Nudny i niechciany sylwester czy skandal w rodzinie?

Od dzieciństwa nie cierpię Sylwestra. Zawsze pomagałem mamie, jako najstarszy, bo nie mieliśmy ojca. Moi młodsi bracia spędzali czas przed telewizorem, oglądając kreskówki, bo byli przecież mali! Weź wiaderko z piaskiem, weź drzewo. Czym jest Sylwester bez choinki? A potem pomóż mamie ugotować dużo jedzenia na świąteczny stół. Garnek zupy, misa gołąbków, 10 sałatek i tyle samo przystawek.

Większość jedzenia wyrzucano po kilku dniach. Co za wstyd mi się wtedy zrobiło! Nigdy nie rozumiałem, dlaczego tak często muszę gotować. Tak, mieliśmy liczną rodzinę, ale nie jedliśmy tak dużo.

Kiedy dorastałem, ta sama tradycja była kontynuowana w rodzinie mojej żony. Początkowo mieszkaliśmy u jej rodziców. Tata był coraz starszy, nie wolno mu było podnosić ciężkich rzeczy i znowu choinka, wiaderko z piaskiem i ciężkie torby z zakupami z supermarketu, po godzinie stania w kolejkach. Na szczęście żywność traktowali bardziej ekonomicznie, większość zamrażali, a potem jedli przez cały styczeń.

Kiedy z żoną Julią zaczęliśmy mieszkać osobno, postanowiłem wykorzenić te tradycje. Podczas naszego pierwszego wspólnego sylwestra, namówiłem żonę, żeby nic nie gotowała. Zamówiliśmy kilka sałatek i kupiliśmy szampana. Jest nas tylko dwoje, dlaczego mamy mieć na stole stertę jedzenia, którego i tak nie zjemy? I nie potrzebujemy choinki, nie wierzymy w Świętego Mikołaja i nie oczekujemy od niego prezentów pod choinką.

Ale tak się nie stało. Teściowa i ojciec przyjechali 5 godzin przed północą, przywieźli nawet siostrzenicę. Było awaryjne gotowanie, góra brudnych naczyń, a o 12.00 byliśmy już wyczerpani i zmęczeni. W ogóle nie było świątecznego nastroju. To samo stało się w kolejnego Sylwestra.

Wtedy moja cierpliwość się skończyła. Wziąłem dwa bilety do restauracji i powiedziałem żonie, że w Sylwestra będziemy świętować i odpoczywać, a nie zaspokajać potrzeby jej krewnych. Ku mojemu zaskoczeniu, zgodziła się z radością.

Po raz kolejny w sylwestra zadzwonił telefon, teściowa chciała przyjechać do nas do domu, aby świętować. Moja żona wyjaśniła, że nie będzie nas w domu, bo wychodzimy. Oczywiście wszyscy zignorowali to stwierdzenie i o 18.00, kiedy moja żona była już w nowej sukni i kończyła układać włosy, w drzwiach pojawili się jej teściowie. Lodówka była pusta, nic nie było przygotowane do uroczystości.

Wyrzutom sumienia nie było końca:

– Czy zostawisz nas tu samych?

– Tak nie można traktować gości!

– Gdzie jest twoja gościnność?

– Jak to jest, że nie masz nic gotowego? Ty też wyjeżdżasz? Nie będziemy mieli czasu, aby zrobić cokolwiek sami!

W ciszy ubraliśmy się, odprowadziliśmy gości i wyszliśmy. Ludzie nie rozumieją, że nie należy przychodzić z wizytą, gdy się jej nie spodziewają.

Ten sylwester był naprawdę wspaniały! Bankiet, program rozrywkowy, świetna zabawa! I żadnych brudnych naczyń ani żądań „aportuj, aportuj, aportuj”, bo byliśmy gośćmi.

Oczywiście rodzice Julii poczuli się urażeni. Przez resztę wiosny nawet z nami nie rozmawiali. Po pewnym czasie ustąpili i zaprosili nas do swojego domku, w ramach przeprosin pozwolono nam przekopywać ogród przez całe lato! Tak więc zapamiętaliśmy nasze wakacje z ich różnorodnością. Kopaliśmy ogródek, potem nawoziliśmy, sialiśmy, podlewaliśmy, pieliliśmy, jednym słowem nie nudziliśmy się.

Po zakończeniu sezonu, w domku letniskowym zostaliśmy sami, aż do początku zimy. W połowie grudnia zadzwoniła moja teściowa, aby dowiedzieć się, jakie mamy plany na nowy rok. Była bardzo oburzona, że po raz kolejny planujemy spędzić sylwestra poza domem.

I oto 20 grudnia niespodziewanie odwiedziła nas teściowa, przywożąc ze sobą kilka worków z zapasami. Okazało się, że planują spędzić sylwestra u nas, ale nas i tak by nie było w domu.

Na szczęście w tym momencie Julia wróciła z pracy, a ja wycofałem się z kuchni i w samą porę, bo byłem gotów powiedzieć mojej teściowej wszystko, co o niej myślę. Matka mojej żony, wyszła dopiero po godzinie i oczywiście po rozmowie z nią, żona zaczęła mnie namawiać, żebym został w domu na Nowy Rok.

– Spędźmy ten Nowy Rok w domu, w gronie rodzinnym. Już od lat chodzimy do restauracji. Nie jesteś jeszcze znudzony? Mama obiecała, że sama wszystko ugotuje.

Nie chciałem kłócić się z żoną, więc po prostu odszedłem od tej rozmowy. Tym bardziej, że wczoraj kupiłem nam bilety na sylwestra do restauracji. Nie wiem, czy Julia pójdzie ze mną, ale ja i tak nie zostanę w domu. Oczywiście większość pracy spadnie na barki Julii i będzie ona potrzebowała mojej pomocy, a potem przy stole będziemy zmęczeni i poirytowani, nie będzie noworocznego nastroju.

Ludzie lubią wielkie uczty w domu, pozwólmy im na to, ale ja nie chcę brać w tym udziału.

Oczywiście, moja żona nie chce mnie puścić samego do restauracji, więc wciąż mam nadzieję, że pójdzie ze mną.

Co byś zrobił? Czy poświęciłbyś swój wolny dzień i swój nastrój, aby spełnić zachcianki bliskich?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × 3 =

Nudny i niechciany sylwester czy skandal w rodzinie?