Prawo do pomyłki.

Dziennik, Ewa Nowak
O zdradzie taty dowiedziałam się przez przypadek tego dnia wagarowałam ze szkoły, bo miałam iść z Julką do tatuażysty. Nie wypadało iść do galerii w mundurku, więc wpadłam do domu się przebrać. Gdy właśnie wciągałam jeansy, w drzwiach zaskoczył klucz. Zastygłam na miejscu, ledwie utrzymując równowagę na jednej nodze, druga utknęła w nogawce. Pomyślałam, że to złodzieje, ale zaraz usłyszałam głos taty zdawało się, że rozmawia przez telefon.
Zaraz wezmę strój i jadę, nie mogę przecież tłumaczyć się treningiem, gdy torba leży pod łóżkiem.
Pomyliłam się to nie była rozmowa, tylko wiadomość głosowa, bo po chwili usłyszałam kobiecy głos:
Kochanie, tak za tobą tęsknię, nie mogę się doczekać… Przygotowałam twoje ulubione pączki, więc się spiesz, bo wystygną. Ślę buziaki!
Zaczął do mnie docierać sens słów dopiero później najpierw rozpoznałam głos: ciocia Basia, koleżanka taty z redakcji i przy okazji siostra koleżanki mamy, często nas odwiedza. Lubiłam ciocię Basię nie udawała, że wie wszystko, umiała się bawić i słuchała współczesnej muzyki, nie jakichś żałosnych piosenek moich rodziców. Dopiero po chwili zastanawiania się, czemu *ciocia Basia* nagrywa tacie wiadomość, dotarło do mnie znaczenie jej słów.
Klucz znów przekręcił się w zamku i w mieszkaniu zapanowała cisza. Usiadłam na łóżku, przewijając w myślach słowa cioci Basi nie, nie przesłyszałam się, tata naprawdę ma romans. Co teraz? Powiedzieć mamie? Jak mam się teraz zachowywać wobec taty i tej kobiety?
Niezdecydowana pobiegłam na spotkanie z Julką wysłała już pięć SMS-ów. Czekałyśmy na to cały miesiąc wybierałyśmy wzór, a Julka perfekcyjnie podrabia podpis mamy. Ale teraz zupełnie straciłam ochotę.
Ewa, co z tobą? Julka nie dawała za wygraną. Dlaczego taka markotna? Też chcesz tatuaż? Podrobię podpis mamy, przecież to pikuś!
Jak dobrze byłoby się z kimś podzielić tą wiadomością, rozłożyć odpowiedzialność. Ale nawet przyjaciółce nie mogłam o tym mówić. Udawałam więc, że chodzi o tatuaż.
Przez dwa kolejne tygodnie nie mogłam się uczyć, nie wychodziłam z koleżankami, unikałam rozmów z mamą i bywałam niegrzeczna wobec taty. Nie wiedziałam, co dalej. Raz o mało nie powiedziałam mamie, ale ona zaczęła krzyczeć z powodu dwói z chemii i tylko się pokłóciłyśmy. Wieczorem przyszła do mojego pokoju z eklerkiem który uwielbiam mówiąc:
Przepraszam, kotku, że na ciebie nakrzyczałam. Wiem, że tak nie wolno. Po prostu tak się martwię o twoje egzaminy! Tak bardzo chcę, żeby ci się dobrze wiodło…
Mamo, daj spokój zdążę! Ten ekler to dla mnie?
Jasne. Pogodziłyśmy się? Nie znoszę, gdy się kłócimy!
Wzięłam eklerka, cmoknęłam mamę w policzek i obiecałam sobie nigdy nie zrobię jej takiej krzywdy. Skoro ona przeżywa naszą głupią kłótnię, to co będzie, gdy dowie się o tacie? Muszę zrobić wszystko, by się nigdy nie dowiedziała.
Mimowolnie stałam się wspólniczką taty: kłamałam, gdy się spóźniał z pracy, przypominałam mu o rodzinnych uroczystościach i prośbach mamy, rozpraszałam mamę, gdy do niego dzwonili. Ignorowałam jego prośby, byłam opryskliwa, ledwie powstrzymując się od wykrzyczenia, co o nim myślę.
Al
Oglądałam przez uchylone drzwi, jak tata bezceremonialnie wyjada z lodówki twarożek, jakby nigdy nic się nie stało, a mama już układała jego koszule w szafie, w której wisiały teraz także niemodne swetry tej oszustki spod szkolnej ławki, i czułam, jak zimny atrament tatuażu na przedramieniu przeszywa mnie obietnicą samotności, której teraz, gdy wszyscy udają, że znów są rodziną, muszę dotrzymać samej sobie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 − trzynaście =

Prawo do pomyłki.