Kuba powiedział rodzicom, że chce ich poznać z dziewczyną, a oni byli zachwyceni.

Dzisiaj postanowiłam opisać w pamiętniku, jak to było, gdy Krzysiek oznajmił nam, że chce nam przedstawić swoją dziewczynę. Byliśmy podekscytowani. Ja i mąż od dawna wiedzieliśmy, że syn w końcu założy własną rodzinę. W końcu ma już prawie 25 lat to wiek, w którym czas na poważne związki.

Krzysiek mieszkał z nami, ale nie dlatego, że był maminsynkiem czy nie stać go na wynajem. Oszczędzał na własne mieszkanie, nie chciał brać kredytu. Wspieraliśmy go w tym. Mieszkaliśmy w przestronnym mieszkaniu, więc miejsca było dość. Co więcej, nigdy nie wtrącaliśmy się w swoje sprawy. Nie wymagaliśmy od syna tłumaczeń, gdzie był ani dlaczego wrócił późno.

Do tego Krzysiek nie był roszczeniowy. Nie oczekiwał, że będę mu gotować czy prać. Wszyscy żyliśmy wygodnie, a przy tym udawało się oszczędzać. I wtedy pojawiła się ona pierwsza dziewczyna, którą postanowił nam przedstawić.

Co przygotować na obiad? zapytałam. Co twoja Jadwiga lubi?

Mamo, nie rób nic specjalnego. Dba o figurę uśmiechnął się. Nie je nic smażonego ani tłustego, no i nie pije alkoholu.

No, szacunek odparłam. Dobrze, zrobię coś lekkiego.

Jadwiga nam się spodobała. Mądra, wykształcona dziewczyna. Tylko że prawie nic nie jadła, a mnie trochę zabolało, gdy odmówiła skosztowania ciasta, które upiekłam. Twierdziła, że cukier to zło i wszyscy powinni o tym pamiętać.

Potem jeszcze przypadkiem zauważyła, że warto wymienić obicie kanapy.

Remont macie ładny, ale kanapa wygląda na podrapaną. To nie drogie, mogę dać namiary.

Oczywiście, nie było w tym nic złego. Tyle że wcześniej nawet nie myślałam, że to problem. Kanapa nie była zniszczona, tylko lekko porysowana. Gdy nasz kot Mruczek był mały, podrapał ją kilka razy. Ale szybko się nauczył, że tak nie wolno. Gdy się nie przyglądać, ledwo było to widać.

Jednak gdy Jadwiga wyszła, ciągle spoglądałam na tę kanapę. Te kilka zadrapań nagle rzucało się w oczy.

Ale ogólnie Jadwiga była miła i sympatyczna. Zachowywała się kulturalnie, dziękowała za gościnę, więc uznaliśmy, że nie ma co robić problemu z tego, co powiedziała. Mówiła przecież w dobrej wierze. A jedzenie to sprawa osobista nie warto zmuszać nikogo do czegoś, co mu nie pasuje.

Minęło kilka miesięcy, gdy Krzysiek oznajmił, że chce się wprowadzić do Jadwigi.

Mamo, tato, kocham ją i chcemy być razem.

Wymieniliśmy spojrzenia. Wydawało nam się, że to trochę szybko, ale to nie nasza decyzja.

Rozumiem, że może być wam nie po drodze, gdybym ją tu przyprowadzał. To by było nie fair. Wezmę kredyt mam już połowę, więc raty nie będą wysokie.

Skoro tak chcesz skinęłam głową.

Tak. Tylko mieszkanie, które znalazłem, potrzebuje lekkiego remontu. Czy możemy z Jadwigą zostać u was na miesiąc?

Oczywiście, synu zgodziłam się. Naprawdę myślałam, że to nie problem. Jadwiga nam się podobała.

Wkrótce wprowadziła się do nas. Przywitaliśmy ją ciepło, mówiąc, żeby się nie krępowała i czuła jak u siebie.

Ale to tylko taki zwrot, żeby gość się rozluźnił. Jadwiga wzięła to dosłownie. I zaczęły się schody.

Po kilku dniach, gdy szukałam oleju rzepakowego, zapytałam:

Jadwiga, nie widziałaś, gdzie jest olej?

Wyrzuciłam uśmiechnęła się.

Dlaczego?

Uznałam, że lepiej zacząć jeść zdrowiej. A szczerze, mdli mnie od zapachu smażenia.

Westchnęłam. Może i miała rację, ale my żyjemy inaczej. Mój mąż uwielbia kotlety, a cała rodzina smażone ziemniaki.

Jadwiga, przepraszam, ale my tak jadamy. Nie zmuszam cię, ale ty też nas nie zmieniaj.

Przepraszam, nie chciałam spuściła wzrok. Tylko martwiłam się o zdrowie.

Poczułam się nieswojo.

To był dopiero początek. Gdy wróciłam z pracy i zobaczyłam, że firanki w salonie zniknęły, a w ich miejsce wisiała jakaś szara tkanina, zapytałam:

Gdzie firanki?

Och, były staromodne. Zastąpiłam je swoimi, możecie je zatrzymać. Od razu jaśniej, prawda?

Westchnęłam ciężko. Nie jaśniej, tylko szaro i smutno.

Jadwiga, lubiłam te stare. Gdzie są? Mam nadzieję, że nie wyrzuciłaś?

Nie odparła. Ale myślałam, że wam się spodobają.

To nie mój gust powiedziałam łagodnie. Zabierz je.

Później okazało się, że część talerzy zniknęła. Wiedziałam, kto to zrobił.

Były już stare, dam wam nowy serwis. Nieładnie podawać gościom jedzenie na różnych talerzach. A tak w ogóle, zamówiłam tapicera do kanapy. Wybrałam tkaninę sama, mam dobry gust.

Gotowałam się w środku, ale nie chciałam kłótni. Wiedziałam, że nie robi tego ze złej woli. Czy to naiwność, czy pretensjonalność.

Jadwiga, posłuchaj usiadłam z nią na kanapie. Rozumiem, że chcesz pomóc. Ale wy się niedługo wyprowadzicie, a to nasz dom. Nie chcę zmian bez mojej wiedzy.

Chciałam dobrze szepnęła.

Wiem. Ale więcej nic nie zmieniaj. Odwołaj tapicera.

Jadwiga się obraziła. Wieczorem powiedziała Krzysztofowi, że nikt nie docenia jej starań.

Ale syn jej nie poparł.

Jadwiga, to ich dom. Tobie też by się nie podobało, gdyby ktoś zmieniał twoje rzeczy bez pytania.

Gdyby było lepiej, tylko bym się cieszyła odparła.

Lepiej to pojęcie względne.

Wkurzyła się, ale przestała się sprzeczać.

A ja nagle zrozumiałam, że nie mogę doczekać się ich wyprowadzki. Zawsze myślałam, że dogadam się z każdym. Jestem spokojna, więc nie powinno być problemów. Ale nie spodziewałam się, że problem przyjdzie stąd, skąd się nie spodziewałam.

Jadwiga przestała zmieniać rzeczy, ale zaczęła sprzątać. Żeby odrobić swój pobyt mówiła. I znów niby nic złego, ale i tu przesadzała.

Każdy metr

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 5 =

Kuba powiedział rodzicom, że chce ich poznać z dziewczyną, a oni byli zachwyceni.