Po treningu czekała na nią niespodzianka w domu.
Po treningu Wika spieszyła się do domu obiecała mężowi ugotować rybę. Wchodząc do mieszkania, zobaczyła, jak jej mąż Leon siedzi w kuchni i pije wino.
Oho, sam sobie winko popijasz Leonie, nie mogłeś na mnie zaczekać? Może chociaż przekąskę ci przygotuję
Nie, usiądź, musimy porozmawiać
Wika nigdy wcześniej nie widziała męża tak przygnębionego i zmieszanego. Boże, co się stało?
Nie wiem, od czego zacząć Po prostu powiem, jak jest. Moja sekretarka Kasia spodziewa się dziecka, wyprowadzam się do niej
Jak w kiepskiej telenoweli I dawno to trwa?
Około roku. Ledwo przyszła, a już zaczęła okazywać zainteresowanie, a ja nie wytrzymałem. Młoda, piękna, wesoła, zupełnie jak ty za młodu Zakochałem się jak chłopiec! Chciałem od razu się przyznać, ale zabrakło odwagi, szkoda mi było ciebie
Teraz już nigdzie nie zniknę, wkrótce zostaniemy rodzicami. Zawsze chciałem mieć swoje dziecko, a twój Ignacy, choć traktuję go jak swojego, nie jest z mojej krwi Potrzebuję potomka, chcę przekazać mu firmę. Z Tosią czuję się młodszy, podoba mi się Może to kryzys wieku średniego, słyszałaś o takim?
Wika, wiem, to podłość. Ale ciebie i Ignacego nie zostawię na lodzie. Mieszkanie, samochód zostawiam wam, pomogę finansowo, nie musicie się martwić. Za studia zapłacę, jak obiecałem. Już kupiłem dom, zapisałem go na Kasię, w końcu będzie matką mojego dziecka.
Rozumiem, Leonie, trudno się oprzeć takiej piękności jak Kasia, a ty przecież prawdziwy mężczyzna I dziecka nie porzucisz, to szlachetne. Dziękuję za pomoc finansową, nie odmówię, chcę zacząć podróżować, żyć dla siebie.
Kiedy się wyprowadzasz? Może pomóc ci spakować rzeczy?
Leon patrzył na żonę z zaskoczeniem. Taka spokojna Może i dobrze, żadnych awantur i histerii.
No to żegnaj, mężu, dziękuję za wspólnie spędzone lata, było z tobą dobrze! Ale życie ma swoje plany Może i ja się zakocham i będę szczęśliwa z nowym mężczyzną. No, idź, bo Kasia pewnie się denerwuje, myśli, że cię tu zatrzymuję
Leon szybko chwycił walizki, niepewnie się uśmiechnął i poszedł w stronę windy.
Zamknąwszy drzwi, Wika poszła do kuchni. Wyjęła z lodówki butelkę szampana, otworzyła, nalała pełną szklankę i wypiła. Zostawił ją mąż. Jak dziwnie to brzmi.
Nigdy nawet nie myślała, że coś takiego może się zdarzyć. Przecież żyli spokojnie przez te wszystkie lata, może nie byli szaleńczo zakochani, ale była przywiązanie, nawyk, szacunek.
No, nie ma co płakać. Nowe życie, nowe zasady! Na pewno znajdzie sobie zajęcie, a mąż będzie płacił. Głupio byłoby odmówić pieniędzy, z nimi więcej możliwości. Trzeba tylko przyzwyczaić się do nowego statusu
I Wikę wciągnął wir nowych wrażeń. Zapisała się na lekcje tańca, chodziła po pracy. W weekendy odwiedzała muzea, kino, siłownię. Na szczęście miała z kim. Sąsiadka Irena, singielka, chętnie dotrzymywała jej towarzystwa.
Syn Ignacy studiował w innym mieście, rzadko wracał do domu. Wika była sobą. Gotowała tylko to, co lubiła, nie musiała się dostosowywać. Zajmowała się tym, co sprawiało jej przyjemność, nikt nie mógł jej niczego zabronić. O nowym mężu nawet nie myślała, sama też była szczęśliwa.
Mąż rozstał się z nią cicho i spokojnie. Raz widziała Kasię na korytarzu sądowym, piękna, cóż można powiedzieć Ma dobry gust!
Leon co miesiąc przelewał pieniądze, jak obiecał. Wika była wdzięczna za tak hojny gest. Wiedziała, że mąż ma pieniądze, firma kwitła, a on bez bólu mógł ją i Ignacego wspierać. Dziękuję za te wszystkie lata. Kasia pewnie o tym nie wiedziała, raczej by się nie zgodziła.
Minął rok. W życiu Wiki nic się nie zmieniło, lekcje tańca, siłownia, kilka razy była za granicą. Wsparcie od Leona przestało przychodzić, nieprzyjemnie było pytać o powód. Pewnie Kasia zabroniła. No cóż, jakoś przeżyje. Ignacy zarabiał nieźle, mógł sam opłacać studia. Jej pensja wystarczała na własne potrzeby.
Niedziela, nigdzie nie trzeba się spieszyć. Wika cieszyła się każdym dniem. Gotowała rybę, zauważyła, że nie ma chleba, a bardzo go lubiła. Wypadła do sklepu i spotkała Leona.
Leonie, co ty tu robisz?
Cześć, Wika. Mieszkam niedaleko Kupiłem mieszkanie.
A to niespodzianka A jak Kasia? I dziecko? Co wam się urodziło?
Córka Tylko że historia potoczyła się inaczej Wyobraź sobie, ta Kasia została nasłana przez konkurenta. Wślizgnęła się w zaufanie, zakochałem się, wiesz, jak to dalej poszło Potem zaczęła naciskać, żebym przepisał na nią firmę, bała się, że zostawię ją z niczym
Zgodziłem się, po urodzeniu córki, pod wpływem emocji, wszystko na nią przepisałem. Zostawiłem pewną sumę na koncie, o którym nie wiedziała. W końcu mnie wyrzuciła. Córka okazała się nie moja, firma trafiła do konkurenta W takiej sytuacji się znalazłem Śmieszne, prawda? Naprawdę, jak w kiepskiej telenoweli
Kupiłem mieszkanie, znalazłem pracę, nie narzekam, ale dawnego życia już nie wrócę. I tobie nie mogę pomóc Przepraszam Pewnie nie chcesz ze mną rozmawiać, pewno bardzo cię skrzywdziłem
Wice zrobiło się go żal. Wyglądał kiepsko Taka oszustka z tej Kasi! Włożył tyle wysiłku w firmę!
Głupi jesteś, Leonie! Chodź do mnie, akurat ugotowałam rybę, twoją ulubioną
Ciepło porozmawiali w kuchni, gdzie tyle lat codziennie się spotykali, omawiając nowości. Ale teraz nie byli już mężem i żoną.
Czasem dzwonili do siebie. O powrocie nie było mowy. Każde miało swoje życie. Wika na tańcach poznała mężczyznę, wyszła za mąż i była szczęśliwa.
Leona zaprosiła na swój ślub, prz



