Wyzwania do pokonania

Próby, które trzeba przejść

Wiera Andrzejewna czekała na męża i syna z podróży służbowej. Wyjechali do sąsiedniego województwa, aby rozwinąć rodzinny biznes i otworzyć nową filię. Sprawy szły świetnie firma ojca i syna, Igora, kwitła.

Wiera nie mogła się doczekać ich powrotu, szczególnie syna. Musiała mu pilnie powiedzieć, co usłyszała od jego żony, Lary, która lada dzień miała urodzić. Każdy wiedział, że Lara nie kocha Igora, ale dla dobra przyszłego wnuka wszyscy udawali, że nic się nie dzieje.

Któregoś dnia Wiera podsłuchała, jak Lara rozmawiała przez telefon:

Jak tylko urodzę, ucieknę z dzieckiem. Zabiorę, co się da, i zniknę. Tu jest sporo do zgarnięcia.

Pierwszą myślą teściowej było zadzwonić do Igora, ale się powstrzymała mąż i syn mieli ważne spotkanie. Poczeka, aż wrócą.

Dziecko odbierzemy ze szpitala, a Lara niech idzie, gdzie chce. I tak jej nie zależy na tym dziecku.

Kiedy u Lary zaczęły się skurcze, mężczyźni byli już w drodze powrotnej. Karetka zabrała ją do szpitala, lecz wkrótce Wierze zadzwoniono z tragiczną wiadomością jej mąż i syn mieli wypadek. Mąż zginął na miejscu, syn dwadzieścia minut później, ale zdążył wyszeptać:

Zabierzcie mu dziecko.

Śledczy tłumaczył, że w samochodzie nie było żadnego dziecka, lecz Wiera odpowiedziała:

Żona syna niedawno urodziła. To mój wnuk, są jeszcze w szpitalu. Larze nie zależy na dziecku, dlatego syn tak powiedział.

Nie miała nadziei, że zobaczy wnuka, ale sama pojechała po Larę ze szpitala. Nie wiedziała, jak to przetrwała. Pomógł jej Artur, przyjaciel męża i syna, który pracował z nimi jako finansista. Wziął wszystko na siebie pogrzeb, stypę, a przy Wierze dyżurował lekarz.

To on też przywiózł Larę i małego Nikodema ze szpitala. Po śmierci męża Lara nie zamierzała jeszcze opuszczać dużego domu. Wiera zatrudniła nianię, bo sama nie mogła zajmować się wnukiem non-stop. Zaczęła też interesować się firmą formalnie wszystko miało przejść na nią, ale na razie wszystkim zarządzał Artur, któremu ufała bezgranicznie.

Lara rzadko spędzała czas z synem, często znikała z domu. Po pół roku zabrała Nikodema i zniknęła, zabierając przy okazji pieniądze ze stołu w gabinecie teścia. Do sejfu nie miała dostępu nie znała kodu.

Wiera przeżyła kolejny szok, tracąc wnuka. To jedyna cząstka jej syna, która pozostała. Ale niedługo potem synowa pojawiła się z powrotem.

Oddasz mi pieniądze i udziały w firmie, wszystko, co mi się należy po śmierci męża. W przeciwnym razie nigdy nie zobaczysz wnuka. Oddam go do domu dziecka i już go nie znajdziesz.

Wiera spełniła wszystkie żądane warunki, nawet oddała własną biżuterię, której Lara zażądała.

Laro, proszę, pozwól mi widywać się z Nikodemem.

Tamta obiecała, ale słowa nie dotrzymała.

Minął czas. Wiera powoli wróciła do siebie i zajęła się biznesem, a Artur stał się jej prawą ręką. Był uczciwym i lojalnym wspólnikiem. Najbardziej jednak martwiła się, że nie może zobaczyć wnuka.

Artur zasugerował zgłoszenie sprawy na policję.

Wiera Andrzejewna, mam znajomego śledczego. Idźmy prosto do niego.

Zgodziła się.

Śledczy szybko odnalazł Larę i odkrył, że związała się z podejrzanymi typami. Oddała im papiery wartościowe, obiecując sobie w zamian dom, lecz oszukali ją, zostawiając w ruderze. Od tamtej pory Lara piła, zaniedbując syna. W końcu jeden z jej kumpli postawił ultimatum:

Albo ja, albo twoje dziecko.

Wybrała jego. Razem zawieźli Nikodema do lasu i tam go porzucili. Śledczy dowiedział się o tym, gdy trafił na ślad osób próbujących sprzedać udziały, które wyłudzili od Lary. Lara wskazała miejsce, gdzie zostawiła syna, ale chłopca już tam nie było. Rozpoczęto poszukiwania, lecz bezskutecznie. Larę aresztowano.

### Chciała żyć na wsi

Dagmarę wychowano w domu dziecka. Gdy przyszła pora na usamodzielnienie, postanowiła zamieszkać na wsi, niedaleko miasta, w którym dorastała. Dostała mały dom i była szczęśliwa. W końcu spełniło się jej marzenie.

Może i nie nowy, ale solidny i nadający się do życia. Zrobię z niego przytulne miejsce tak często marzyła w dzieciństwie.

Znalazła pracę w lokalnej stołówce. Od zawsze chciała być kucharką, a nawet w domu dziecka pomagała kucharce, babci Marysi. Powoli układało jej się na wsi. Dom doprowadziła do porządku, a w męskich pracach pomagał jej Krzysztof, sąsiad mieszkający z rodzicami.

Dagmara nie zastanawiała się, dlaczego Krzysztof jej pomaga. Myślała, że robi to z dobroci serca, ale on po prostu się w niej podkochiwał, tylko był zbyt nieśmiały, by to powiedzieć.

Pewnego dnia Dagmara wybrała się do lasu po grzyby. Chciała upiec pierogi. Szła, ciesząc się z każdego znalezionego grzyba, aż nagle zauważyła pod krzakiem dziecko. Mały chłopiec, brudny i zmarznięty, spał skulony.

Kochanie, obudź się powiedziała łagodnie, głaszcząc go po policzku.

Chłopiec otworzył przestraszone oczy i wybuchnął płaczem. Dagmara wzięła go na ręce, a on szarpał się i krzyczał.

Nie bój się, malutki, nie zrobię ci krzywdy szepnęła mu do ucha. Chodź ze mną do domu.

Chłopiec się uspokoił. Dagmara zabrała go, wykąpała i nakarmiła. Poprosiła Krzysztofa, by sprowadził felczera.

Jak się nazywasz? pytała, ale chłopiec milczał. No dobrze, będziesz Staśkiem, zgoda?

Mimo że malec nie odpowiedział, tak go nazywała.

Wieść o Staśku szybko się rozeszła, a sąsiedzi przynosili, co mogli: mleko, śmietanę, ubrania.

Chłopiec chował się za plecami Dagmary na widok obcych. Felczer zbadał go i uspokoił:

Jest tylko wyczerpany. Odżywiaj go stopniowo, a za kilka dni nabierze sił. Pewnie nie był długo sam w lesie.

Staś chodził za Dagmarą krok w krok. Czasem zabierała go do pracy, a czasem zostPewnego dnia, gdy Dagmara i Krzysztof świętowali kolejne urodziny Staśka, zapukali do drzwi Wiera i Artur, trzymając w rękach teczkę z dokumentami, które na zawsze połączyły ich losy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście − 6 =

Wyzwania do pokonania