LOKALNE AMURY: Odkryj Tajemnice Polskich Rzek i Jezior

13 listopada 2025
Drogi pamiętniku,

Jadzia, będziesz winna jego śmierci! krzyknął w telefonie, nie wierząc własnym ustom. Oczywiście, że Ty! Tak, to Ty! Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. A kto wczoraj siedział na ławeczce pod domem z nagimi kolanami i rozświetlał okolicę swoją bielą? Czy naprawdę można tak postąpić? Tomek ma delikatną duszę, ona widziała nagie kobiece kolana dopiero na lekcji wf w szkole, a to było jeszcze wczesne dzieciństwo… No i co, że wokół mnóstwo dziewczyn w mini spódniczkach? Ty je porównujesz! Tak, ich kolana i twoje to zupełnie inna sprawa, szczególnie dla Tomka!

Głos w słuchawce stał się surowy:
Nic nie wymyślam, właśnie widzę go, pisze list przedśmiertny Tak, tak, mówi: nie mogę żyć bez niej! Wbijam się w serce, mówisz rozumiesz mnie, prawda? Pisze tak! Wbijam się w serce, a nie patrzy na mnie! Lepiej pójdę po piwo znaczy, umrę! Tak, słowo umrę wyraźnie słychać! Co ja nie mogę zobaczyć? Mam w dłoni wujowy lornetkę polową! W niej ujrzę wszystko, co chcę!

Po chwili telefon ucichł, słychać było jedynie zdyszany oddech rozmówczyni:
O, mój losie, spóźniliśmy się, Niko, tak po prostu spóźniliśmy, wziąłem ostry nóż i już zaczynam się wdzierać krwawienie Mówisz, że zdążysz? No biegnij, biegnij, ratuj swojego księcia!

Babcia Łucja, przymrużając chytre, wąskie oczka, z przyjemnością przyglądała się, jak do skromnego mieszkania wchodzi pełna wdzięku Jadzia, niosąc ze sobą niewyczerpaną miłość, chęć nakarmić go barszczem i marzenie o gniazdku pełnym pociech.

Tomek nie miał szans. Ten szczupły, marzycielski młodzieniec mieszkał sam: pół roku temu jego matka wzięła ślub i wyjechała do męża, zostawiając synka w trzy pokojowym mieszkaniu. Jednocześnie surowo nakazała, by szybko się ożenił i zaczął dostarczać wnuki. Przynajmniej jedną. I to natychmiast! Bez zwłoki!

Tomek się zgodził rodzinna atmosfera mu pasowała. Lecz nie potrafił znaleźć dziewczyny. Geniusz w elektronice, w kontaktach społecznych był cichy, niepewny i bojaźliwy. Sam nie umiał nachwalić. A od agresywnych pań uciekał jak odrzutowiec. Babcia Łucja popierała go: nie chciała żyć z złośliwą, obstawną sąsiadką.

A Jadzia! Dojrzała, gospodarna, pełna szacunku. Nie była najpiękniejsza, ale urokliwa, z okrągłą twarzą i piegami, które przyciągały wzrok. Trzeba było tylko przyjrzeć się bliżej, porozmawiać Lecz młodzi faceci nie potrafili tego zrobić!

Wszystkie ich gadżety szlag, co za obrzydliwe słowo! dawały jedynie krótkie informacje, zdjęcia albo filmiki. A te jak Nina w TikToku? Nie nagrywają nic, w przeciwieństwie do nachalnych cwaniaczek, których Tomek bał się jak ognia. A wygląd! Makijaż! Jak czarownice na sabacie! Współczesne dziewczyny różniły się od Jadzi jak klaun w cyrku od kasjerek przy biletach! Zastanów się: jakbyś chciał zapamiętać piękną kasjerkę, to raczej zapamiętasz twarz tego groteskowego klauna. Z nim nie wymieniłeś słowa, a z dziewczyną przy kasie rozmawiałeś twarzą w twarz i przynajmniej wymieniliście parę zdań.

Tomek, czasem zerkając na sąsiadkę Jadzię, wciąż nie potrafił pojąć, że szczęście już stoi przed nim. Zginąłby tak, jak przewidywała babcia Łucja: z głodu, z zimna i z braku kobiecej czułości!

W domowej kuchni Tomek przypominał zagubionego jeżyka w mgle. Jadł Ramen i pierogi, jeśli nie zapomniał zdjąć garnek z ognia. A także kanapki w tym był specjalistą! Kawę też parzył nieźle.

Teraz młodzieniec próbował pokroić ogórka do sałatki. Zranił się, ruszył po opatrunek i zielonkę, ale w tym momencie ktoś zaczął stukać w drzwi wejściowe. Musiał otworzyć, nie zważając na krwawiący palec, z którego kapała krew.

Na przerażone oczy Tomka rzuciła się Jadzia. Co jej mówiła, w co go namawiała babcia Łucja już nigdy tego nie dowie się. Lornetka nie oddaje dźwięków, a szkoda! Na szczęście chytry lokalny Amor, czyli babcia Łucja, zobaczyła, jak później Jadzia w swoim mieszkaniu karmi Tomka domowym barszczem, podaje ziemniaki z kotletami, sałatkę jarzynową z kiszoną kapustą i kompot. Według wyglądu chłopaka smakowało wyśmienicie.

Tomek rozpromienił się uśmiechem, z jego oczu odmijała samotność, a z życia bezdomność i kompleksy.

Mija miesiąc, młodzi ludzie wzięli ślub. Babcia Łucja została zaproszona na wesele. Podano jej pyszne ciasto, a największy kawałek wzięła ze sobą. Na pożegnanie, panna młoda Jadzia, chichocząc, spytała staruszkę:
Tak więc myślałaś, że miał umrzeć, prawda? Jak mówiłaś: Zaczął się wbijac w palec? Aha, dokładnie w palec!!! No, babciu Łucjo! Wiesz, jak mnie zawstydziło, że powiedziałam, że go uratuję, a on wyciągnął mi rękę z krwią!

Patrząc na tę scenę, nauczyłem się jednego: nie ma sensu czekać, aż los sam przyniesie rozwiązanie trzeba sam wyciągnąć rękę i pomóc, zanim ktoś inny wpadnie w pułapkę własnych lęków. Życie to nie bajka, ale człowiek, który nie boi się działać, zawsze znajdzie swój własny kawałek szczęścia.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 3 =

LOKALNE AMURY: Odkryj Tajemnice Polskich Rzek i Jezior