Przyprowadziłam do schroniska rodowodowego białego psa z obrożą i zamieściłam ogłoszenie w Internecie. Zabawne było obserwowanie, jak ci, którzy chcieli mieć psa czystej rasy za darmo, bezskutecznie próbowali go zdobyć. Na co liczyli?

Istnieją historie, w które naprawdę trudno uwierzyć, ponieważ są one godne adaptacji filmowej. A w naszym schronisku dla bezdomnych zwierząt takich historii jest mnóstwo. Czasem zastanawiam się dlaczego nie ma tu jeszcze żadnych scenarzystów?

Na przykład, pewna historia częściowo przydarzyła się mnie. Wracałam z dzieckiem z przedszkola, gdy niedaleko mojego domu zauważyłam psa. Biały z szarymi plamkami, a na sobie miał kołnierz ortopedyczny. Oczywiście należał do kogoś, ale najwidoczniej się zgubił. Nie znalazłam żadnych informacji na obroży, ale jako pracownik schroniska nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Zabrałam psa do schroniska, gdzie zaopiekowano się nim i zapewniono mu miejsce do snu.

Poprosiłam też swoich kolegów, aby jak najszybciej sfotografowali psa i zamieścili w Internecie ogłoszenie o poszukiwaniu właściciela.

Okazało się, że jest wielu chętnych na psa z rodowodem i niektórzy fałszywie podają się za właścicieli. Już wcześniej spotkaliśmy się z taką sytuacją, więc pytaliśmy wszystkich rzekomych właścicieli o imię psa i obserwowaliśmy, jak zareagują. Musieliśmy też zwrócić uwagę, jak bardzo pies był wrogo nastawiony do obcych, którzy próbowali go pogłaskać.

Kiedy pojawiła się prawdziwa właścicielka, pies wyczuł ją, zanim dotarła do jego klatki. Jego uszy podniosły się i odwrócił głowę w kierunku, z którego zbliżała się dziewczynka i jej matka. Wąchał, a potem wściubiał nos przez pręty metalowej klatki, szczekając z zadowolenia. Rozpoznał swoją panią po jej zapachu i po raz pierwszy od półtora tygodnia, kiedy był z nami, tak bardzo zainteresował się człowiekiem.

Łzy napłynęły mi do oczu, gdy przypomniałam sobie, jak dziewczynka płakała z radości, a piesek lizał ją po twarzy. Mama dziewczynki była bardzo wdzięczna schronisku, a w szczególności mnie, za odnalezienie psa i zamieszczenie ogłoszenia w Internecie. Myśleli, że pies zaginął na dobre.

To właśnie dla takich wzruszających chwil tam pracuję, podobnie jak dla sentymentalnych filmów, które oglądam codziennie z pierwszych rzędów.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy − 2 =

Przyprowadziłam do schroniska rodowodowego białego psa z obrożą i zamieściłam ogłoszenie w Internecie. Zabawne było obserwowanie, jak ci, którzy chcieli mieć psa czystej rasy za darmo, bezskutecznie próbowali go zdobyć. Na co liczyli?