Perfekcyjna partnerka

**Idealna żona**

Od studiów Marcin wiedział, że ożeni się z cichą, zrównoważoną dziewczyną. Takie są dobre na żony. Ale spotykał się z innymi żywiołowymi, gadatliwymi, które od razu chciały kwiatów, prezentów i wyjść do restauracji. Skąd biedny student miał na to pieniądze? Dlatego sprawdzał, która jest jaka.

Pod koniec studiów związał się z Kingą spokojną, inteligentną pedantką. Od razu widać było, że dba o każdy szczegół.

Wojtek mówił koledze chyba czas się żenić. Ty już rodzinę masz, a u was wkrótce powiększenie.

No w końcu, Marcin! Od dawna ci to powtarzam. To na Kindze się zdecydowałeś? Z mojej grupy? dopytywał przyjaciel. Świetny wybór, mądra, ładna, a przede wszystkim spokojna zero histerii. I ta jej pedanteria Zeszytów od niej tyle przepisywałem

No, Wojtek, myślę, że to najlepsza opcja śmiał się Marcin.

Przed dyplomem oświadczył się Kindze, a ona przyjęła.

Kinga z młodszą siostrą często były same w domu, gdy chodziły do szkoły. Ojciec kierowca ciężarówki wyjeżdżał na długo, a matka wracała dopiero wieczorem. Gdy Kinga podrosła, zajmowała się domem, gotowała dla siostry, sprawdzała lekcje. Choć matka nie zmuszała jej do obowiązków, taka już była z natury.

Gdy odwiedzały ciotkę Zofię, starszą siostrę matki, Kinga zawsze się dziwiła.

Jak u ciotki czysto myślała, rozglądając się po domu. Wszędzie te piękne, ręcznie robione serwetki.

Naczynia lśniły, a w domu panowała sterylna wręcz czystość. Kinga jeszcze nie rozumiała, że odziedziczyła tę cechę po ciotce. U siebie też dbała o porządek, choć nie zawsze wychodziło. Za to w zeszytach i na biurku zawsze idealnie. Na studiach notatki miała perfekcyjne, dobrze zdawała egzaminy, sama zawsze schludnie ubrana.

Po ślubie zamieszkali w jego małym dwupokojowym mieszkaniu.

Marcin, dobrze sobie ułożyłeś zazdrościł Wojtek. Od razu swoje, żona piękna. Nie to, co my w wynajętej klitce.

Kinga postanowiła stworzyć idealny dom jak u ciotki Zofii. Była pedantką, dbała o każdy szczegół.

Nikt jej nie wytłumaczył, że dla żony i matki ważniejsi są bliscy niż idealna opakowanie. Zrozumiała to dopiero po bolesnej lekcji.

Oni byli różni. Marcin hałaśliwy, towarzyski, dusza компании. Kinga jego przeciwieństwo. On uwielbiał wypady pod namiot, wędkowanie, grill z przyjaciółmi. Ona haftowanie, czytanie.

Przed narodzinami syna jakoś znosiła te wyjazdy, choć ich nie lubiła.

Gdy zaczynało się lato, Marcin nie mógł się doczekać weekendów.

Kinga, jutro jedziemy nad jezioro. Bierzemy namiot, będzie ryby i kiełbaski. Pakuj się.

Marcinku, nie znoszę tych twoich wypadów Tylko komary i twarda ziemia. Brud wszędzie wiedziała jednak, że i tak pojedzie.

Gdy była w ciąży, odmawiała i on nie nalegał. Zamiast tego urządzała swoje gniazdko. Dbając o czystość i zdrowe jedzenie, stworzyła wymarzony dom.

Kinga, u ciebie jak w szpitalu dziwiła się koleżanka Ania. Jak ty to robisz? Ja nie nadążam za moimi chłopakami

Marcin bywał gwałtowny. Czasem ciągnął żonę do sypialni, a ona się opierała.

Jeszcze mam pranie do poskładania

Kochanie, czy naprawdę musi być wyprasowane? śmiał się, całując ją w szyję. Czasem czuję się tu jak na sali operacyjnej

Nie podoba ci się czystość?

Podoba, ale chyba za bardzo się w to zagalopowałaś

Pewnego wieczoru oznajmił:

W weekend jedziemy z chłopakami w Bieszczady. Będą narty, sauna, grill

Co ty?! Jestem w szóstym miesiącu!

Boże, jaka z ciebie maruda

Gdy urodził się Kacper, Kinga niemal oszalała na punkcie sterylności. Gdy córka Ola poszła do przedszkola, poczuła, że oddalają się od Marcina.

Dlaczego nie rozmawiamy jak dawniej? zastanawiała się. Przecież jestem idealną żoną

Pewnego razu powiedziała mu to wprost. On odparł:

Tak, idealna i nudna jak flaki z olejem. Nigdzie ze mną nie jedziesz.

Wyjazdy stały się jego ucieczką. Aż w końcu poznał Ewę wesołą, pełną życia. Romans trwał prawie rok, a Kinga niczego nie podejrzewała.

Pewnego wieczoru rozpoczęła rozmowę:

Musimy pogadać o naszym związku.

Ja też mam ci coś do powiedzenia odparł. Jutro wyprowadzam się. Do Ewy.

Jak to?! Przecież nasz dom jest idealny!

Tak, sterylny. Ale ja potrzebuję żony, która mnie wspiera. Jesteś świetną matką, ale

Odszedł. Kinga siedziała w szoku, przeglądając swoje życie.

Na co zmarnowałam tyle lat? Na sprzątanie i parówki? Nie zauważyłam, że tracę męża

Minął czas. Kinga przyzwyczaiła się do samotności. Marcin pomagał z dziećmi, zabierał je na weekendy.

Pewnego dnia zobaczyła go w centrum handlowym z Ewą. Śmiali się, trzymając za ręce.

Ona jest moim przeciwieństwem pomyślała.

Aż w końcu Kacper powiedział:

Mamo, tata mieszka u babci. Rozstał się z ciocią Ewą

Niedługo potem Ola oznajmiła:

Tata zaprasza nas na ryby! I ciebie też!

Kinga już miała powiedzieć: Tylko tego brakowało!, ale się powstrzymała.

Zgoda odparła.

Dwa dni minęły jak sen. Kinga nie mogła zasnąć po powrocie.

Boże, jakże się myliłam! Co za uczucie obudzić się w namiocie, słuchać ptaków

Zrozumiała, ile straciła przez swoją pedanterię. Wkrótce znów wybrali się nad jezioro, potem na grzyby, jedli lody w parku

Wiedziała, że Marcin też przemyślał wiele. Czuła, że znów mogą być razem.

Teraz Kinga wie: prawdziwe szczęście to być dla bliskich, wspierać ich. I wkrótce znów zagości w ich domu.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście − 7 =

Perfekcyjna partnerka