Szczęście córki ma nieocenioną wartość

**Szczęście córki jest najważniejsze**

Helena Nowak mieszka sama i wiecznie narzeka sąsiadkom na niewdzięczną córkę i wnuczkę, które zostawiły ją samą.

– Całe życie im poświęciłam, a te najbliższe okrutne i bezduszne nie doceniły tego i rzuciły na pastwę życia.

Helena, jeszcze całkiem krzepka starsza pani, narzeka na swoich, ale nie wspomina, że córka Kasia co miesiąc daje jej pieniądze, a wnuczka Zosia wiele razy próbowała się z babcią pogodzić. Ta jednak stawiała warunek pogodzi się z nią, jeśli Zosia rozwiedzie się z mężem. Zosia za każdym razem ciężko wzdycha i wychodzi.

Zosia ma teraz swoją rodzinę wyszła za Tomka. Oboje skończyli studia i znaleźli pracę. Mieszkają u jego matki, ale planują wziąć kredyt na mieszkanie, zwłaszcza że spodziewają się dziecka.

Jak to się stało, że wyszła za Tomka? To osobna historia… Ileż musiała wytrzymać od Heleny, swojej babci!

Pewnego wieczora Zosia wróciła do domu i już od progu radośnie oznajmiła:
– Mamo, babciu, my z Tomkiem postanowiliśmy się pobrać! Miała dziewiętnaście lat, całe życie przed sobą, czuła się szczęśliwa i śmiała się wesoło.

Babcia powoli podniosła na nią wzrok czyżby się przesłyszała? A matka Kasia opuściła głowę i milczała. Zosia nie rozumiała, dlaczego nie cieszą się z nią.

– Mamo, babciu, nie słyszałyście, co powiedziałam? spytała zdziwiona. Wychodzę za mąż!

– Nie ma mowy! nagle ostro rzuciła Helena.
U wnuczki od razu zniknął dobry humor.

– Jak to nie ma mowy? Babciu, co z tobą? Mamo… zamilkła na chwilę. Myślałam, że się ucieszycie, a tu jakaś dziwna reakcja…

– Pewnie jesteś w ciąży? surowo spytała babcia.

– Nie, skąd taki pomysł? Mam się zaraz żenić, bo jestem w ciąży? odparła Zosia.

Kasia siedziała w milczeniu, unikając wzroku córki.

– No to dobrze. W takim razie zapomnij o tym pomyśle ślubu przed skończeniem studiów. Siadaj, kolacja gotowa powiedziała Helena.

– Nie chce mi się, jedliśmy z Tomkiem pizzę odpowiedziała Zosia zmieszana, nie rozumiejąc, dlaczego babcia przyjęła jej wiadomość jak zimny prysznic.

Dziwne… Matka milczy. Zosia śpieszyła się do domu, żeby podzielić się radością, licząc, że blisko ją wesprą.

– Mamo, a ty dlaczego nic nie mówisz?

Kasia jakby się ocknęła, zmarszczyła brwi i spojrzała na córkę. Potem przestraszonym wzrokiem rzuciła w stronę babci i westchnąwszy ciężko, odpowiedziała:

– Zosieńko, babcia ma rację. Jeszcze za wcześnie na ślub, musisz skończyć studia. Poza tym teraz nie modne jest tak wcześnie wychodzić za mąż dodała ze smętnym uśmiechem.

– Mamo, mam gdzieś modę! My z Tomkiem się kochamy, pobierzemy się, a studia skończymy, nie martw się. Wyjdę za mąż, choćbyście nie wiem co mówiły. Z Tomkiem już wszystko ustaliliśmy.

Babcia nie wytrzymała i warknęła do swojej córki:

– No i doczekałaś się! Jabłko nie padło daleko od jabłoni. Twoja córka też chce wyjść za takiego nędzarza jak ty kiedyś. Dobrze, że w porę się wtrącę…

Zosia nie rozumiała. Ojca nigdy nie poznała, nawet go nie widziała. Spojrzała na matkę, która opuściła głowę jeszcze niżej.

– Babciu, mama też miała wyjść za mąż? Za mojego ojca? podejrzliwie spojrzała wnuczka.

Babcia odparła z pogardą:

– A za kogo niby miała wychodzić? Za takiego samego studenta-gołodupca. Tak, zabroniłam jej tego małżeństwa.

– Ale przecież nie był aż tak biedny, teraz ma własny biznes nieśmiało wtrąciła Kasia.

Babcia zdziwiona spytała:

– Ty się z nim kontaktujesz? Tego mi jeszcze brakowało.

– Tak, odnalazł mnie w sieci, rozmawiamy odparła Kasia z wyzwaniem. Ale mieszka w innym mieście. Jak wyjechał po studiach do rodziców, tam został.

Zosia patrzyła na matkę w szoku.

– Mamo, opowiedz mi to od początku. Zawsze zapewniałyście, że uciekł, gdy tylko dowiedział się o ciąży, a teraz okazało się, że chcieliście się pobrać. Co wam przeszkodziło?

Matka i babcia wymieniły spojrzenia. Kasia spuściła wzrok, a Helena oznajmiła:

– Ja przeszkodziłam powiedziała twardo. Zabroniłam twojej matce wyjść za tego nieudacznika. Dla jej dobra. Moje życie mi się nie udało, myślałam, że przynajmniej ona spełni moje nadzieje i znajdzie porządnego męża.

A ona zakochała się w tym studencie, który miał w domu jeszcze trzech młodszych braci. Co on jej mógł zaoferować? Stado krewnych i życie w komunie?

Zosia patrzyła na babcię i matkę w osłupieniu. Okazało się, że przez całe życie okłamywały ją co do ojca, a ona w to wierzyła.

– Mamo, dlaczego? Dlaczego nie walczyłaś o miłość? spytała córka, wpatrując się w oczy matki.

Kasia siedziała skulona i nie patrzyła na nią.

– Z kim niby miałam walczyć? znów warknęła babcia. Ze mną? To bez sensu, bo postawiłam jej ultimatum: albo ja, albo ten student-nieudacznik.

Zosia nie mogła uwierzyć w to, co słyszy. Zamarła, przeciągając wzrok między matką a babcią. Może znowu ją okłamują?

– Jak to możliwe? Jak babcia mogła postawić matce taki warunek? I dlaczego mama się na to zgodziła?

– Mamo, no dlaczego?

– Co miałam robić, córeczko? Studiowałam razem z twoim ojcem czy dałoby się żyć za dwie stypendia? Zwłaszcza gdybyś ty się potem urodziła. Pewnie musiałabym porzucić studia. Na pomoc jego rodziców nie było co liczyć, mieli dużą rodzinę.

– Mamo, a próbowałyście żyć? wykrzyknęła Zosia. PoddW końcu Kasia odważyła się być szczęśliwa, Zosia znalazła swoje miejsce u boku Tomka, a Helena musiała nauczyć się, że szczęście innych nie jest jej do rozkazywania.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedem − 1 =

Szczęście córki ma nieocenioną wartość