Gdy moja córka powitała na świecie swoje siódme dziecko, zrozumiałam, że moja cierpliwość naprawdę się wyczerpała!

Od dwudziestu lat mieszkam z córką i jej mężem, ale naprawdę nie mam już siły tego wszystkiego znosić.
Mam 65 lat i jestem babcią siedmiorga wnucząt. Wiele osób mi zazdrości, mówią, że mam ogromne szczęście, ale ja nie czułabym się taka szczęśliwa, gdybym nie musiała ich nieustannie pilnować i każdego dnia wysłuchiwać ich hałasu. A moja córka, Zuzanna, jakby w ogóle nie dostrzegała, że ma tak wiele dzieci…
Kiedy na świat przyszła szósta wnuczka, usiadłam z Zuzanną do poważnej rozmowy. Nigdy bym nie przypuszczała, że przyjdzie mi prowadzić z dorosłą, trzydziestopięcioletnią córką rozmowę o antykoncepcji. Gdy zdecydowali się na kolejne, siódme dziecko, świat zawirował mi przed oczami. W naszym domu jest raptem pięć pokoi, a obecnie mieszka nas razem aż dziewięcioro.
Zuzanna może mówić o szczęściu przez całe życie z mężem pracowaliśmy, by rozbudować dom i odkładać na kupno dodatkowej działki. Teraz jej mąż, Marek, dogląda tej ziemi i nazywa siebie rolnikiem. Córka pomaga mu na gospodarstwie, a ja od rana do wieczora gotuję, bo przecież trzeba wykarmić całą szkołę. Dzieci rosną, mają coraz większy apetyt, a wszyscy oczekują świeżych posiłków nikt nie chce jeść wczorajszych zup czy pierogów.
Po narodzinach szóstej wnuczki liczyłam, że Zuzanna zrozumie moje zmęczenie, że może znajdzie się dla mnie choć chwila wytchnienia by odpocząć od krzyku, płaczu czy ciągłego przebierania pieluch. Niestety, znowu nic nie poszło po mojej myśli.
Jedyne ukojenie dawały mi rozmowy z bratem, Piotrem, który mieszka samotnie w Krakowie, odkąd jego córka wyjechała do Irlandii.
Pewnego wieczoru zadzwonił do mnie z prośbą, żebym do niego przyjechała poczuł się gorzej i potrzebował wsparcia. Oczywiście zmartwiłam się o niego, ale przyznam szczerze, poczułam ulgę, że mogę się wyrwać z tego domowego kieratu. Mój brat teraz dochodzi do siebie, a ja nie jestem pewna, czy znajdę w sobie siłę, żeby po tych wakacjach wrócić do domu, gdzie znów czeka mnie hałas i niekończące się obowiązki. Przebywając u Piotra przypomniałam sobie jak bardzo uwielbiam czytać powieści, słuchać starej polskiej muzyki czy po prostu oglądać filmy. Wreszcie mogę poczuć smak spokojnej starości zamiast nieustannie wyczekiwać dnia, kiedy wnuki dorosną. Tylko nie mam pojęcia, jak powiedzieć o tym mojej rodzinie…
W tej chwili córka dzwoni do mnie codziennie i błaga, żebym wróciła, bo sama sobie nie radzi. Nie wiem, co mam robić.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × trzy =

Gdy moja córka powitała na świecie swoje siódme dziecko, zrozumiałam, że moja cierpliwość naprawdę się wyczerpała!