**Zapiski z mojego życia**
Kamila, masz takie barwne życie, że można by o tobie film nakręcić mówiła Alicja, moja przyjaciółka i koleżanka z pracy. Ja tylko się śmiałam w odpowiedzi:
No cóż, życie wre, tylko nie wiem, jaki będzie finał tej opowieści Ale jakoś to będzie. Czas wyjść za mąż, już dwadzieścia osiem lat na karku. Będę pracować nad tym wytrwale.
Oj, Kamila, nie żartuj. Chyba wcale nie chcesz zamążpójścia tobie i tak dobrze, a tam tylko obowiązki i jeden jedyny mężczyzna ciągnęła Alicja.
Kto ci powiedział, że jeden jedyny? Ty tak żyjesz ze swoim Krzysztofem, a u mnie będzie inaczej.
Jak możesz w ogóle coś takiego mówić? oburzyła się przyjaciółka. Czy można być zamężną i marzyć o innych? Ja tego zupełnie nie rozumiem.
No cóż, ty to ty, a ja to ja uśmiechałam się swoim najurokliwszym uśmiechem.
Byłam urodziwa smukła, o zgrabnej figurze i pełnym melancholii spojrzeniu. Mężczyźni często się za mną oglądali. Należałam do tych kobiet, które nie pozwolą sobie odebrać tego, co ich. Żyłam według zasady: dają bierz, biją oddawaj. Cokolwiek robiłam, wychodziło mi lepiej i szybciej niż innym. W biurze zaczęłam pracować później niż Alicja, a już ją wyprzedziłam teraz to ona była moją podwładną.
Mężczyzn w pracy nie brakowało. Podobałam się wszystkim, nawet żonatym, ale postanowiłam:
Mam cel wyjść za mąż, więc żonatych odstawiam na bok, choć niektóre egzemplarze no cóż! Wśród kandydatów miałam trzech kolegów. Tylko którego wybrać?
Radziłam się nawet Alicji, ale ta poszła po rozum do głowy:
Kamilo, nie gniewaj się, ale tu nie jestem najlepszą doradczynią. Zastanów się sama i zdecyduj. Boże broń, coś pójdzie nie tak wtedy będę winna.
Nie wróżyłam z kwiatów. Analizowałam poważnie, który z trzech ma najlepsze perspektywy. Doszłam do wniosku, że Wojtek jest najbardziej solidny przystojny, zaradny, zarabiał przyzwoicie, a co najważniejsze, zawsze mnie słuchał.
Wojtek szybko wyczuł moją zmianę. I tak już wcześniej widział moje zainteresowanie, ale na drodze stał jeszcze Marek z Tomaszem. Oni też mnie uwielbiali, a ja flirtowałam z nimi, co go wściekało.
Widocznie Kamila zrozumiała, że jestem najlepszą opcją myślał zadowolony Wojtek. Nie można przegapić okazji, trzeba szybko oświadczyć się.
Tak też zrobił. Na jednej z randek wręczył mi ogromny bukiet i małe pudełeczko z pierścionkiem.
Kamilo, wyjdź za mnie. Długo o tym myślałem wiem, że będziesz wspaniałą żoną. Chcę się z tobą budzić każdego ranka.
Zgadzam się, Wojtek. Chociaż nie spodziewałam się, że tak szybko się oświadczysz. Ale znamy się dobrze tak, zgadzam się.
Pierwszy czas mieszkaliśmy w moim małym mieszkaniu. Ale potem mąż zaproponował:
Sprzedajmy je i zbudujmy dom. Weźmiemy kredyt, jeśli trzeba. Zarabiamy nieźle, powoli sobie poradzimy.
A gdzie będziemy mieszkać w trakcie? Wynajmować? spytałam.
Nie, po co? Mój ojciec od trzech lat mieszka sam po śmierci mamy. Ma duże mieszkanie miejsca starczy. Nie będzie miał nic przeciwko, znam go. No więc, decyzja? zgodziłam się.
Prace na kupionej działce ruszyły pełną parą, mieszkanie sprzedaliśmy szybko. Przeprowadziliśmy się do teścia. Henryk bardzo się ucieszył. Z ro



