Co ci takiego w tej Zuzannie? Po co ci żona, która po porodzie zamieniła się w balon? Teraz hula po domu jak balon nad miastem. Myślisz, że jeszcze schudnie? Jasne, czekaj, tylko będzie gorzej!
Ale ona jest spokojna. I wcale mi nie przeszkadza, że ma trochę zaokrągleń. Kiedyś była chuda jak kij, a teraz ma kształty!
Paweł mówi to o swojej żonie i nie może powstrzymać uśmiechu. Jego najlepszy kumpel, Michał, natychmiast klepie go po ramieniu.
Hej, nie wyciągaj tego tak daleko, dobra? Nieważne, co ci się podoba. Pojawisz się z nią na sylwestrowej imprezie w biurze i będziesz się wstydził patrzeć przyjaciołom w oczy. Jesteś wysoki, szczupły, przystojny. Kobieta ma najwięcej lat w najlepszym wieku, a my, faceci? Jesteśmy wolnymi kawalerami w każdym wieku!
Paweł tylko kręci głową. Myśli jednak, że może naprawdę siedzi w tym małżeństwie zbyt długo. Kiedyś był całkiem kawaleremflirciarzem, dopóki Zuzanna go nie zmieniła. Spokojna, piękna, miła i świetnie gotuje nie da się oderwać od talerza. Paweł przybrał w ciągu małżeństwa około dziesięć kilogramów. Właśnie przywitali na świecie dziecko.
Żonę trzeba wymieniać regularnie, jak stare opony! ryczy Michał ze śmiechem. Ja się rozwiodłem i teraz spotykam się z Olą. Młodą, zadbana. A jak coś nie wypali, zamieniam na inną!
Po tej rozmowie Paweł coraz częściej rozważa słowa przyjaciela. Michał go podburza, a Paweł zaczyna przyjmować te myśli jako własne. Może naprawdę za długo przylega do tego małżeństwa?
Zuzanno, przytyłaś
Zanim zdąży dokończyć, żona, trzymając śpiące maleństwo przy piersi, szeroko otwiera oczy.
I co z tego? Bo przybrałam pięć kilogramów, to jakaś tragedia? To ja opiekuję się dzieckiem, nie śpię, pracuję z domu. Cały dom spoczywa na mnie problemy, logistyka! Pilnuję dziecka, kończę pracę, rozliczam rachunki, płacę za media, idę na zakupy, gotuję! A ty drwisz ze mnie o te pięć kilogramów?!
W sercu Zuzanny pęka rura. Chce pęknąć od bólu, że mąż nie docenia jej wysiłku. Gdyby odeszła, Paweł zostałby sam z tymi problemami i zatonąłby w nich.
Po co tak ciągle wymiatasz te kilogramy? Przyniosłam na świat całego człowieka, a ty tylko o kilogramy!
Zuzanna szlocha i idzie do pokoju dziecięcego z maleństwem w ramionach. Paweł zostaje w krześle. Gdyby miał inną żonę, może nie krzyczałaby tak.
Z każdym dniem Paweł zapada coraz głębiej w myśli, które zasiał mu Michał. Coraz bardziej przekonuje go, że przyjaciel miał rację. Nie zostawi dziecka pomoże ale mieć plan awaryjny nigdy nie zaszkodzi.
Patrz, jak Ania z drugiego działu na ciebie patrzy! Pożera cię wzrokiem! Jest wolna, sprawdziłem. Piękna, sportowa. Wygląda jak obraz! Obok niej twoja Zuzanna nie ma szans! mówi Michał, podchodząc do stołu.
I rzeczywiście, przy dystrybutorze wody stoi Agnieszka, młoda, atrakcyjna. Co jakiś czas zerka na kolegę. Paweł nie dostrzega ognia w jej oczach, o którym mówił Michał. Ale Michał ma doświadczenie musi więc wiedzieć lepiej!
Kiedy wrócisz do domu, taka kobieta będzie czekać! Wyobraź sobie szpilki, bielizna, wszystko, co mężczyznę uszczęśliwia! A twoja? Pewnie w szlafroku z plamami po ślinie! Stajesz się starszy trudniej będzie znaleźć dziewczynę.
Michał klepie Pawła po ramieniu, po czym wraca do swojego działu, rzucając kilka niecenzuralnych żartów w kierunku Agnieszki. Paweł czuje ukłucie zazdrości wobec przyjaciela. Michał zawsze potrafi nawiązać rozmowę z kobietą, zdobyć numer i rano chwalić się udanym wieczorem.
Paweł odwiedza matkę, opowiadając jej, że żona już mu nie pasuje. Lecz Helena, jego mama, zawsze stała po jego stronie, tym razem nie popiera go.
Ty mały drań, twoja żona dała ci dziecko, pracuje, prowadzi dom, jest piękna a ty odwracasz nos! Wy, faceci, zawsze patrzycie w dal, jak wilki. Na koniec zostajecie starzy i sami, wyjąc na księżyc!
