Para radośnie wraca z niezapomnianej kolacji urodzinowej.

Para małżeńska wracała radośnie po niezwykłej kolacji urodzinowej.

Zofia wracała z mężem z restauracji, gdzie świętowali jej urodziny. Wieczór był udany. Przy stole zebrało się wiele osób rodzina, koledzy z pracy. Choć większość widziała pierwszy raz, skoro Janusz uznał, by ich zaprosić, Zofia nie protestowała. Nie lubiła kłótni, łatwiej było jej przystać na jego decyzje niż się spierać.

Zosiu, klucze nie zagrzebały się za bardzo w torebce? Możesz je wyjąć?
Zofia otworzyła swoją torbę, szukając kluczy po omacku. Nagle przeszył ją ostry ból, więc upuściła torebkę na ziemię.
Dlaczego krzyczysz?
Coś mnie ukłuło.
Przy tym bałaganie w twojej torbie nic dziwnego!

Nie odpowiedziała, podniosła torebkę i ostrożnie wyciągnęła klucze. Weszli do mieszkania, a ona szybko zapomniała o zdarzeniu. Zmęczona, z bolącymi nogami, marzyła tylko o prysznicu i łóżku. Rano obudził ją przeszywający ból w dłoni palec był czerwony i spuchnięty. Przypomniała sobie wczorajszy wieczór, sięgnęła po torebkę, by sprawdzić, co się stało. Przeszukując ją dokładnie, znalazła na dnie dużą, zardzewiałą igłę.

Co to jest?
Nie rozumiała, jak ten przedmiot się tam znalazł. Wyrzuciła znalezisko do kosza, potem sięgnęła po apteczkę, by zdezynfekować ranę. Z bandażem na palcu poszła do pracy, ale w porze obiadowej poczuła gorączkę.

Zadzwoniła do męża:
Janusz, nie wiem, co się dzieje. Wczoraj musiałam złapać infekcję. Mam gorączkę, boli mnie głowa, wszystko mnie łamie. Wyobraź sobie, znalazłam w torebce zardzewiałą igłę to ona mnie ukłuła!
Idź do lekarza, kto wie, może to coś poważnego.
Nie martw się, zdezynfekowałam, będzie lepiej.

Ale z każdą godziną czuła się gorzej. Ledwo dotrwała do końca zmiany, wzięła taksówkę, nie mając sił na autobus. W domu osunęła się na kanapę i zasnęła.

Śniła się jej babcia Maria, która odeszła, gdy Zofia była mała. Choć nie pamiętała jej twarzy, wiedziała, że to ona krucha, przygarbiona, o spojrzeniu, które innych by przestraszyło, ale Zofia czuła, że chce jej pomóc.

Babcia zaprowadziła ją na pole i pokazała, jakie zioła zebrać, by przygotować oczyszczający napar. Powiedziała, że ktoś chce Zofii źle, a ona musi walczyć, by przeżyć. Czas naglił.

Zofia obudziła się zlana potem. Myślała, że spała długo, ale minęło tylko chwilę. Usłyszała trzask drzwi Janusz wracał. Wstała i podeszła do przedpokoju. Gdy ją zobaczył, zbladł:
Co się z tobą dzieje? Spójrz w lustro!

Zofia spojrzała. Wczoraj widziała w nim uśmiechniętą kobietę. Teraz nie poznała siebie: matowe włosy, sine cienie pod oczami, ziemista cera, puste spojrzenie.
Co się ze mną dzieje?

Przypomniała sobie sen i powiedziała mężowi:
Śniła mi się babcia. Powiedziała, co mam zrobić
Zosiu, ubierz się, jedziemy do szpitala.
Nie, babcia mówiła, że lekarze mi nie pomogą.

Wybuchła kłótnia. Janusz nazwał ją wariatką, która wierzy snom. Po raz pierwszy krzyczeli na siebie tak głośno. Chciał zmusić ją, by jechała do lekarza.
Jeśli nie pójdziesz dobrowolnie, zaciągnę cię siłą.

Zofia szarpnęła się, straciła równowagę i uderzyła w kant stołu. Wściekły, Janusz porwał jej torbę i wyszedł, trzaskając drzwiami. Zofia ledwo zdążyła wysłać wiadomość do pracy, że jest chora i zostanie w domu.

Janusz wrócił późno w nocy, przepraszając. Ona tylko szepnęła:
Zabierz mnie jutro do wsi, gdzie mieszkała babcia.

Rano Zofia wyglądała jak upiór. Janusz błagał:
Zosiu, skończ z tym, jedźmy do lekarza. Nie chcę cię stracić.

Ale pojechali. Zofia pamiętała tylko nazwę wioski. Nie była tam od lat, odkąd rodzice sprzedali dom babci. Przez całą drogę spała, ale gdy dojechali, obudziła się i wskazała pole:
Tam.

Wyszła z samochodu i upadła na trawę, wyczerpana. Ale wiedziała, że to miejsce z jej snu. Znalazła zioła i wrócili do domu. Janusz gotował napar według jej wskazówek. Piła go małymi łykami, a z każdym ból ustępował.

Gdy wstała, zobaczyła, że jej mocz jest czarny. Nie przeraziło jej to to znaczyło, że trucizna opuszcza jej ciało.

Tej nocy znowu śniła się babcia. Uśmiechała się i mówiła:
Rzucono na ciebie urok przez tę igłę. Mój napar ci pomoże, ale nie na długo. Musisz znaleźć winnego i odesłać mu zło. Nie widzę, kto to, ale ma związek z twoim mężem. Gdybyś nie wyrzuciła igły, wiedziałabym więcej.

Kup paczkę igieł. Na największej wypowiedz słowa: *”Duchy nocy, wy, co żyliście, Słuchajcie mnie, widma mroku, ujawnijcie prawdę. Otoczcie mnie! Wskażcie mi, pomóżcie, znajdźcie wroga”*, a potem włóż igłę do torby męża. Ukłuje się ten, kto cię przeklął, i poznamy winnego. Wtedy odślemy zło z powrotem.

Zrobiła, jak kazała babcia. Gdy Janusz wrócił z pracy, zapytała:
Jak minął dzień?
Zwyczajnie, czemu pytasz?
Zofia zaczęła wątpić, ale on dodał:
To zabrzmi dziwnie, ale Irena z sąsiedniego działu grzebała w mojej torbie, szukając kluczy. Ukłuła się w palec igłą. Spojrzała na mnie tak, jakby chciała zabić.

Jaką masz relację z Ireną?
Zosiu, kocham tylko ciebie.

Potwierdził, że Irena była na przyjęciu. Wtedy Zofia zrozumiała, jak igła trafiła do jej torby.

Tej nocy babcia pokazała jej, jak odesłać urok. Irena chciała magicznie usunąć Zofię i zająć jej miejsce. Gdyby nie udało się naturalnie, sięgnęłaby po kolejne czary.

Zofia wypełniła polecenia. Wkrótce Janusz powiedział, że Irena jest w szpitalu lekarze nie wiedzą, co jej jest.

W weekend pojechali na groZofia położyła kwiaty na grobie babci, a ciepły wiatr musnął jej policzek, jakby staruszka szeptała: Już jesteś bezpieczna.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 − piętnaście =

Para radośnie wraca z niezapomnianej kolacji urodzinowej.