa, że celowo wywołujesz jej stres, podpowiadając maski do włosów i wysyłając ją pod niewłaściwy adres

O co ci chodzi? zapytała Kasia, nie rozumiejąc, co Michał ma na myśli.

Michał przypomniał, że tydzień temu jego mama kupiła maskę taką samą, jaką Kasia miała w domu, i twierdziła, że to Kasia jej ją poleciła.

Mama użyła tej maski i pomyślała, że celowo powiedziała Ci, że jest zła, a dobrą schowała dla siebie.

Co? Michał, widać, że nie rozumiesz naszych kobiecich drobiazgów. Gdybyś to pojął, od razu zauważyłbyś pułapkę.

Kasia w trzy minuty wytłumaczyła, że nie ma pojęcia o farbowaniu włosów ani prostowaniu, a jej naturalne, gęste włosy nie mogłyby być poleceniem dla kogoś, kto ciągle je rozjaśnia i używa chemii, co w końcu niszczy włosy.

A adres wysłałam prawidłowo, kiedy trzeba było odebrać paczkę od Twojego kumpla. Mam nawet zapisane wiadomości pokazała telefon i otworzyła rozmowę.

Rozumiem. Przepraszam, chyba nie powinienem był się tak opierać na mamie. Dawniej była w porządku, a kłóciliśmy się o co?

Po prostu zaczęła snuć historie o swoich tragediach Nie chcę jej od razu przerywać, ale nie mogę słuchać ciągle jej problemów, zwłaszcza że sam jestem w takiej sytuacji.

Chcesz powiedzieć, że ona zamierza zabić? przerwał Michał, po czym zadzwonił do mamy. Po rozmowie wrócił do domu i postawił Kasie fakt: nie będą już z jej mamą utrzymywać kontaktu.

Kasia odetchnęła, bo teściowa już ją dosyć męczyła, a jej próby obmawiania przed mężem nie przyniosły nic dobrego.

Rodzina Michała długo narzekała, że oddał matkę za inną kobietę. On tylko przewracał oczami i mówił, że matka nie jest obcą, a jeśli jest wina, to od niej. Decydują o winie, nie o stopniu pokrewieństwa. Nie wszyscy zgadzają się z jego podejściem, ale on już nie zmieni zdania.

Teraz tylko zastanawiam się, po co matce było wtrącać się i kłócić z ciężarną żoną. To typowa historia, gdy matka nie chce oddać syna drugiej kobiecie. Nie podzieliła po prostu go straciła. I sama w tym winna, więc nie ma sensu obarczać G… i Kasię.

Przynajmniej pozwólcie jej zobaczyć wnuka! krzyczą krewni. Jedyną radością babci ma być wnuk na starość, a syn ich pozbawia tego.

Dajcie babci takiego wnuka, a zobaczymy, ile Waszych silnych małżeństw przetrwa odpowiada Michał, ciesząc się, że może się trochę pośmiać z rodzinnych spięć w wiadomościach.

Wydaje się, że to jedyne, co pozostało, to odcięcie kontaktu z teściową i jej wsparcia. Teraz mały syn rośnie w ciszy, a Michał i Kasia robią wszystko, żeby ten spokój trwał jak najdłużej, najlepiej przez całe wczesne dzieciństwo.

Kiedy zacznie chodzić do szkoły, będą go uczyć, jak rozmawiać i jak odpowiednio reagować na takie wymieszane sytuacje. Bo Kasia wciąż ma swoje zęby po ciąży, a Michał nie różni się skromnością. Skromność dziś już raczej nie pomaga, a Kasia uważa, że szczęśliwa, że zrozumiała to wcześnie, zanim było za późno na naprawienie wszystkiego i pozbycie się pasożytów z życia.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedem − sześć =

Próbowała skłócić syna z jego ciężarną żoną