Słowa omijają go. Wciąż obserwuje Agnieszkę w pracy, łapie jej spojrzenia, przekonany, że Michał ma rację. Czas nieubłaganie mija nie znajdzie już tak młodej kobiety, nie trzeba nawet wróżyć. Pewnego dnia Paweł wraca do domu tak zestresowany, że nie potrafi myśleć ani mówić o niczym poza słowami przyjaciela.
Siedzi naprzeciw żony, która kołysze dziecko po kolejnej bezsenną nocą. Cienie pod oczami, skóra nie jest już taka jak dawniej, nie ma już sylwetki sportowca. Rozumie, że ją kocha, ale przeraża go myśl, że może przegapić wszystkie męskie szanse.
Zuzanno, myślę, że powinniśmy się rozstać. Po porodzie się zmieniłaś. Zdałem sobie sprawę, że to już czas.
Jego słowa są niejasne. Próbując znaleźć delikatniejsze wyrażenie, czuje się idiotą, jakby padł ofiarą oszustwa telefonicznego i teraz wstydzi się patrzeć w oczy, kiedy ktoś o to pyta.
Na początku Zuzanna nie odpowiada. Spojrzała w jego oczy, w nich tylko zmęczenie żadnej złości ani rozczarowania. Położyła dziecko w kołysce, spakowała dwa walizki, wzięła je i ruszyła w korytarz. Nie powiedziała mu nic, dopóki nie zobaczyła, że zamierza odejść.
Paweł chce krzyczeć, zatrzymać ją, padać na kolana i przepraszać. Lecz gdy wyobraża sobie, jak jego przyjaciel wyśmieje się z tego, odpuszcza.
Wiesz co, Paweł Może powinieneś na jakiś czas zamieszkać sam bez mnie, bez synka. Kiedy miałeś wypadek i leżałeś w łóżku, pielęgnowałam cię przez cały rok. Pracowałam, opróżniałam twoje nocniki, zmuszałam cię do ćwiczeń, szukałam najlepszych lekarzy, brałam pożyczki i spłacałam je. Nie powiedziałam wtedy ani słowa o rozwodzie. A ty wyrzuciłeś mnie z dzieckiem w ramionach, tylko za pięć chorych kilogramów.
Zuzanna odwraca się i odchodzi, nie czekając, aż uświadomi się Pawełowi, co się stało. Paweł stoi w progu, słysząc, jak krok po kroku oddala się jej głos, i czuje jedynie przytłaczający ból nieodwracalnego błędu.
Następnego dnia przychodzi do pracy bez humoru. Wszystko wymyka się z jego rąk. Michał przeskakuje wokół niego, gratulując, łapiąc go za rękę jak chłopcy na podwórku.
No i po! Idź gadać z Agnieszką. Ale uwaga, że ja ją ci zabiorę!
Michał się śmieje, a Paweł nie jest rozbawiony. Podnosi wzrok i widzi, że Michał zrozumiał.
Powiem tak, Michału. Byłem głupi, wierząc ci. Miałem żonę, o której każdy facet zazdrościłby! Mam syna, dobrą rodzinę! Nie potrzebuję twoich młodych dziewczyn!
Mówisz jak niewolnik domu, nie jak mężczyzna!
A mężczyzna w twojej książce to ktoś, kto porzuca żonę i własne dziecko? Albo facet, który nie trzyma fasonu i skacze od dziewczyny do dziewczyny? Czy to mężczyzna, który nie potrafi być wierny i od razu ucieka, gdy tylko zobaczy ruchome spódnice?
Michał obraża się, że Paweł podważył jego radę, i ich kłótnia wybucha. Paweł decyduje, że jeśli nic się nie zmieni, nie będzie już przyjacielem Michała. Z przyjacielem takim nie potrzebujesz wrogów.
Tego samego dnia Paweł wchodzi do domu z ogromnym bukietem kwiatów. Pada na kolana, błaga o wybaczenie, szczerze przyznaje, że uwierzył w opowieści przyjaciela. Obwinia tylko siebie i błaga o przebaczenie. Zuzanna wybacza mu; wracają do mieszkania i zaczynają żyć w zgodzie. Paweł czuje, że kocha ją bardziej niż kiedykolwiek. Nie widzi już jej jako dodatek do małżeństwa.
Dla niego Zuzanna jest najpiękniejsza, najcenniejsza. Niech się nie liczą kilogramy, zmęczenie. Paweł zaczyna aktywnie pomagać żonie, przejmuje więcej obowiązków przy dziecku. Siedzi z maluchem, wstaje w nocy, kładzie go spać. Przejmuje pranie i gotowanie, kiedy potrzeba. Żona zaczyna rozkwitać zapisuje się na siłownię.
Krok po kroku ich związek wraca na właściwe tory. Paweł obiecuje sobie, że już nigdy nie popełni takiego błędu. Dla niego cała sytuacja staje się ważną lekcją: zawsze trzeba myśleć samodzielnie.



