Fakt, że pochodzę ze wsi, nigdy mi nie przeszkadzał i nie sprawiał, że czułem się niekomfortowo w społeczeństwie. Wręcz przeciwnie, byłem dumny, że mój syn też pochodzi ze wsi, a sam poszedł na studia, skończył je, dostał pracę i znalazł wspaniałą żonę.
Karol jest dumą naszej rodziny. Moja żona nie może się od niego uwolnić, gdy dzwoni. A kiedy w Sylwestra zaproponował nam objazdową zagraniczną wycieczkę, nawet się popłakała. Nie daliśmy mu drogiego prezentu na ślub, a on postanowił zadowolić nas, starszych. A to nie wszystko, na wycieczkę pojechaliśmy z naszymi swatami – oni też dostali taki sam prezent.
Byliśmy z żoną zachwyceni, to wszystko było dla nas nowe i ciekawe. Spakowaliśmy wszystko na podróż, apteczkę, ciepłe ubrania i inne rzeczy. Na miejscu spotkaliśmy swatów, którzy zapytali nas, czy niesiemy w torbach całą wioskę.
Ja i moja żona byliśmy zadowoleni ze wszystkiego, bardzo nam się podobało i byliśmy wdzięczni synowi za taki prezent. A swaci tylko pomrukiwali z pretensją, że mój syn zafundował im tak tani wyjazd.
Jednak najbardziej nieprzyjemna rzecz wydarzyła się później, gdy byliśmy w Paryżu. Zabrano nas do hotelowej restauracji, gdzie zamówiliśmy pizzę. Kosztowała prawie sześćdziesiąt złotych za sztukę, ale nic dziwnego, to zagraniczne ceny. A oczywiście w stolicy kultury, Paryżu, każde jedzenie trzeba było jeść nożem i widelcem. Moja żona i ja byliśmy na to przygotowani. W pewnym momencie, gdy siedzieliśmy przy stole z innymi polskimi podróżnymi, kiedy przyniesiono jedzenie, swat powiedział:
– Tylko nie chwytaj wszystkiego rękami, jak zwierzęta wiejskie. Zwyczajem ludzi kulturalnych jest jedzenie przy użyciu sztućców.
Nigdy wcześniej nie byłem tak zdumiony i rozczarowany jednocześnie. Czułem się bardzo zawstydzony, bo niektórzy krzywo się na nas popatrzyli.
Podróż pozostawiła po sobie nieprzyjemny ślad. Było to żenujące zarówno w obecności innych ludzi, jak i mojej żony, która została jeszcze bardziej urażona niż ja. Nie chciałem nawet bliżej poznać swatów, dla których byliśmy ludźmi z niższej klasy.




