Rodzina porzucona nagle i bez ostrzeżenia: zdecydował się na rozwód bez wiedzy żony.

Rodzina została porzucona nagle i bez ostrzeżenia: mąż postanowił o rozwodzie bez wiedzy żony.

Grzegorz wyszedł nieładnie, niespodziewanie, nawet nie uprzedzając żony, że planuje separację. Wróciwszy do domu, jak zwykle, Bożena zobaczyła pusty wieszak w przedpokoju i puste szafy. Chodziła po mieszkaniu zdezorientowana i zagubiona. Zniknięcie męża było dla niej kompletnym zaskoczeniem, więc nie wiedziała, jak zareagować. Bożenka przebrała się, podgrzała zupę, jadła zamyślona, uśmiechając się przez łzy. Aha Grzesiu, zupełnie cię nie znałam! Świetna żona, nic dodać, nic ująć! myślała, zmywając naczynia.

Prawie trzydzieści lat mieszkali razem w małym domku pod Poznaniem. Wyrośli, pobrali się, a ich jedyny syn Bartek wyjechał do Włoch. Bartuś odjechał, dom opustoszał, żeby tylko twoich przygód nie zaczął martwiła się stara przyjaciółka Grażyna. Bożena wówczas bez troski się zaśmiała: Ach, jaka ty troskliwa! Przejmujesz się? A może ja ciebie, Grażyno, nie znam!

Na darmo się śmiejesz obraziła się Grażyna znam milion takich historii! Dzieci wyprowadzają się z domu, mężczyzna zaczyna się rozglądać, a żona zostaje sama i nikomu niepotrzebna! Bożena znów się roześmiała: Ty, Grażyno, taka sama bzdura jak za dzieciaka! Gdybyśmy razem w ławce nie siedziały, czy słuchałabym cię teraz?

Po wyjeździe Bartka małżonkowie zaczęli spędzać więcej czasu razem. Chodzili do kina, spacerowali po parku, jeździli na działkę, zapraszali znajomych i grillowali kiełbaski. Było przytulnie i spokojnie. Wydawało się, że życie zaczyna nowy rozdział, pełen radości i ufności w jutro. Grzegorz skończył pięćdziesiąt sześć lat, Bożena pięćdziesiąt pięć. Mogli żyć dla siebie, starzeć się razem, odwiedzać syna, czekać na wnuki.

Jakoś wasz Bartek z dziećmi się nie spieszy zauważyła Grażyna, gdy Państwo Kowalscy wrócili z Włoch, a Bożena wspomniała, że młodzi małżonkowie mają się świetnie. Grażyno, Grażyno, no i nie potrafisz się po prostu cieszyć! Zawsze musisz wtrącić swoje trzy grosze!
A co, nieprawda niby?! Trzeci rok żyją, a wciąż we dwoje upierała się Grażyna. Chcą poznać świat, siebie nawzajem! Dzisiejsze podejście do rodzicielstwa nie jest takie jak za naszych czasów westchnęła Bożenka.

Półtora roku później Bartkowi urodzili się bliźniacy, chłopiec i dziewczynka. Zosia i Maciuś. Dzieci były piękne i zdrowe, aż miło patrzeć. Marka pieluszek co wieczór dzwoniła wideorozmową, pokazywała maluchy, a gdy skończyły osiem miesięcy, podrośnięte i silniejsze, Bożenka z Grzegorzem pojechali je poznać, trzymać wnuki na rękach.

Cudowne dzieciaczki! zachwycała się Bożena, pokazując Grażynie zdjęcia. Zobacz, Zosia taka podobna do Bartka! A Maciuś do Kasi!
Eeee podobni! skrzywiła się Grażyna Za mali jeszcze, żeby do kogokolwiek być podobni! Jak zaczną chodzić, mówić, to wtedy zobaczymy.
Czemu taka złośnica? Nie chcesz patrzeć na dzieci, to nie patrz! Bożena zebrała fotografie i schowała do szuflady, by później włożyć je do albumów. Lubiła tradycyjne zdjęcia z mnóstwa cyfrowych obrazów wybierała najlepsze i drukowała.

Grażyna świadomie żyła sama, tak o sobie mówiła. Całe życie miała kochanków, głównie żonatych. Żonatemu facetowi niewiele trzeba, a to bardzo wygodne żonie obiad i brudne pranie, mnie uwaga i czułość deklamowała.

Od babci dostała przytulne kawalerki z balkonem, niedaleko metra. Grażyna uciekła spod rodzicielskiej kurateli, ledwo osiągnęła pełnoletność. Chcę żyć, jak ja chcę! oświadczyła i tak zrobiła. Po przeprowadzce farbowała włosy na jaskrawoczerwono, kupiła błyszczyk i pierwsze szpilki. Chodź, Bożenka, na imprezę cię zapraszam. U mnie będą tacy faceci, że padniesz!

Właśnie na tej imprezie Bożena poznała Grzegorza i wkrótce za niego wyszła. To się dopiero zrobiło głupio! powiedziała Grażyna, dostając zaproszenie na wesele Pierwszy chłopak i od razu ślub! Żadnych porównań, żadnych przemyśleń! Ty taka nudna, nie mogę! Bożena jednak wierzyła w swojego Grześka, była pewna, że są parą na całe życie.

I tak było przez wiele lat, aż nagle

Grażyno, cześć! zadzwoniła Bożenka do przyjaciółki Grzegorz mnie zostawił. Zupełnie, zabrał rzeczy Nic nie powiedział, listu nie zostawił, telefon milczy.
Dawno byłaś na wakacjach? niespodziewanie spytała Grażyna.
Na wakacjach?! zdziwiła się Bożenka Słyszysz mnie w ogóle? Grzegorz, mówię, odszedł, zostawił mnie. Gdzie tu wakacje?!
Pisz podanie, Bożka, jedziemy z tobą do Gruzji, tam moja ciotka mieszka, wiesz?
Bożena zamilkła, pomyślała chwilę i zgodziła się: Prawda, Grażyno, jedziemy do Gruzji!

W Gruzji, gdzie gościnność jest tak intensywna, że poczujesz ją raz i nigdy nie zapomnisz. Ciotka Grażyny, piękna Hania, niegdyś wyszła za Gruzina Niko i przeniosła się z nim do Tbilisi. Kolejno urodziło im się czterech synów, każdy przystojniejszy od poprzedniego. Chłopcy dorośli, pobrali się, doczekali dzieci, a potem wnuków rodzina stała się jeszcze większa. I do tego hałaśliwego, radosnego domu przyjechały odpocząć Grażyna z Bożeną.

Pomysł z wakacjami okazał się tak trafny, że już po kilku dniach Bożena przestała się zadręczać i szukać powodów, dlaczego Grzegorz odszedł.

Wszystko jest proste jak dwa razy dwa pomyślała, siedząc w ogrodzie i wdychając zapach przygotowywanego posiłku zakochał się w innej, ale nie miał odwagi powiedzieć. I to wcale nie ze względu na mnie. To po prostu życie, i tyle.

Pij sok! Gra

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 + 12 =

Rodzina porzucona nagle i bez ostrzeżenia: zdecydował się na rozwód bez wiedzy żony.