Marina Kowalska była w pośpiechu.

Jadwiga Kowalska zawsze się spieszyła.
Tego listopadowego popołudnia biegła ulicą Złotników z ledwo zapiętym płaszczem i teczką, z której co chwila groziły wypadnięcie dokumenty.
Mżawka zaczęła się cicho, lecz w ciągu kilku chwil zmieniła się w gęstą zasłonę, zasłaniającą chodniki.
Przeklęła w duchu.
Plan był jasny: wrócić do domu, wziąć prysznic i przygotować prezentację na następny dzień.
Lecz ulewa nie dawała wyboru musiała się schronić.
Wepchnęła drzwi do małej księgarni z kawiarnią, takiej jakby z innej epoki, z wyblakłym drewnianym wystrojem i zapachem świeżo mielonej kawy.
Strząsnęła wodę z włosów i podeszła do lady.
Czarną herbatę, proszę rzuciła, nawet nie podnosząc wzroku.
Nie jesteś kawoską? usłyszała męski głos, ciepły i rozbawiony.
Spojrzała w górę.
Za ladą stał wysoki mężczyzna, po trzydziestce, z ciemnobrązowymi włosami i dwudniowym zarostem, patrzący na nią z uśmiechem, jakby znał ją od zawsze.
Nie, gdy muszę myśleć odparła Jadwiga, lekko defensywnie. Kawą się tylko nakręcam.
W takim razie czarna herbata. Ale ostrzegam przy tym stoliku większość przegrywa walkę z kawą powiedział, wskazując na niemal pusty lokal.
Po raz pierwszy tego dnia uśmiechnęła się.
A ty jesteś?
Jan Nowak odpowiedział, wyciągając rękę ponad ladą. Właściciel, bari

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × 5 =

Marina Kowalska była w pośpiechu.