Zawsze zadziwiała mnie liczba mężczyzn, którzy kręcili się wokół mojej przyjaciółki Marty. Znam ją od dawna, jest daleka od urody, pyzata, ale nie głupia. Marta rozeszła się z pierwszym mężem w młodym wieku. Zaraz po urodzeniu dziecka złożyła pozew o rozwód.
– Nie będę żyła z tym skąpcem! Szkoda mu wydać dodatkowy grosz na mnie i moją córkę!
W jej domu zawsze pachniało ciastem, było czysto i przytulnie. Co jakiś czas, słychać było jej śmiech na podwórku. Drugie małżeństwo Marty, trwało trzy lata. Potem urodziła małego chłopca.
– Co z nim było nie tak? – Zapytałam ją, gdy opowiedziała mi o rozwodzie.
– Za bardzo lubił patrzeć w telewizor, a nie na mnie i dzieci. – Powiedziała Marta ze śmiechem.
Kobieta z dwójką dzieci na rękach, nie zniechęcała się. Organizowała imprezy dla dzieci na naszym podwórku i wycieczki do innych miast. Moja przyjaciółka była zawsze pełna pomysłów, jej oczy płonęły, a w jej rękach wszystko się gotowało.
I nagle wszystko się zmieniło. Kiedy spotkałam ją na ulicy, nie poznałem dawnej Marty. Była zamyślona i nie zwracała na nikogo uwagi.
– Martuśka, co się stało? Nie jesteś sobą!
– Och, Danusia, chyba się zakochałam!
Byłam zaskoczona.
– Dlaczego masz taką smutną minę? Powinnaś być szczęśliwa!
A potem Marta zaczęła mi opowiadać, że jej nowy znajomy, nie ma pojęcia o jej dzieciach.
– Co jesli sie dowie i natychmiast ode mnie ucieknie?
Roześmiałam się.
– Jeśli ucieknie, to znaczy, że nie jest Ciebie wart!
Poradziłam Marcie, aby zorganizowała kolejną imprezę na podwórku i zaprosiła na nią swojego znajomego. My, sąsiedzi, moglibyśmy go zobaczyć, a Ty mogłabyś przedstawić go dzieciom. Kobieta tak właśnie zrobiła, a impreza zakończyła się sukcesem! Zorganizowaliśmy konkursy dla dzieci na podwórku i grillowaliśmy kiełbaski.
Nowy znajomy Marty, który miał na imię Igor, chętnie grał z dziećmi w piłkę nożną i siatkówkę. W końcu moja przyjaciółka zebrała się na odwagę i zaprowadziła dzieci do niego.
– Igor, chciałabym, abyś poznał moje dzieci.
Moja przyjaciółka wcale nie była zakłopotana. Mężczyzna objął Martę za ramię.
– I dlaczego wcześniej nic mi o nich nie mówiłaś? – zapytał.
– Bałam się, że zaraz mnie zostawisz!
– Jesteś niemądra! Kocham Cię, więc kocham też Twoje dzieci!
Pół roku później wzięli ślub, a za kolejne dziewięć miesięcy urodziła im się śliczna córeczka. Marta często spaceruje z dziećmi na placu zabaw. Podczas kolejnego spotkania podzieliła się z nami swoimi spostrzeżeniami:
– Jak mogłam pomyśleć, że Igor może mnie zostawić ze względu na dzieci?
Rozmawiałyśmy z nią o przekonaniu, że kobieta mająca dzieci, musi rezygnować z życia osobistego. Marta jest dla mnie żywym przykładem, że tak nie jest. Jeśli kobieta jest aktywna, promieniuje energią, a nie jęczy całymi dniami o swojej samotności, nigdy nie będzie samotna!




