Nikt jej nie zasługuje

Магда, moja matka, tylko ciężko wzdychała, patrząc na swoją piękną córkę. Nie mogła przekonać Lenki, że nie warto całego życia czekać na księcia z bajki. To się nie zdarzy.

Lenka, żyjesz jak w baśni. Rozejrzyj się ilu wartościowych chłopaków jest wokół ciebie. Twój kolega ze szkoły, Marek z Tomkiem, to dobrych chłopcy, kręcą się wokół ciebie. Dlaczego odmawiasz, gdy przychodzą pod nasz dom i proponują spacer? Wyjdź, pogadaj, może zrozumiesz, że zwykły chłopak też może mieć piękne serce.

Mamo, nie potrzebuję pięknego serca. Chcę, żeby chłopak był przystojny, a w naszej wiosce nie ma nikogo, kto byłby mnie godny. Spójrz na mnie! Czy jest tu choć jeden chłopak, który zasługuje na mnie? Lenka wyprostowała się dumnie, jej smukła sylwetka wyglądała jeszcze lepiej, a o urodzie nawet nie warto mówić.

Matka tylko pokiwała głową.

Córko, nie rodz się piękna, rodz się szczęśliwa. To stare przysłowie, a życie zawsze je potwierdza.

Lenka słyszała te słowa od dziecka, ale nigdy się nad nimi nie zastanawiała. Im była starsza, tym bardziej wierzyła, że piękni ludzie zawsze będą szczęśliwi… Przyzwyczaiła się, że wszyscy wokół nią się zachwycają.

Ach, jaka śliczna dziewczynka! Jakie ma oczy, jaka urocza! a ona się uśmiechała i cieszyła, a czasem ktoś wręczał jej cukierka, którego nigdy nie odmawiała.

W przedszkolu zawsze grała księżniczkę, a w szkole każda dziewczyna jej zazdrościła. Lenka nie rozumiała, że nadmiar zachwytu może jej kiedyś wyjść bokiem. Matka często się o to martwiła. Mimo to, dorosła już Lenka, znając swoją wartość, chciała u boku przystojniaka. A ci koledzy, którzy kręcili się wokół niej, widzieli tylko jej szyderczy uśmieszek.

Czy oni naprawdę nie widzą, kim jestem, a kim oni są? myślała.

Magda starała się wpoić córce, że przystojni faceci rzadko bywają dobrymi mężami. Ale Lenka wierzyła w coś odwrotnego. W szkole nie uczyła się zbyt dobrze, potem dostała się tylko do szkoły zawodowej. Tam też nie znalazła nikogo godnego siebie.

Mamo, nie potrzebuję zwykłych Adasiów i Marków. I tak doczekam się swojego szczęścia mówiła, gdy matka zaczynała rozmowę o małżeństwie.

Chłopaków wokół niej nie brakowało. Po szkole Lenka dostała pracę w urzędzie gminy. Z czasem jednak miejscowi chłopcy zrozumieli, że Lenka jest poza ich zasięgiem, i przestali się nią interesować. Koleżanki i koledzy pobrali się, mieli już dzieci, a ona wciąż sama.

Mamo, wyjeżdżam do miasta. Co tu jest w tej wiosce? Tam znajdę szczęście, a tutaj nikt mnie nie zauważył. Wszyscy tacy zwyczajni, wiejscy, nie dla mnie. Nie ma tu faceta, którego bym chciała pewnego dnia oznajmiła Magdzie i wyjechała.

Matka przyjęła to ze spokojem. Zmęczyła się już przekonywaniem córki, że uroda to nie wszystko, a czas ucieka. A Lenka wciąż nie miała rodziny. Gdy jej przyjaciółki chwaliły się dziećmi i małżeńskim szczęściem, Magda nie wiedziała, co powiedzieć o córce.

Lena skończyła trzydzieści lat, a wciąż była sama. Nie mogła znaleźć faceta, który by ją zachwycił. Minęły lata, miała już trzydzieści siedem. Wtedy trafiła do solidnej firmy. A tam jej szef. Takiego właśnie wyobrażała sobie męża. Jego maniery, sposób mówienia, uśmiech, dołeczek na brodzie, a zwłaszcza regularne rysy twarzy wszystko ją urzekło.

Marcin był pierwszym mężczyzną, który ją zainteresował, na którym się skupiła. Nie miało znaczenia, że był żonaty i miał dwoje dzieci. Dawno już chciała dziecko, piękne, takie jak ona. O małżeństwie już nie marzyła.

