Trudno zdecydować od razu

Niełatwo podjąć decyzję od razu

Na wakacje Dorota z mężem zawieźli dzieci na wieś, niedaleko ich miasta. Odwiedzali je co weekend, czasem jechała sama. Wieś była siedem kilometrów dalej, więc jeśli Tomek pracował w weekend, Dorota mogła od razu po pracy w piątek wsiąść w autobus.

Może nie jeździłaby tak często, ale tęskniła za dziećmi, a po drugie, ojciec był po udarze i chciała pomóc matce w ogrodzie. Tego piątku też zamierzała jechać od razu po pracy.

Tomku, jadę prosto na wieś, więc zjedz coś bez mnie, w lodówce wszystko jest. A w niedzielę przyjedź po mnie, masz wolne, dziwne, że w sobotę pracujesz

Mamy tam kompletny chaos tłumaczył mąż. Szef obiecał zapłacić.

Dorota pracowała jako główna księgowa w biurze. W piątek spieszyła się, żeby skończyć raport, i pewnie przez ten pośpiech popełniła błędy. Tak czy owak, wysłała go mailem do przełożonych w województwie.

W sobotę po południu zadzwonił szef, pan Marek.

Dorota, co ty tam narobiłaś z tym raportem? Dzwonią z góry i robią mi awanturę. Natychmiast popraw, inaczej stracisz premię.

Jestem na wsi, panie Marku, może jutro? I co ja właściwie nie dał jej dokończyć.

Nie obchodzi mnie, gdzie jesteś. Masz to poprawić wrzeszczał tak, że słyszała go nawet stojąca obok matka.

Dobrze, zaraz jadę.

Córciu, kto tak krzyczy?

Mój szef, Marek. Coś namieszałam w raporcie, wczoraj się spieszyłam. No trudno, muszę jechać prosto do biura. Pilne, jak widać

Pożegnała się z trzynastoletnim synem i dziesięcioletnią córką.

No dobrze, dzieci, do następnego weekendu.

W mieście od razu poszła do biura, zadzwoniła na portiernię, żeby ochroniarz nie przyjeżdżał, włączyła komputer i zabrała się za poprawki. Kiedy już dokładnie przejrzała raport, w końcu znalazła dwa błędy takie oczywiste, że aż sama się zdziwiła.

Jak mogłam tego nie zauważyć? Pewnie tam się zdziwili, takie rzeczy od razu rzucają się w oczy. To przez ten pośpiech, spieszyłam się na autobus.

Był już wieczór. Wysłała poprawiony raport, zamknęła biuro, przekazała je ochronie i ruszyła do domu.

Tomek pewnie niedługo wróci z pracy. Będzie zaskoczony, że już jestem myślała, idąc powoli, bo postanowiła się przejść. Ciekawe, wcześniej w weekendy nie pracował. Ostatnio w ogóle się zmienił. Telefon z ręki nie wypuszcza, jakiś zamyślony, czasem rozdrażniony. Trzeba by z nim porozmawiać, wyjaśnić. Akurat dzieci nie ma, można pogadać spokojnie.

Podchodząc do bloku, wyjęła klucze z torebki, podniosła głowę i zobaczyła światło w kuchni.

Tomkuś już w domu!

Wchodząc na trzecie piętro, jakoś dziwnie zabiło jej serce. Pod drzwiami usłyszała romantyczną muzykę, której Tomek nie znosił, gdy włączała. To było dziwne. To było interesujące. Otworzyła drzwi ostrożnie i od razu w przedpokoju natknęła się na cudze sandały. Jakoś znajome, ale czyje? Nie mogła sobie przypomnieć.

Położyła klucze i torebkę na półeczce, zajrzała do pokoju, gdzie panował półmrok, paliła się lampa ścienna. W sypialni nikogo nie było, tylko grała ta wolna melodia.

Gdy odwróciła się w stronę balkonu, zobaczyła dwa sylwetki obie paliły.

Anka to Anka przebiegło jej przez głowę jak błyskawica. Tak, to jej sandały. Zrobiło jej się słabo. To była jej przyjaciółka.

Co ona tu robi? Ostatnio często wpadała w odwiedziny, gdy Dorota była w domu. Pili we troje herbatę, czasem wino. Dorota zaczęła drżeć. Cicho podeszła do uchylonych drzwi balkonowych.

Tomku, kiedy w końcu powiesz Dorocie o nas? usłyszała głos przyjaciółki.

Mąż najwyraźniej nie był zachwycony tym pytaniem i odparł zirytowany:

Anka, znowu o tym? Umówiliśmy się, że nie będziesz mnie poganiać. Sam jeszcze nie podjąłem decyzji

Przez cienką firankę Dorota dostrzegła, że Tomek stał w bokserkach, a Anka w jego koszuli. Palili i rozmawiali.

No i kiedy zamierzasz się zdecydować? nagle, sama nie wiedząc skąd, zapytała głośno Dorota, odsuwając firankę.

Tomek zaskoczony upuścił papierosa, a Anka pisnęła pewnie spadł jej na stopę.

A ty czego się tu pojawiłaś? Miałaś przyjechać jutro, kura! Może i dobrze, że nas przyłapałaś warknęła Anka, wchodząc do pokoju. Tomek milczał. A ty, Tomku, może teraz się zdecydujesz? Anka była wściekła, nie spodziewała się, że przyjaciółka ich nakryje.

Dorota oniemiała zaskoczona agresją Anki, ale trzymała fason i nie płakała.

Dorka, mogłaś chociaż zadzwonić cicho wydukał mąż.

Teraz mam dzwonić, zanim wrócę do domu? odcięła się, powoli dochodząc do siebie.

Anka patrzyła na nią wyzywająco, bez grama wstydu. Ale wtedy Tomek powiedział:

Ubieraj się i wynoś. Anka prychnęła niezadowolona, ubrała się i trzasnęła drzwiami.

Dorka, przepraszam. Anka to nic poważnego, po prostu nuda. Nie zamierzam odchodzić z rodziny próbował tłumaczyć się mąż.

A myślisz, że ta rodzina jeszcze istnieje?

Nie zaczynaj. No, zdarza się tak u facetów. A tak w ogóle, to sama jesteś winna. W co ty się zamieniłaś? Nie dbasz o siebie, nie ubierasz się jak kiedyś, kiedy ostatnio byłaś u fryzjera? A ja jestem facetem, lubię ładne rzeczy. Wcześniej jeździliśmy na wakacje, a teraz?

A teraz przypomnij, że mamy dzieci, że mój ojciec jest po udarze i muszę pomagać matce. Dziwne, że o to pytasz. A dlaczego chodzę w takich ciuchach? Twoja pensja spadła prawie o połowę, a teraz już wiem dlaczego skinęła w stronę drzwi. Trzeba utrzymywać inną kobietę. Tomku, jesteś obrzydliwy. Nie chcę z tobą rozmawiać.

Kręciło jej się w głowie, bolało.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć − dwa =

Trudno zdecydować od razu