**Zemsta**
W wieku trzydziestu lat Kinga była znana wśród wielu przedsiębiorców, prowadziła z nimi interesy, organizowała spotkania biznesowe. Wierzyła, że w biznesie wszystkie środki są dozwolone, nawet wykorzystywanie swojego kobiecego uroku, by osiągnąć cel. Z niektórymi partnerami łączyły ją relacje wykraczające poza zawodowe. Szła przez życie twardo, bez względu na koszty.
Jak zwykła mawiać swojej przyjaciółce:
Nie spałam z byle kim. Tylko z tymi, którzy mi się podobali. Tak, nie do końca profesjonalnie, ale kobietom w biznesie nie jest łatwo się przebić to męski świat. Choć i my znajdujemy już swoje miejsce.
Nie wiem, Kinga, ja bym tak nie potrafiła. Ja po prostu pracuję w biurze, szefowie podejmują decyzje. Mi to wystarcza. A jak się kręci w tym świecie biznesu, nawet nie wyobrażam sobie. Kobieta musi mieć charakter twardy i nieugięty. A ty go masz wspierała ją przyjaciółka, Weronika.
Wiesz, Weronika, gdy zaczynałam, od razu trafiłam na masę problemów. Kobietom nie ufają. Jeden mój dawny znajomy powiedział mi wprost, gdy zaproponowałam współpracę: Kobieta może odnieść sukces, jeśli znajdzie odpowiednie podejście. I tak został moim pierwszym szczególnym partnerem.
Boże, Kinga, jak ty się na to zdecydowałaś? Dla mnie to przekroczenie granicy Weronika mówiła z lekkim przerażeniem.
Weroniczko, z nim właśnie zrozumiałam, że można oddzielać uczucia od relacji biznesowych. Z jednym masz emocje, z drugim satysfakcję, gdy widzisz, jak firma rośnie Kinga podchodziła do życia już całkiem pragmatycznie.
Jej firma się rozwijała. Potrzebowała teraz dobrego informatyka, specjalisty, którego początkowo nie było stać. W końcu zgłosił się młody chłopak, zaledwie dwudziestopięcioletni. Kinga początkowo wątpiła, ale podczas rozmowy zauważyła w nim błyskotliwość, wręcz genialne pomysły. Kamil sympatyczny, obiecujący, choć z małym doświadczeniem.
Dzień dobry przywitał się uprzejmie, wchodząc do gabinetu.
Dzień dobry, Kamil. Siadaj. Omówimy twoje obowiązki. Przyjmuję cię na dwutygodniowy okres próbny. Jeśli nie zawiedziesz, zostaniesz na stałe. Ale mam warunek spojrzała na niego znacząco.
Kamil uniósł brwi:
Jaki?
Na razie nie licz na wysoką pensję. Jeśli się zgadzasz, możesz zaczynać.
Zgoda odpowiedział poważnie.
Kinga obserwowała go był dobrym fachowcem, ale zbyt młody, by być twardym. Nie potrafił postawić się dziewczynom z działu, wyprosić menedżerów z gabinetu, miał zbyt miękkie podejście.
Swoje nietypowe spotkania biznesowe Kinga prowadziła w gabinecie. Wygodnie załatwiała wszystko od razu, dyskutowała, podpisywała umowy. Dlatego jej specjalni partnerzy przychodzili pod koniec dnia, gdy biuro pustoszało.
I właśnie w trakcie jednego z takich spotkań do gabinetu niespodziewanie wszedł Kamil z dokumentami. Nie wiedziała, że został po godzinach. Na szczęście wszystko już się skończyło Kinga dopinała bluzkę, a partner sączył wino.
Przepraszam, nie wiedziałem, że zmieszał się i wycofał.
No, Kinga, teraz całe biuro będzie wiedzieć o mnie i o tobie. A ja nie życzę sobie rozgłosu mruknął niezadowolony mężczyzna.
Ale udało jej się go przekonać, że Kamil zachowa tajemnicę. Następnego dnia pod koniec pracy wezwała go do siebie.
Mam nadzieję, że wczorajsza sytuacja pozostanie między nami.
Planowała zaproponować mu podwyżkę, ale wpadła na ryzykowny pomysł. Nie musiała go długo namawiać zrozumiał wszystko z jej spojrzenia. Kinga była zaskoczona, że mimo młodego wieku okazał się doświadczony. Ich zbliżenie wprawiło go w euforię, musiała nawet studzić jego zapał.
Kamil, nie licz na zbyt wiele. Nasza relacja pozostanie tajemnicą, żeby inni nie myśleli, że masz specjalne przywileje. Rozumiesz?
Tak, oczywiście. Szefowa i podwładny
Ich związek trwał ponad trzy lata. Oboje wiele się od siebie nauczyli, ale w końcu Kinga poczuła, że ta relacja ją uwiera.
Kamil domyślał się jej biznesowych powiązań, kłócili się, był zazdrosny. W ostatnich tygodniach naciskał:
Kinga, powinniśmy być razem oficjalnie. Potem ślub.
Kamil, nie kocham cię. Jak mogę wyjść za mąż bez miłości? Była sympatia, ale wygasła wyznała szczerze.
Następnego dnia na biurku znalazła jego wypowiedzenie. Tak się skończyło.
Półtora roku później Kinga rozwijała firmę, aż nagle zaczęły się problemy. Kilku ważnych partnerów zerwało współpracę, mimo jej próśb.
Pojawiła się firma z lepszymi warunkami usłyszała.
Aha, więc konkurencja przemknęło jej przez myśl.
Trzy miesiące później odeszli kolejni kontrahenci. Przyszły straty.
Muszę się dowiedzieć, co się dzieje, bo zbankrutuję myślała zdecydowanie.
Ale nikt nie chciał zdradzić tajemnic. Dopiero jeden z dawnych partnerów, Marek, wyjawił:
Nowy konkurent znał wszystkie kontakty, ceny, dostawy jakby miał dostęp do twoich danych. Okazało się, że to Kamil, twój były pracownik. Jak ci się to podoba?
Kinga była w szoku.
Więc Kamil się mści. Pewnie ukradł bazy danych, przejął klientów. Wie o moich specjalnych partnerach i namówił ich do współpracy. Muszę się z nim spotkać.
Cześć, Kamil powiedziała, wchodząc do jego biura. Nie sądziłam, że zejdziesz tak nisko. Ta zemsta nie zasłużyłam na to.
Wcale nie. Proponuję połączenie firm patrzył jej prosto w oczy. I oczywiście powrót do naszego związku, ale na moich warunkach. Ja będę kierował, ty zostaniesz zastępcą, by utrzymać klientów. Kocham cię, Kinga, decyduj. Mówił tak zwyczajnie, jakby to była zwykła transakcja.
Była oszołomiona. To było upokarzające. Przez prawie dwa lata pielęgnował nienawiść i zemstę. Poprosiła o czas na decyzję.
Tydzień później wróciła. Tak, go skrzywdziła, ale ludzie rozstają się codziennie bez zemsty. Po co marnować lata? Zwolniła już część załogi przez jego działania. O jakim łączeniu firm mogła być mowa?
Przyjechała z gotową odpowiedzią.
Sprzedaję firmę Nie będzie żadnego połączenia, a nasza przeszłość już się nie powtórzy powiedziała twardo, wychodząc z gabinetu, wiedząc, że teraz, u boku męża, zacznie wszystko od nowa, mądrzejsza i silniejsza.



