**Jedna dusza na dwoje**
Gdy w rodzinie przyszły na świat dwie córeczki, identyczne jak dwie krople wody, choć wszyscy spodziewali się bliźniaczek, Małgorzata w szpitalu najpierw się przestraszyła. Przyniesiono je na karmienie i zostawiono z nią w sali.
Jak je rozróżnię? myślała. Wiedzieć, że będą bliźniaczki, to jedno, ale gdy już tu są, moje kochane, dwie takie same
Z czasem jednak Małgorzata przywykła i odróżniała je po drobnych znakach, które tylko ona znała. Reszta rodziny wciąż je myliła.
Weronika i Kinga rosły, zawsze razem, chodziły do przedszkola, potem do szkoły. W liceum czytały o legendach dotyczących bliźniąt starożytni Grecy wierzyli, że są one dziećmi bogów. Nawet na niebie jest gwiazdozbiór Bliźniąt. Od zawsze mówiło się, że bliźnięta mają jedną duszę na dwoje, myślą tak samo.
Weronika i Kinga rzeczywiście chorowały równocześnie gdy jedna się rozchorowała, druga szybko podążała jej śladem. Trafiały też w podobne sytuacje. Najczęściej jednak mylono je z powodu uderzającego podobieństwa. Nawet charakterami i nawykami niewiele się różniły. Gdy dorosły, podobały im się ci sami chłopcy.
Nadszedł czas matur. Obie dobrze się uczyły i planowały studia. Podczas świątecznych ferii Kinga nagle zachorowała czuła się bardzo źle. Weronika czekała, że zaraz i ją to spotka, ale dni mijały, a Kinga była jedyną chorą. Rodzice zawieźli ją do szpitala na badania. Szybko postawiono diagnozę ciężka choroba krwi.
Trzeba było przyjść wcześniej powiedzieli lekarze. Chociaż rozumiemy, skoro nie było objawów, kto by się zgłaszał?
Kinga chorowała pół roku. Wiosną odeszła. Weronika wtedy była w szkole, ale w chwili śmierci siostry poczuła nagły ból w piersi, serce waliło jak oszalałe, jakby miało wyskoczyć. Omal nie zemdlała.
Rodzice bali się o Weronikę. Że nie zniesie straty siostry. Ona sama też czekała, że zachoruje tak jak Kinga. Zawieźli ją do szpitala, przebadali była zdrowa.
W domu wszyscy przeżywali odejście Kingi. Weronika zadawała sobie pytanie:
Dlaczego to spotkało ją? Dlaczego nie mnie?
Czułam, jakby ubyło mi części mnie samej.
Matka martwiła się o córkę.
Córeczko, masz maturę, jak sobie poradzisz? Spróbuj zdaś dobrze. Teraz musisz żyć za siebie i za siostrę.
Weronika zebrała się w sobie i zdała śpiewająco.
Rodzina powoli godziła się z tragedią, a Weronika podjęła decyzję:
Mamo, idę na medycynę. Nagle poczułam, że chcę pomagać ludziom i walczyć z tymi przeklętymi chorobami.
Dobrze, córeczko. Wspieramy cię odparła Małgorzata, ściskając ją.
Z czasem ból po stracie siostry osłabł, ale Weronika bardzo za nią tęskniła. Kinga rozumiała ją jak nikt inny.
Mamo, moje życie podzieliło się na przed i po mówiła, a matka rozumiała, bo sama tak czuła.
Minęły lata. Weronika kończyła studia, gdy poznała Kamila. Po raz pierwszy od dawna znów się szczerze uśmiechała. Miłość dodała jej sił.
Spotykali się trzy miesiące, gdy pewnej nocy przyśniła jej się Kinga. Machała ręką, jakby na coś wskazywała. Weronika obudziła się zdezorientowana. To był pierwszy raz, gdy siostra się jej przyśniła.
Muszę jechać na grób Kingi pomyślała rano. Potem do kościoła, zapalić świeczkę.
Matka poparła ten pomysł.
W drodze na uczelnię zadzwoniła do Kamila. Umówili się, że po zajęciach wpadnie do niego.
Kamil, wybacz, ale po zajęciach jadę na cmentarz. Potem do kościoła.
Rozumiem, Wera. Całuję odparł.
Dwie ostatnie wykłady odwołano. Weronika ucieszyła się zdąży na cmentarz i jeszcze zajrzy do Kamila. Będzie zaskoczony, ma dziś wolne.
W kościele odetchnęła, spojrzała na zegarek czasu sporo, jedzie do Kamila.
Drzwi do jego mieszkania były otwarte. Weszła cicho i zamarła. Kamil był z inną dziewczyną. Oni też ją zobaczyli.
Weronika?! zerwał się.
Nie chcę cię więcej widzieć! krzyknęła i wybiegła.
Łatwiej było powiedzieć, niż to przeżyć. Ale gdy się uspokoiła, pomyślała:
Dobrze, że to teraz, a nie później. Już mówił o ślubie. A gdyby zdradził potem?
Kamil próbował się tłumaczyć, błagał o przebaczenie.
Nie wierzę ci. Idź odparła zimno.
Zniknął, ale później usłyszała od przyjaciół:
Wera, twój Kamil pożyczył od nas pieniądze i nie oddaje. Mówił, że masz za niego spłacić.
Dobrze zrobiłaś, nie wierząc mu.
Przyjaciółka była jej bliska, zamężna, z dzieckiem. Nie okłamałaby jej. Weronika musiała oddać pieniądze. Podłość Kamila tylko utwierdziła ją w słuszności decyzji.
Wtedy zrozumiała sen. Kinga pokazywała ręką chciała ją ostrzec przed złym wyborem.
Czas mijał. Weronika skończyła studia, pracowała w szpitalu. Pewnego wieczoru jechała na nocną zmianę. Wyjechała wcześniej, by uniknąć korków. W połowie drogi silnik zgasł.
No proszę westchnęła, otwierając maskę, choć nie znała się na mechanice.
Spróbowała ponownie auto odpaliło.
Dziewczyno, już myślałam, że czeka mnie holowanie.
Ruszyła. Po kilkuset metrach zobaczyła korek. Gdy w końcu przejechała, zobaczyła wypadek cztery rozbite samochody.
Boże, to tuż tam, gdzie stałam
W szpitalu spotkała płaczącą pielęgniarkę.
Iwonka, co się stało?
Dzwonili W tej stłuc



