**Dziennik, 15 października**
Zosia postanowiła zorganizować u nas jubileusz i zażądała, żebyśmy zwolnili mieszkanie.
Kasia, Tomek już ci powiedział? zaczęła teściowa. Będzie około dwudziestu gości. Gotowanie zaczniemy wieczorem. Przyjadę wcześniej, koło szóstej.
Co? Wieczorem? sceptycznie zapytała synowa. Nie, na to się nie zgadzam.
Czekaj, nie skończyłam. Tomek dostał listę zakupów, obiecał wszystko załatwić.
Tomek zawsze pomagał swojej starszej siostrze, Agnieszce. Do trzydziestki zdążyła dwa razy wyjść za mąż i dwa razy się rozwieść, a za każdym razem winny był mąż „źle trafiła”. Ich matka, Barbara, od dzieciństwa powtarzała synowi:
Trzeba pomagać siostrze.
I Tomek pomagał. Czasem pieniędzmi, gdy Agnieszka „tymczasowo” zostawała bez pracy, czasem remontem w jej wynajmowanym mieszkaniu, a czasem przewożeniem rzeczy po kolejnym rozwodzie.
A potem sam się ożenił.
Kasia, jego żona, początkowo znosiła to cierpliwie. Ale gdy Agnieszka po raz piąty w ciągu roku poprosiła „na kilka dni” o ich samochód, bo znowu „zawiódł”, Kasia powiedziała stanowczo:
Tomku, może już dość? My też potrzebujemy auta w ten weekend. Myślałam, że mieliśmy plany
A co takiego pilnego? Nie da się pieszo?
Nie. Do domku moich rodziców nie dojdziesz na nogach. Zebrali dla nas dwa wiadra ogórków. Myślałam, że słyszałeś, gdy o tym mówiłam.
No tak coś tam pamiętam, ale rozumiesz Agnieszka ma nagłą sytuację.
Znowu? Jaką konkretnie?
Nie wiem dokładnie wymijająco odpowiedział Tomek ale ona bardziej potrzebuje.
Nie, Tomku. Tym razem tak nie będzie! Albo odmówisz siostrze, albo kupisz mi samochód. Mam dość jeżdżenia autobusem, gdy mój mógłby mnie zawieźć, gdzie trzeba.
Tomek po raz pierwszy się zawahał i już miał zadzwonić do siostry, by odmówić, ale Barbara szybko przywróciła porządek:
Co, przez żonę porzucisz siostrę? Ona jest sama! Kto jej pomoże, jak nie ty?
I Tomek znów pomagał, mimo kłótni z żoną. Pewnego dnia przez kilka dni nie rozmawiali, aż w końcu nie wytrzymał:
Dlaczego milczysz?! obrażona, czy co?
Naprawdę? Zajęło ci trzy dni, żeby to zauważyć? zirytowała się Kasia.
Po prostu nie rozumiem o co ci chodzi?
Kasia zaśmiała się z niedowierzaniem:
Serio? Nie rozumiesz? Twoja siostrzyczka zabrała cię na cały weekend, bo musiała do znajomej na działkę. Myślałam, że tylko ją podwieziesz, a ty zostałeś tam na dwa dni. Nic cię to nie rusza?
A co miałoby mnie ruszać? Trochę się napiliśmy. Był jej eks, z którym dobrze się dogadywałem. Trzeba było jakoś świętować. Mam wracać jak idiota? To by było niekulturalne.
Mogłeś chociaż zadzwonić.
Ty też mogłaś rzucił Tomek.
Dzwoniłam! Twój telefon był wyłączony. Wyobrażasz sobie, co mogłam pomyśleć? Nerwy mnie zżerały, nie wiedziałam, gdzie jest mój mąż. A on po prostu odpoczywał ode mnie warknęła Kasia.
Nie wymyślaj machnął ręką mąż, pokazując, że ktoś do niego dzwoni.
Tomek wyszedł na balkon i dopiero tam odebrał. Wiedział, że żona nie doceni kolejnej rozmowy z siostrą.
Cześć, braciszku! rozległ się wesoły głos Agnieszki. Za dwa tygodnie mam jubileusz! Trzydziestkę! No wiesz, że tak?
Tomek ostrożnie spojrzał na Kasię, która nalewała zupę.
No czego chcesz? spytał.
Jak ty mnie zawsze rozumiesz! zaśmiała się Agnieszka. Chcę świętować u was w domu! Masz duży salon. U mnie w wynajmowanym ciasno, a właścicielka będzie się czepiać. A restauracja drogo.
Może jednak w knajpie? Doplacę ci, ile trzeba.
O co ci chodzi?! oburzyła się Agnieszka. To przecież jubileusz! Mam wydawać na wynajem, gdy ty masz własne mieszkanie? I tak będziesz musiał dopłacić. Nie jestem córką milionera.
Najpierw porozmawiam z Kasią. To też jej mieszkanie. Może miała swoje plany.
Za późno! przerwała siostra. Już wszystkim powiedziałam, że impreza będzie u was. Opróżnijcie mieszkanie na cały dzień, dobrze? Mama mówi, że wszystko przygotuje.
Tomek westchnął i zakrył twarz dłonią. Gdy próbował wymyślić wyjście z sytuacji, telefon znów zadźwięczał. Tym razem wiadomość od matki.
*Agnieszka kazała ułożyć menu. Oto lista dań. Produkty też trzeba kupić. Powiedz Kasi, żeby pomogła. Przygotowanie też by się przydało.*
Tymczasem Kasia, nieświadoma nadchodzącego jubileuszu Agnieszki, wygodnie rozsiadła się w fotelu z telefonem. Zamierzała obejrzeć ulubiony serial. Gdy Tomek wszedł do pokoju, spuściwszy wzrok, Kasia od razu zrozumiała.
No i co tym razem? spokojnie spytała, pauzując serial.
Kasieńku, słuchaj Agnieszka ma jubileusz, rozumiesz? Trzydziestkę. No wiesz to okazja. Chce świętować.
Kasia uniosła głowę.
No to niech świętuje. My jej zabraniamy?
Tomek podrapał się po głowie.
Chodzi o to, że chce to zrobić u nas.
Co?! Kasia poderwała się z fotela. U nas w mieszkaniu?
Tak, ale tylko jeden wieczór. Mówi, że restauracja drogo, a u niej ciasno
I co? Zgodziłeś się?
Powiedziałem, że najpierw porozmawiam z tobą! Ale Agnieszka już wszystkich zaprosiła. A mama układa menu
Kasia zamknęła oczy i wzięła głosoki wdech.
Tomku. Powiedz mi, czy ty jesteś dorosłym człowiekiem, czy tylko przekaźnikiem życzeń Agnieszki?
O co ci znowu chodzi?
Ja zaczynam? Kasia z ironią pokazała mu telefon. A nie przyszło ci do głowy, że nikt mi nawet nie zadzwonił? To jest moje mieszkanie, a nie przystanek dla twojej rodziny. Agnieszka chce świętować w moim domu, ja mam jej pomagać, jeszcze asystować twojej mamie i nikt mnie nawet nie zapytał?!
W tej chwili Kasi zadzwonił telefon



