Nie miał wyboru

Na drugim roku studiów Krzysztof zakochał się w ślicznej blondynce Jadwidze, która chodziła na zajęcia w równoległej grupie. Jej delikatny rumieniec na policzkach i ciepłe spojrzenie wielkich szarych oczu nie dawały mu spokoju. Ale dopiero na jednej z akademickich impz w końcu się lepiej poznali zaprosił ją do tańca.

„Świetnie tańczysz” powiedział, a Jadwiga wybuchnęła śmiechem.

„Co w tym trudnego? Ruszaj się żwawiej i już” odparła z uśmiechem, tańcząc z radością.

Tego wieczoru zaczęli się spotykać. Ich burzliwy romans skończył się ślubem. Mieszkali w akademiku, oboje byli studentami, ale jakoś dawali radę dostali wspólny pokój. Wkrótce w tym pokoju stanęło łóżeczko dziecięce. Jadwiga spodziewała się dziecka.

„Krzysiu, jak my się będziemy uczyć, kiedy urodzi się nasz syn? Jeden pokój Może powinnam wziąć urlop dziekański? Szkoda, wtedy ty skończysz studia wcześniej.”

„Jadziu, po co martwić się na zapas? Jak Franek się urodzi, wtedy się zastanowimy. Nie my pierwsi i nie ostatni w takiej sytuacji. Inni studenci też jakoś dają radę z dzieckiem. Bartek z mojej grupy ma bliźniaki i nie rezygnuje ze studiów” tłumaczył mąż.

Nadszedł czas Jadwiga urodziła ślicznego chłopca, Franka. Krzysztof i Jadwiga nie mogli się nim nacieszyć. Oczywiście, początki były trudne, ale mieli szczęście. Może Franek był spokojnym dzieckiem, może po prostu miał łagodny charakter, ale dawał młodym rodzicom wyspać się i nie sprawiał problemów sam był uosobieniem spokoju.

Chodzili na zajęcia na zmianę, uczyli się do egzaminów. Jadwiga jakoś obyła się bez urlopu dziekańskiego. Gdy Franek chorował, przyjeżdżała jej mama z pobliskiej wsi i pomagała pilnowała dziecka, podawała leki.

„Jadziu, może zabierzemy Franka do nas na wieś?” proponowała matka, ale odmawiali.

„Nie, mamo, damy radę. Jak będzie trzeba, znów cię wezwiemy.”

Tak skończyli studia, Krzysztof i Jadwiga, i wydawało się, że trudności rodzinnego życia powinny były scementować ich związek. Ale nie wyszło. Jadwiga dostała w spadku mieszkanie po babci, zaczęli w nim mieszkać, oboje pracowali. Franek chodził do przedszkola.

Kiedy zaczęły się ich problemy, Krzysztof nie potrafił nawet zrozumieć, dlaczego. Jadwiga stała się zimna. Przestali się dogadywać. Krzysztof zastanawiał się:

„Czy naprawdę się kochaliśmy, gdy braliśmy ślub jako młodzi ludzie, czy wzięliśmy zwykłą sympatię za miłość? A może trzymamy się razem tylko przez dziecko? Chcę ocalić naszą rodzinę, chociażby dla syna. Doszliśmy do momentu, w którym łączy nas tylko miłość do Franka i poczucie odpowiedzialności za niego.”

Nie wiedział, co myślała Jadwiga. A ona po prostu zakochała się w innym tak bardzo, że była gotowa zostawić męża, ale nie miała gdzie pójść z synem, bo to było jej mieszkanie. Jej nowy wybranek, Tomek, nie miał własnego lokum. Pewnego dnia oznajmiła:

„Krzysiu, musimy się rozwieść. Kocham innego mężczyznę. Dla ciebie mam tylko uczucia ojca Franka. Tak nie może być dalej.”

„Nie jestem gotowy na takie zmiany w życiu” odparł. „A co z Frankiem? Myślałaś o nim?” wiadomość oszołomiła go.

„Non stop myślę tylko o nim i wydaje mi się, że tak będzie lepiej.”

„Lepiej? Żeby naszego syna wychowywał obcy facet, a nie ja, jego ojciec? O czym ty mówisz, Jadwigo?” oburzył się.

„Nasz syn rośnie i wkrótce wszystko zrozumie. Jak długo możemy udawać normalną rodzinę?” spokojnie odparła.

„Ale mamy normalną rodzinę! Oboje kochamy Franka” zaprotestował.

„Kochamy syna, ale siebie już nie. A to już nie jest normalne” powiedziała ze smutkiem.

Krzysztof wiedział, że ma rację rozumem to przyjmował, ale sercem nie mógł się pogodzić. Zdawał sobie sprawę, że Jadwiga po rozwodzie chce zatrzymać syna przy sobie. A dla niego to było nie do zniesienia. Kochał Franka ponad wszystko. Choć wiedział, że Jadwiga jest wspaniałą matką, nie zgadzał się na rozwód:

„Nie chcę, żeby Franek miał nowego tatusia.”

„Krzysiu, jaki 'nowy’? Ty zawsze będziesz jego ojcem. Rozwodzisz się ze mną, nie z synem. Z dziećmi się nie rozwodzi” przekonywała.

Krzysztof wybuchnął:

„Oczywiście, z dziećmi się nie rozwodzi, masz rację. Ale przestanę mu czytać bajki na dobranoc, nie będę układał z nim puzzli, nie sprawdzę lekcji, gdy pójdzie do szkoły. Co to za ojcostwo na odległość? Jeśli chcesz budować nowe życie, wiedz, że Franka ci nie oddam!” wykrzyczał i wybiegł z mieszkania, by ochłonąć.

Szedł ulicami, próbując zebrać myśli i uspokoić się, wciąż rozważając:

„I co ja zrobię? Grożę, że nie oddam syna, ale każdy sąd stanie po stronie matki. Zwłaszcza że Jadwiga jest dobrą matką, ma własne mieszkanie, dobrą pracę. I czy mam prawo odbierać sześcioletniego chłopca matce?”

Błąkał się po mieście do późna, ale nie podjął decyzji. Jedyna opcja nie zgadzać się na rozwód. Przekonać żonę, że powinni zostać razem dla dobra Franka. Był nawet gotów dać jej swobodę, byle tylko zachować dla syna pozory normalnej rodziny. Gdy dorośnie, sam zrozumie. Postanowił porozmawiać z Jadwigą.

„Jadwiga, zgadzam się na rozwód tylko pod jednym warunkiem Franek zostaje ze mną” oświadczył stanowczo.

Jadwiga nagle krzyknęła:

„Więc szantażujesz mnie losem naszego syna? Wcale nie zależy ci na dziecku, chcesz mi tylko zrujnować życie!”

Krzyczeli się nawzajem, wyrzucając z siebie wszystko, co nagromadziło się przez lata. W końcu ucichli i długo milczeli. Potem już się nie kłócili, ale też nie rozmawiali. Jeśli musieli się o coś zapytać, używali Franka jako pośrednika.

„Synku, zapytaj mamy, gdzie mój ciepły sweter.”

„Franek, powiedz tacie, żeby cię odebrał ze świetlicy, ja dziś zostanę dłużej w pracy.”

Choć Krzysztof starał się ignorować atmosferę w domu, było coraz gorzej. Widział, że Franek nie rozum

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 5 =

Nie miał wyboru