Czy moja mama naprawdę miała rację?

Tak się złożyło, że musiałem poślubić Alinę, nie z wielkiej miłości, ale dlatego, że spodziewała się mojego dziecka. Moja mama wyznaje inną zasadę: najpierw małżeństwo, potem dzieci, dlatego związek z moją żoną jej się nie podobał. Moja matka jest rozwiedziona i mieszka sama, więc po ślubie postanowiliśmy, że zamieszkamy z nią w jej dużym mieszkaniu.

Przyjemnie było patrzeć, jak moja mama i moja żona się dogadywały. Miały wspólne zainteresowania, tematy do rozmów, lubiły te same filmy. Czasem chodziły nawet razem na zakupy. Zdziwiłam się, kiedy Alina zaczęła się skarżyć na zrzędzenie teściowej. Zastanawiałem się, co było powodem niezadowolenia mojej mamy. Postanowiłem z nią porozmawiać. Okazało się, że mamie nie podobało się wiele rzeczy: sposób, w jaki mówiła, to, że spędzała dużo czasu pod prysznicem, że późno wracała do domu. Nie mogłem uwierzyć w to, co słyszę, bo przecież widziałem, że wcześniej wspaniale się dogadywały.

Wkrótce urodził się nasz synek, mieliśmy bardzo niespokojne dziecko, nikt nie spał w nocy w naszym domu z powodu jego płaczu. Moja mama zaczęła do mnie przychodzić  i narzekać, że w jej wieku ludzie powinni odpoczywać, wysypiać się. Matka zaczęła robić mojej żonie wyrzuty, że nie potrafi uspokoić własnego syna, że nie karmi go prawidłowo, źle myje i przebiera. Miałem dość bycia między młotem i kowadłem i zdecydowałem, że musimy zacząć mieszkać osobno.

Kiedy zamieszkaliśmy sami, Alina zmieniła się, stała się miła, spokojna, dużo się uśmiechała. Nasze życie stało się lepsze, ja nadal ciężko pracowałem, mój syn aktywnie dorastał, a żona zajmowała się domem. W pierwsze urodziny mojego syna przyjechali wszyscy krewni i świętowaliśmy, a moja mama postanowiła zostać na noc i wyjechać rano. Następnego dnia podeszła do mnie i i stwierdziła, że już czas, żeby Alina poszła do pracy. Musiałem przypomnieć mamie, że dziecko ma dopiero roczek i nadal wymaga ciągłej opieki matki.

Kilka miesięcy później Alina sama wykazała chęć pójścia do pracy, ale nie mieliśmy pomysłu, co zrobić z dzieckiem. Postanowiłem zapytać moją mamę czy miałaby ochotę zająć się wnukiem, choć obawiałam się, że ze względu na relacje między obiema kobietami nie zgodzi się nawet na rozmowę na ten temat, ale ku mojemu zaskoczeniu mama bez wahania zgodziła się zająć wnukiem do momentu, gdy będzie gotowy iść do przedszkola. Oczywiście, matka stała się bardzo ważną częścią naszego życia. Zostawała do późna, kiedy my już wracaliśmy z pracy i Alina znowu zaczęła narzekać i wymyślać historie, że teściowa czeka na nią specjalnie, żeby wytknąć jej niedociągnięcia jako gospodyni.

Kariera mojej żony nabrała rozpędu, dostawała przyzwoite wynagrodzenie, jej ubrania stały się bardziej eleganckie i drogie, a ona sama stała się bardzo atrakcyjną kobietą. Potem mama zaczęła mi szeptać, że słyszała plotki, że żona mnie zdradza. Postanowiłem szczerze porozmawiać z żoną, ale Alina wszystkiemu zaprzeczała, płakała i oskarżała mnie o brak zaufania.

Po sześciu latach małżeństwa nie wytrzymała mojej niepewności i ciągłych uwag mojej matki i wniosła pozew o rozwód. Najbardziej bolesne było dla mnie to, że zabrała mi syna i rzadko go widywałem. Nadal nie wiem, kto miał rację, moja żona czy moja matka, ale z jakiegoś powodu bardziej wierzę mojej matce. Komu powinienem uwierzyć?

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × dwa =

Czy moja mama naprawdę miała rację?