Zdrada i zemsta: Kiedy teściowa przychodzi z radością, Lena ma plan.

Piotr porzucił ją z maleńką córką i odszedł. Gdy jednak przyszła na złość teściowa, Kalina…
Kalina nie mogła znaleźć sobie miejsca. Na rękach zasnęła mała Zosieńka, lecz ona wciąż nie potrafiła odejść od okna.
Już godzinę spędziła wpatrzona w podwórko.
Parę godzin wcześniej jej ukochany mąż Piotr wrócił z pracy. Kalina była w kuchni, on jednak nie zaglądał do niej. Gdy wyszła do pokoju, zobaczyła, jak pakuje swoje rzeczy.
Gdzie? zapytała zmieszana.
Wychodzę. Odchodzę od ciebie do kochającej mnie kobiety.
Piotrze, żartujesz? Coś w pracy, wyjazd służbowy?
Czemu nie rozumiesz? Znudziłaś mi się. W głowie masz tylko Zosię, nie dostrzegasz mnie, o siebie nie dbasz.
Nie krzycz, Zosię obudzisz.
Ot, znowu tylko o niej myślisz. Facet od ciebie odchodzi, a ty…
Prawdziwy facet nie rzuciłby żony z maleństwem cicho wyrzekła Kalina i wyszła do córeczki.
Znała charakter męża. Gdyby kontynuowała rozmowę, wybuchłaby awantura. W oczach miała już łzy, których nie zamierzała mu pokazać. Wzięła Zosię z łóżeczka i poszła do kuchni. Tam Piotr nie zajrzy, nie ma tam jego rzeczy.
Widziała przez okno, jak wsiadł do samochodu i odjechał. Nawet się nie obejrzał, podczas gdy Kalina nie potrafiła odejść od okna. Może liczyła, że jego auto pojawi się na podwórku i Piotr oznajmi, że to głupi żart? Nic takiego się nie działo stało.
Całą noc nie mogła zasnąć. Zadzwonić do kogoś, opowiedzieć o swej niedoli nie miała do kogo. Od dawna nie była już potrzebna mamie. Cieszyła się, gdy córka wyszła za mąż, i niemal natychmiast o niej zapomniała. Wydawało się, że dla Laury zawsze istniało tylko jedno dziecko młodszy brat Kaliny. Miała przyjaciółki, lecz te też były, jak ona, młodymi matkami. Pewnie teraz odpoczywają. I czym by jej pomogły?
Kalina zasnęła dopiero nad ranem. Spróbowała zadzwonić do Piotra, lecz odrzucił połączenie i odpisał SMS-em, by więcej nie zawracała mu głowy.
Wtedy rozkaprysiła się Zosia, więc Kalina podeszła do niej. Nie może się załamywać. Odchodzi i niech sobie idzie. Ma córeczkę, o którą trzeba dbać. Musi pomyśleć, jak żyć dalej.
Sprawdziwszy stan konta i gotówkę w portfelu, Kalina przeraziła się. Nawet gdyby poprosić właścicielkę mieszkania, by poczekała z czynszem pięć dni na wypłatę zasiłku, i tak nie starczyłoby pieniędzy. Trzeba też coś jeść. Mogłaby dorobić zdalnie, lecz Piotr zabrał swojego laptopa.
Kalina miała jeszcze dwa tygodnie opłaconego najmu, by coś wymyślić. A wymyślać musiała szybko.
Lecz gdy obdzwoniła wszystkich znajomych, zrozumiałała, że nic z tego nie wyjdzie. Nikt jej nie przyjmie do pracy z niemowlakiem. Nawet by umyć podłogi potrzeba kogoś, kto na godzinę, dwie zostanie z Zosią. Nie było z kim. I przeprowadzka raczej nie pomoże. Wynajmowali już i tak niedrogie mieszkanie. Jedynym wyjściem była wizyta u rodziców. Spóźniła się z założeniem rodziny, za to jej brat ożenił się wcześnie. Mieszkał z matką i swoją rodziną, w której rosły bliźnięta. Zatem w dwupokojowym mieszkanku żyło pięć osób, a jeśli dojedzie ona z Zosią jak się wszyscy pomieszczą?
Kalina poinformowała właścicielkę, że wyprowadzi się po upływie opłaconego terminu. Nie mogła znaleźć sobie miejsca. Tak, można wynająć pokój w akademiku, nawet je oglądała. Lecz sąsiedztwo było tam takie, że wrogowi nie życzyłaby. Pisała do Piotra z prośbą o pomoc finansową dla córeczki, lecz nie odpowiadał. Nawet nie czytał wiadomości. Pewnie dodał do czarnej listy.
Do zwolnienia mieszkania zostało pięć dni i Kalina zaczęła pakować rzeczy. Były ich wprawdzie niewiele, lecz potrzebowała czymś zająć myśli. W tym momencie zadzwoniono dzwonkiem do drzwi.
Otworzyła je i stanęła oszołomiona. Na progu stała Wanda Nowak jej teściowa.
„Czyżbym miała jeszcze większe kłopoty?” pomyślała Kalina, przepuszczając teściową do środka.
Z Wandą Nowak były zawsze na ostrzu noża. Uśmiechały się do siebie, lecz w głębi nienawidziły. Już w dniu poznania przyszła teściowa dała do zrozumienia, że Kalina nie jest jej w smak. Jak wiele matek uważała wybór syna za błędny. Mógł znaleźć lepszą. Dlatego Kalina od razu oświadczyła, że razem mieszkać nie będą. Nie zniosą się. Więc wynajęli mieszkanie.
Gdy teściowa przychodziła w gości, przypominało to dowcip: „Jola, a ty tu w ogóle ścierasz kurz?” Jej obiadów Wandzia nie jadła, twierdząc, że to jedynie
Walentyna patrzyła na rodzinę Leny na córeczkę Kasię, małego synka i Wojtka, który tak czule obejmował żonę i ściskało ją gardło od nadmiaru uczuć, bo choć serce bolało czasem z powodu Antka, teraz miała rodzinę, o jakiej zawsze marzyła. Patrzyła na nich przez okno, wspominając dawne trudności, jednak wiedziała, że najważniejsze to mieć gdzie wracać do swojego domku na wsi.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × trzy =

Zdrada i zemsta: Kiedy teściowa przychodzi z radością, Lena ma plan.