No i co z tego, że Marcin jest żonaty? myślała. I tak dostanę, co chcę.

Uwiedzenie szefa nie było trudne. Od pierwszego wejrzenia zauważył jej urodę. Zaprosił ją do restauracji.

Lena, nigdy nie spotkałem tak pięknej kobiety jak ty. Oczarowałaś mnie. Szkoda, że nie poznałem cię wcześniej. Niestety, jestem żonaty i nie zostawię rodziny mówił szczerze. Ale bardzo chciałbym, żebyśmy się czasem spotykali.

Marcin, nie przejmuj się. To tylko zabawa. Nie mam zamiaru ingerować w twoje życie a on był zachwycony tymi słowami.

Wkrótce Lena zaszła w ciążę. Dostała to, czego chciała. Marcin pomagał jej finansowo, a ona była szczęśliwa. Teraz zrozumiała, czym jest szczęście. Całą siebie oddała synowi, Kacprowi. W nim widziała sens życia.

Kacper rósł, był przystojny i inteligentny. W szkole uczył się świetnie, wygrywał konkursy. Uprawiał sport i nie miał sobie równych. Lena była z niego dumna.

On też wiedział, że jest przystojny, ale nie zwracał uwagi na dziewczyny, które się w nim podkochiwały. Żadna mu się nie podobała. Lena zaczęła się martwić:

Czyżby odziedziczył po mnie taki los? Niech tylko nie popełni mojego błędu. Nie trzeba czekać na księżniczkę, trzeba żyć teraz.

Nie odważyła się jednak z nim porozmawiać. Mimo wszystko miała nadzieję, że znajdzie ładną dziewczynę. Kacper skończył studia, dostał dobrą pracę, szybko awansował. Wróżono mu świetlaną przyszłość.

Gdy miał prawie trzydzieści lat, zadzwonił do matki:

Mamo, zakochałem się. Żenię się. Przyjedziemy z Julką. Ona jest wspaniała, właśnie o takiej marzyłem.

Dobrze, synku. Czekam na was.

Julka okazała się zwykłą, sympatyczną dziewczyną, wcale nie pięknością. Lena patrzyła na nią, a uśmiech znikał z jej twarzy.

Dzień dobry, bardzo mi Witaj, bardzo mi miło powiedziała Julka łagodnym głosem Kacper tak wiele o pani mówił, jaka pani piękna.

Lena milczała przez większość wieczoru, słuchając, jak młodzi rozmawiają, ale w sercu czuła rozczarowanie nie spodziewała się, że syn wybierze taką zwykłą dziewczynę.

Kacper, nie podoba mi się twój wybór powiedziała, gdy zostali sami na świecie jest tyle ładnych dziewczyn, a ty bierzesz sobie taką niepozorną.

Mamo, nie porzucę Julki, kocham ją odparł stanowczo tak, pochodzi ze wsi, ale co z tego? Ja też nie jestem z miasta. Ona jest dobra, mądra i dla mnie najlepsza.

Spójrz na siebie i na nią! Co w niej widzisz? Proszę, zanim będzie za późno, zostaw ją.

Nie, mamo! Kocham Julkę, już złożyliśmy papiery do urzędu.

Zrozumiała, że go nie przekona.

Julka urodziła córeczkę, z czasem rozkwitła, wróciła do pracy i nawet mężczyźni zaczęli się za nią oglądać. Awansowała, a z Kacprem stworzyli zgodne małżeństwo, kochając się i swoją córkę.

Lena jednak wciąż uważała, że synowa nie jest godna jej syna. Nie zmieniło tego ani jej powodzenie, ani narodziny wnuczki.

Julka, nie przejmuj się zachowaniem mamy pocieszał ją Kacper ważne, że jesteśmy razem i mieszkamy osobno.

Minęły lata, wnuczka dorosła, wyszła za mąż, a Lena się zestarzała. Choroba zabrała jej pamięć i samodzielność.

Nie może już mieszkać sama powiedział lekarz może wyjść i zgubić się, zapomnieć wyłączyć gaz.

Przywieź ją do nas zdecydowała Julka, choć wiedziała, czego się spodziewać.

Lena krzyczała na nią, odpychała, ale z czasem pogodziła się z opieką.

Pewnego dnia, gdy na moment wróciła do świadomości, popatrzyła na synową i wyszeptała:

Wybacz mi, córeńko…

To były jej ostatnie słowa.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 − 5 =

Nikt jej nie zasługuje