*Mam prawo do miłości*
Dlaczego bliscy mnie nie rozumieją? zastanawiała się w ostatnich dniach Bożena, choć teraz czuła się naprawdę szczęśliwa. Zamiast cieszyć się jej szczęściem, plotkują za plecami i opowiadają bzdury znajomym.
Bożena ma pięćdziesiąt cztery lata, jest sympatyczną kobietą, pracuje w dużym zespole, gdzie jest szanowana, bo od lat sumiennie wykonuje swoją pracę, pomaga młodszym i jest po prostu życzliwą osobą.
Jej życie od młodości nie było usłane różami. W pierwszym małżeństwie nie trafiła na odpowiedniego mężczyznę. Matka próbowała ją odwieść od tego związku:
Córko, posłuchaj mojej rady nie wychodź za Darka. Nie będzie z niego porządnego męża. Spójrz tylko na jego ojca. Od młodości nie zagrzewa miejsca w domu. Mieszkamy tuż obok, wszyscy wszystko widzą. Potrafi nie wracać dwa, a nawet trzy dni. Czasem znikał na cały tydzień, a wtedy jego żona biegała po całym mieście i go szukała. A gdy w końcu wracał, robił awantury, krzyczał, że go kompromituje.
Mamo, to tylko plotki broniła się Bożena. Nawet jeśli coś w tym jest, to Darek nie odpowiada za ojca. On jest inny. Razem nam dobrze.
Córko, ostrzegam cię nie spiesz się z małżeństwem, zdążysz.
Nie zdążę odparła córka, odwracając się do okna.
Bożenko, czyżbyś była w ciąży? załamała ręce matka.
Tak, mamo. Dlatego wychodzę za mąż.
O rety mamrotała kobieta. Patrzę, jak chrupiesz kiszone ogórki i myślę: wiosna, może ochota A tu taka niespodzianka. Dlaczego nie pomyślaś rozsądnie? Jeszcze młoda, a już sobie życie związałaś
Mamo, dość już stanowczo przerwała jej Bożena. Co się stało, to się nie odstanie. Szykuj się na wesele.
A gdzie będziecie mieszkać?
Tutaj, u nas sam U nas, przecież sama mówisz, że ojciec Darka to człowiek niepoukładany odpowiedziała Bożena, otwierając drzwi do nowego rozdziału życia.



