Przebaczenie

Już od trzech godzin Kasia i Krzysztof kłócili się. Krzysztof skłaniał się ku rozwodowi, zwłaszcza że miał ku temu powód. Choć pobrali się jedenaście lat temu, nie mieli dzieci. Ale nigdy nie byli tak blisko rozwodu jak teraz. Krzysztof wiedział już, że nic nie da się naprawić.

Kasia bardzo chciała mieć dziecko, ale nic z tego nie wychodziło. Za każdym razem powoli otwierała dłoń i z nadzieją graniczącą z rozpaczą patrzyła na maleńkie okienko na białym teście.

Lekarz powtarzał jej:

Trzeba wierzyć do końca. Ale ona przestała wierzyć.

Po siedmiu latach małżeństwa Kasia i Krzysztof coraz częściej się kłócili. Potrafili rozpocząć awanturę nawet z błahostki. Ale w końcu wylewali na siebie całą nagromadzoną żal i ból, a potem milkli na długo.

Rozwód dojrzał

Ostatnio coraz częściej milczeli, prawie nie patrzyli na siebie i cicho chodzili po mieszkaniu. Właśnie wtedy Kasia postanowiła zdradzić męża.

Mam już tego wszystkiego dość, Anka żaliła się przyjaciółce. Nie chcę już na niego patrzeć, a on jakby w depresji. Milczy, wpatrzony w laptop. Co to za życie?

Kasia, na twoim miejscu cicho znalazłabym sobie kogoś innego, może nawet zaszłabyś w ciążę, jakbyś zmieniła faceta radziła Anna.

Naprawdę tak się zdarza? zdziwiła się Kasia.

A kto to wie, może i się zdarza beztrosko odpowiedziała przyjaciółka. Ona nie miała się czym martwić, miała córkę, choć z mężem zdążyła się już rozwieść.

Kasia milczała, ale wewnątrz coś ją gryzło.

No cóż, z Krzysiem same kłótnie. Chyba jakby mu teraz powiedzieć o rozwodzie, od razu by się zgodził.

W każdym razie, przyjaciółko, dziś wieczorem idziemy do kawiarni, spotkam się z Darkiem, on przyjdzie z kolegą, więc was przedstawię. Trzeba wnieść trochę koloru w twoje nudne życie.

Tymi kolorami stał się związek z Arturem. Kasia myślała, że nie zdradzi Krzysztofa, choć była na niego zła, ale okazało się to łatwe. Wszystko się zakręciło, sama nie zauważyła, jak życie stało się jaśniejsze i barwniejsze.

Zdradzała męża, wracała późno do domu, aż w końcu Krzysztof nie wytrzymał.

Kasia, odchodzę. Rozstaniemy się jak dorośli ludzie. Cicho i spokojnie. Nie mamy nic do podziału, nie mamy dzieci, mieszkanie jest twoje powiedział stanowczo. Zrozumiała, że ta decyzja dojrzała w nim od dawna.

Prawdę mówiąc, Krzysztof nadal jej odpowiadał finansowo. Zarabiał bardzo dobrze. Artur, z którym się spotykała, coraz bardziej od niej zależał, ciągle obiecując, że zaraz dostanie dużą sumę. Potrafił też pięknie opowiadać bajki, zwłaszcza gdy kobiety go słuchały i wierzyły przystojnemu młodzikowi. Był czarujący i kochliwy.

Poczekaj, Krzysiu, porozmawiajmy jakoś nie chciała rozwodu.

Nie, Kasia. Zdrady nie wybaczę.

Zdrady? Skąd ci przyszło do głowy, że cię zdradziłam? Była pewna, że mąż tylko w swoich programach siedzi, w końcu był informatykiem i ciągle myślał o pracy.

Nie wiedziała, że powiedział mu jego kolega Paweł, który widział ją nie raz w kawiarni z innym mężczyzną, zachowywała się dość swobodnie. Trudno było nie zauważyć, gdy żona wracała czasem bardzo późno.

Kasia, nie rób scen, widzę, że i w tym jesteś mistrzynią. Wiem wszystko. Więc zostawiam cię, złożę pozew, żyj, jak chcesz. Nie będziesz się nudzić, jestem pewien, że Anka ci w tym pomoże. Żona patrzyła na niego zdziwiona, skąd to wszystko wiedział.

To wszystko, wychodzę. Wziął walizkę i torbę, spakowane jeszcze wcześniej, gdy długo jej nie było, i wyszedł z mieszkania, zostawiając klucze na półce.

Walizkę i torbę wrzucił do bagażnika i ruszył z miejsca.

Na wieś, w głuszę z przygodą

No nie wyszło, bywa. Nic się nie stanie. Przetrwam, i tak już miałem dość myślał Krzysztof, patrząc przed siebie na drogę. Pojadę na wieś, zrobię remont w domu. I jak to dobrze, że go nie sprzedałem, a przecież byli kupcy, czułem, że sam będę go potrzebował. Za wcześnie odeszli rodzice Doprowadzę dom do porządku, będę jeździł na ryby, zbierał grzyby, może nawet kurczaki sobie sprawię. A co mi tam, młody, nieżonaty, w sam raz wiek najlepszy trzydzieści trzy lata. Właśnie tyle, ile miał Chrystus uśmiechnął się. No, zobaczymy. Dobrze, że przeszedłem na zdalną, z pracą żadnych problemów.

Droga na wieś nie była krótka, około dwóch godzin jazdy samochodem. Przerwał rozmyślania o perspektywach na wsi i nagle poczuł głód. Skręcił z głównej drogi na polną, prowadzącą do jakiejś wioski. Zatrzymał się przy małym sklepiku.

Wysiadł z samochodu, rozej

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 + 5 =

Przebaczenie