Przyjaciółka wprowadziła się do wynajętego mieszkania i już się w nim zadomowiła, ale nie planuje urządzać parapetówki. Przez dwa miesiące nasze prezenty czekały, aż będę mogła jej wręczyć, ale wygląda na to, że nie zostaną dostarczone.
Bardzo się ucieszyłam, gdy dowiedziałam się, że moja przyjaciółka przeprowadziła się od rodziców do wynajętej kawalerki. Kiedy zamieszkałam z moim chłopakiem, urządziliśmy małe przyjęcie z okazji zamieszkania w nowym miejscu i zaprosiliśmy na nie Anię. To było takie czysto przyjacielskie spotkanie z pizzą i piwem, żeby przyjaciele mogli zobaczyć jak mieszkamy i cieszyć się razem z nami. Dlatego po wprowadzeniu się Ani oczekiwałam, aż zorganizuje, jeśli nawet nie spotkanie z kilkunastoma znajomymi, to przynajmniej zaprosi mnie i Igora na herbatę.
Zgodnie z tradycją wcześniej kupiłam dla niej kilka drobiazgów do domu, pościel i koc, jednak Ania nie spieszyła się. Kiedy pytałam, jak sobie radzi, odpowiadała, że ciągle sprząta i robi porządki, a potem chwaliła się, że kupiła nowe meble i jakieś piękne dodatki. Gdy tylko wspominałam o spotkaniu, Ania twierdziła, że jeszcze ma nierozpakowane pudła i zaproponowała spotkanie w kawiarni lub pizzerii. Czy wstydziła się tego mieszkania, czy po prostu nie chciała nas zaprosić do siebie?
To przykre, bo ja bardzo chciałam pokazać mojej przyjaciółce moje nowe mieszkanie, a kiedy ona zamieszkała w swoim nawet nie myśli o zaproszeniu mnie do siebie.



