Historia kobiety
Danutę i Zbigniewa uważano za idealną parę. Ona urodziwa, on przystojny, oboje zamożni i spełnieni zawodowo tylko dzieci nie mieli. Lekarze rozkładali ręce, stawiając niepocieszającą diagnozę.
Ale oni nie tracili nadziei. Chodzili do kościoła, modlili się, jak umieli, pielgrzymowali do świętych miejsc. Gdzie tylko słyszeli o jakiejś wiejskiej znachorce, od razu jechali. Jedna z nich powiedziała, że dziecko będzie, nawet nie jedno, ale przez ból i stratę. Mówiła wtedy wiele, ale Danuta, uradowana, słuchała tylko połowicznie, zapamiętała tylko jedno trzeba wierzyć.
Powinni żyć dla siebie, podróżować, pieniędzy mają przecież w bród, a oni robią z tego tragedię. Dzieci i tak są niewdzięczne, wyrosną, a w starości nawet szklanki wody nie podadzą szeptali za jej plecami.
Stara już, pewnie sama ma bukiet chorób, a tu jeszcze dzieci chce. Powinna myśleć o wnukach Ale skąd wnuki, skoro nie ma dzieci?
Pewnego razu Danuta powiedziała Zbigniewowi, że go nie trzyma, żeby znalazł sobie młodszą, która urodzi mu dziecko, a nawet nie jedno. Spojrzał na nią w taki sposób, że pożałowała swoich słów i więcej tego tematu nie poruszała.
Tak żyli. Praca, mieszkanie, pieniądze wszystko było, ale okazało się, że do szczęścia to za mało. Danuta wiedziała, że byłaby najlepszą matką na świecie. Wyobrażała sobie, jak kołysze na rękach malutkiego człowieka, podobnego do nich obojga, jak stawia pierwsze kroki, idzie do szkoły Czasem sama się przekonywała: Ludzie żyją i bez dzieci. Widocznie taki los. Bóg nie daje dziecka, to znaczy, że nie zasłużyłam. Szukała w sobie wad, za które mogła być ukarana.
Może modlitwy pomogły, może Najwyższy zlitował się nad nimi, nagradzając ich cierpliwość i wiarę. Pewnego dnia stało się to cudo, w które tak wierzyli.
Danuta już nie śledziła swoich dni. Gdy rano poczuła mdłości, pomyślała, że to przez wczorajszy posiłek. Ale mdłości powtórzyły się i następnego ranka. A potem, gdy gotowała zupę, zapach mięsa przyprawił ją o nudności. Czyżby? Nie, to niemożliwe! Mimo wszystko kupiła dwa różne testy.
Jak często pragniemy cudu, a gdy już go widzimy, wątpimy i nie wierzymy własnym oczom. Danuta też nie od razu uwierzyła, gdy zobaczyła dwie upragnione kreski. Ledwo doczekała się powrotu Zbigniewa z pracy, by podzielić się z nim radością.
Jestem w ciąży wyrzuciła z siebie, zanim jeszcze zdążył zamknąć drzwi, i podała mu test.
Przytulili się i stali tak długo, aż łzy radości wyschły na ich twarzach.
Zbigniew nie pozwalał jej dźwigać ciężarów, nawet do sklepu zabraniał chodzić bez niego, by nie nosiła zakupów. Ciągle pytał, jak się czuje.
Przestań się tak mną trząść. Kobiety rodzą i starsze ode mnie dąsała się Danuta.
Inne kobiety mnie nie obchodzą. Mam tylko ciebie. Nie chcę, by cokolwiek stało się tobie i naszemu dziecku mówił, całując żonę. A poza tym, sprawia mi przyjemność opiekowanie się wami.
Gdy brzuch stał się widoczny, sąsiedzi i współpracownicy nie pozostawili tego bez komentarza. Jedni szczerze się cieszyli, inni nie kryli negatywnych opinii.
W końcu zrobili in vitro?
Nie urodzi, albo urodzi kalekę rzuciła jedna sąsiadka drugiej na ławce pod blokiem.
Danuta usłyszała i szybko odeszła od życzliwych. Szła, gładząc brzuch i szepcząc:
Nie słuchaj nikogo. Będziesz najpiękniejsza i najmądrzejsza. Wiedziała już, że urodzi córeczkę.
Wcześniej omijała dziecięce działy w sklepach, teraz śmiało wchodziła i wybierała najlepsze ubranka dla dziewczynki. W domu rozpakowywała je i przyglądała się im, wyobrażając sobie swoją córeczkę w tych strojach. Przytulała maleńkie ubranko do twarzy. Pachniało nowością, ale to przecież była odzież jej dziecka.
Gdy nadszedł czas porodu, umówili się w najlepszej klinice na cesarskie cięcie, bojąc się niespodzianek. Zbyt długo czekali, by ryzykować. Dziewczynka urodziła się zdrowa. Nie było dnia, by nie dziękowali Bogu za darowane szczęście.
Danuta nie miała pokarmu, kupowali więc najdroższe i najlepsze mleko modyfikowane. Obydwoje mogli godzinami patrzeć, jak ich córeczka śpi. Potem były pierwsze ząbki, pierwsze słowa, pierwsze kroki. Mąż zaproponował, by Danuta po urlopie macierzyńskim nie wracała do pracy. Zarabiał dobrze, niech zostanie w domu z dzieckiem.
Żadnych przedszkoli, tylko choroby od innych dzieci.
Córka stała się sensem życia Danuty, która z radością zajmowała się nią w domu. Asia rosła w miłości, piękna i grzeczna, nie sprawiając rodzicom kłopotów.
Do szczęścia szybko się przyzwyczajamy, przestajemy je zauważać.
Asia poszła już do szkoły. Pewnego wieczoru odrabiała lekcje, Zbigniew czytał gazetę, a Danuta przygotowywała kolację. Gdy zostało tylko pokroić warzywa do sałatki, przypomniała sobie, że zapomniała kupić majonezu.
Zbyszek, skoczę szybko do sklepu powiedziała.
Mhm mruknął, nie odrywając wzroku od gazety.
Gdy wróciła, zabrała się za sałatkę. Dopiero gdy poszła wołać Asię na kolację, zorientowała się, że dziewczynki nie ma w domu.
Zbyszek, gdzie Asia?
Poszła do Nadzi na chwilę.
Dawno?
Zaraz po twoim wyjściu.
Danuta spojrzała na zegarek wpół do siódmej. Mówią, że w takich chwilach matka czuje niepokój, przeczucie nieszczęścia. Ale Danuta nie czuła nic, pozostawała spokojna. Przyjaciółka Nadia mieszkała w sąsiednim bloku. Po co się martwić? W każdej chwili mogła pójść po córkę.
Nie czekali na Asię, zjedli kolację. Potem Danuta zadzwoniła do domu Nadzi. Odebrała jej mama.
Dzień dobry, mówi mama Asi. Czas już, żeby wracała do domu powiedziała Danuta.
Ale jej u nas nie ma. Myślałyśmy z Nadzią, że jej nie puściliście. Co się stało?
Jak to nie ma? wykrzyknęła Danuta, upuszczając słuchawkę.
Mąż natychmiast odrzucił


