Nie kusić losu

Z wysokości swojego życiowego doświadczenia Nadzieja zrozumiała i jest przekonana, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Każde spotkanie, znajomość są zapisane w gwiazdach.

Nie ważne, co mówią o zbiegach okoliczności, to nieprawda mówi stanowczo. Niektórzy uważają, że można oszukać los, ale nikomu jeszcze się to nie udało. Każdy ma swoją własną tajemnicę. Schowaną głęboko, o której lepiej, by nikt nie wiedział rozmyśla czasem sama ze sobą. Ja też taką mam. Ale nie chcę, żeby ktokolwiek o niej się dowiedział.

Patrząc przez okno na kwitnącą dziką jabłoń, przypomniała sobie podobny maj. Bez pachniał, gdy Nela z Wandą wracały ze szkoły, ucząc się w ostatniej klasie liceum. W tamtych czasach to była matura, dziewczyny przygotowywały się do egzaminów. Od dzieciństwa były nierozłączne mieszkały obok siebie, chodziły do tej samej klasy. Ile tajemnic między sobą skrywały! Wanda była bardziej nieśmiała i delikatna, jej policzki zawsze płonęły jak maki. Nela rezolutna i przebojowa, zawsze stawała w obronie przyjaciółki.

Wandziu, no przecież możesz dać odpór! Jak dasz mu raz książką w łeb, ten Marek przestanie ci warkocza do krzesła przywiązywać! pouczała Nelka.

Marek siadał za Wandą i po cichu przywiązywał jej warkocz do oparcia. Gdy wstawała, z powrotem siadała z hukiem, a klasa wybuchała śmiechem. Oczywiście nikt nie podejrzewał, że Marek podkochiwał się w niej i tak okazywał uczucie. Wandzie nie podobał się zbyt rozwydrzony i drobny.

Nie mogę mu książką przyłożyć, szkoda Marka odpowiadała Wanda.

No to źle! Następnym razem ja się z nim rozprawię obiecywała Nela.

Po maturze przyjaciółki poszły do technikum, by zostać technikami handlowcami. Razem się uczyły, a ich przyjaźń tylko rosła, choć Wanda stała się odrobinę śmielsza. Nela spotykała się z Darkiem z innej grupy, biegała na randki, a Wanda wieczorami siedziała w domu.

Wandziu, przedstawię ci kolegę Darka, fajny chłopak. Tylko ciągle żarty opowiada śmiała się Nela. Może razem pójdziemy gdzieś?

Nie, Nel, nie chcę takich znajomości. Wiesz, że czekam na prawdziwą miłość, raz na zawsze.

No to będziesz siedziała i czekała na księcia! Chodź jutro z nami do kina namawiała.

Wanda nie chciała być piątą nogą u wozu. Wierzyła, że jej los gdzieś na nią czeka, tylko jeszcze nie nadszedł czas.

Pewnego dnia zauważyła, że Nela jest smutna:

Coś się stało? Jesteś jakaś przygnębiona.

Pokłóciłam się z Darkiem. Poszliśmy do kina we dwoje, a on zobaczył jakieś dziewczyny i od razu do nich podskoczył. Stałam jak przysłowiowy piąte koło u wozu. Po seansie dałam mu popalić.

I co? dopytywała się Wanda.

Co? Odesłał mnie w siną dal. No to ja jego jeszcze dalej. Koniec miłości.

Darek więcej się do niej nie odezwał. Nela trochę przeżywała, ale szybko zapomniała.

Pewnego wiosennego dnia, pod koniec nauki, postanowiły pójść do parku. Było ciepło, śmiały się i gawędziły. Wanda niosła książkę, gdy nagle jakiś chłopak przypadkiem zahaczył ją o rękę książka upadła.

Przepraszam, zupełnie niechcący podniósł ją, a widząc ich uśmiechy, sam się rozjaśnił.

Już dobrze, wybaczone odparła Nela, a Wanda milczała.

Chłopak był wysoki, przystojny, z niebieskimi oczami i lekko kręconymi włosami. Ich spojrzenia się spotkały i oboje poczuli to samo przyciąganie.

Jak się nazywasz? spytała Nela.

Grześ, Grzegorz. Ale mów mi Grześ.

Ja Nela, a to Wanda.

Bardzo mi miło. Macie może jakieś plany?

Nie, tylko spacerujemy.

Grześ spodobał się Ne

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście + dziewięć =

Nie kusić losu