Kobieca przebiegłość

Do dziś dnia Krzysztof pozostaje w stanie wolnym. Choć planował ślub całkiem poważnie, nigdy nie zrozumiał logiki swojej narzeczonej.

Gdy oświadczył się Magdzie, byli razem już prawie rok. Pierwsze emocje nieco opadły i Krzysztof w końcu poczuł, że to właśnie z nią chce iść przez życie, że tęskni za jej obecnością każdego dnia.

Magda, wyjdź za mnie powiedział stanowczo, klękając na jedno kolano z otwartym pudełeczkiem, w którym lśnił piękny pierścionek, a w drugiej ręce trzymał ogromny bukiet kwiatów.

Magda nie była całkiem zaskoczona przeczuwała, że to może nadejść ale i tak się ucieszyła.

Oczywiście, kochanie odpowiedziała bez wahania.

Była piękną dziewczyną, ale Krzysztof też nie odstawał wysoki, przystojny, wysportowany, z krótką fryzurą i zawsze ubrany w stylu casualowym.

Chcę, żebyś urodziła córeczkę taką jak ty uśmiechnął się.

Z przyjemnością! zaśmiała się Magda.

Rozpoczęli przygotowania do ślubu. Krzysztof nawet nie przypuszczał, jak wiele trzeba zorganizować.

Magda, to jest dopiero ślubny zamęt narzekał, gdy ciągnęła go po sklepach. Nie miałem pojęcia, że tyle z tym zachodu.

Okazało się, że nie da się obejść bez welonu, butów, sukni, wstążek, pończoch i Bóg wie czego jeszcze. A on myślał, że to proste: oświadczyny, pierścionek, urząd stanu cywilnego i po sprawie.

W końcu Magda się uspokoiła, do ślubu zostało trochę czasu, Krzysztof odetchnął z ulgą, ale wtedy wróciła z pracy i rzuciła:

Krzysiu, szef wysyła mnie na szkolenie, tydzień w innym województwie. Będziemy musieli trochę się rozstać. Może to i lepiej, sprawdzimy nasze uczucia przed ślubem.

No świetny moment wybrał twój szef burknął Krzysztof. Nie wie, że mamy ślub?

Wie, ale to przecież nie w dzień wesela. Zostały nam jeszcze trzy tygodnie. Poza tym, to nie byle co po szkoleniu dostanę awans i lepszą pensję. Przyda nam się trochę grosza.

Jak będę wyjeżdżać, za tobą będzie zaglądać Anka dodała po chwili.

Tylko mi jeszcze brakowało twojej Anki zirytował się. Wątpisz we mnie?

Moje wątpliwości to moja sprawa, ale żebym cię zostawiła samego, to już byłoby lekkomyślne. Anka będzie na ciebie patrzeć.

Anka, przyjaciółka Magdy od podstawówki, mieli ją jako świadkową. Krzysztof jej nie znosił. Nie to, żeby była brzydka przeciwnie, urodziwa blondynka z super figurą ale ciągle była wokół. Magda zabierała ją wszędzie, a to go męczyło. Do tego często przychodziła na kolację, a czasem zostawała nawet na noc.

Krzysztof czasem żartował:

Mam nadzieję, że twoja Anka nie będzie spała z nami w noc poślubną?

Odprowadził Magdę na lotnisko, oczywiście z Anką w komplecie. Pożegnali się, Magda odeszła do odprawy, a Krzysztof z Anką wrócili do miasta. Po drodze wysadził ją pod jej blokiem.

Minęły trzy dni. Krzysztof miał mnóstwo wolnego czasu, więc postanowił coś zrobić. Zadzwonił do kumpli, a ci zaprosili go na ryby. Ucieszył się dawno nie mieli takiego wypadu, z piwem, wędką, może później do sauny…

Kiedy indziej nie będę miał takiej okazji pomyślał i zasnął.

Ale w czwartek wieczorem zadzwoniła Anka. Już i tak go pilnowała, a teraz spytała:

Krzysiu, wszystko w porządku?

Jasne, lepiej być nie może odparł.

Może potrzebujesz pomocy? Bo ja…

Nie, wszystko gra, jestem dorosłym facetem zapewnił.

No dobra, nie gniewaj się. Ale mam do ciebie prośbę.

Jaką? zaniepokoił się.

Wiesz, musisz mi towarzyszyć. Nasza wspólna ze Magdą koleżanka z klasy, Ola, obchodzi urodziny w knajpie za miastem. A ja akurat mam auto w warsztacie. Nie podwiózłbyś mnie? Magda wie i się zgodziła, żebyś pojechał ze mną.

No proszę w duchu warknął. Wolałby już z kumplami na ryby.

No, Krzysiu, proszę cię błagała. Wszyscy będą w parach, a ja sama jak sierota… Nie mam nikogo innego, wiesz przecież, nie spotykam się z nikim.

Szkoda odparł.

Posłucham twoich rad później, a teraz po prostu się zgodź nalegała. Magdzie będzie miło, że jesteś pod moją opieką.

Nie miał ochoty jechać w obce towarzystwo, ale nie potrafił odmówić.

Dobrze, zadzwonię później ustąpił.

Miał ochotę poskarżyć się Magdzie, ale stwierdził, że nie warto. W końcu sama poprosiła Ankę, żeby go pilnowała.

Impreza była w piątek o szóstej. O piątej Anka, wystrojona, pachnąca upajająco, wskoczyła do jego samochodu. Przemknęła mu nawet myśl:

No cóż, spędzę wieczór z taką piękną Anką… Nie najgorsza kara.

Gdy dotarli do knajpy, Anka wyskoczyła z auta i weszła pod rękę z Krzysztofem do środka. Wśród gości nie znał nikogo. Ona za to witała się ze wszystkimi, uśmiechała, była wszędzie.

Krzysztof czuł się trochę nieswojo. Pierwszy raz widział te twarze. Usiedli do stołu, zaczęły się toast

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

13 + 19 =

Kobieca przebiegłość