Moja żona ma zamożnych rodziców, którzy wiedzą, że Ania i ja już od kilku lat oszczędzamy na własne mieszkanie. Na tym etapie życia jest to nasz najważniejszy cel. Nadal nie rozumiem, dlaczego po tylu latach, ani razu nie zaoferowali nam pomocy finansowej, skoro zawsze mieli wystarczająco dużo pieniędzy. My natomiast żyjemy skromnie, oszczędzamy na wszystkim, a i tak nie możemy odłożyć wszystkiego, z czegoś trzeba żyć.
Ożeniłem się z Anią z miłości, a nie dlatego, że jej rodzice są bogaci. Oboje pracujemy i mieszkamy w wynajętym mieszkaniu, do którego wprowadziliśmy się zaraz po ślubie. Chcemy mieć dziecko, ale ponieważ nie mamy własnego mieszkania, musieliśmy zrezygnować z tego pragnienia.
W moje urodziny odwiedzili nas rodzice Ani. Wszystko, o czym mówiła moja teściowa, dotyczyło jednego tematu: kiedy powinniśmy się spodziewać nowego członka rodziny? Mój teść również się włączył, mówiąc, że nadszedł czas, aby moi rodzice doczekali się wnuka. Odpowiedziałem, że nie zamierzamy mieć dziecka, dopóki nie będziemy mieli własnego mieszkania, a na mieszkanie nie mamy pieniędzy. Nikt nie rozumiał mojej podpowiedzi, albo po prostu udawał, że nie rozumie.
Jakiś czas później, moja żona zaskoczyła mnie wiadomością, była w ciąży. Natychmiast podzieliliśmy się tą informacją z rodzicami mojej żony. Byli bardzo zadowoleni i na tym się skończyło. Ania i ja spodziewaliśmy się, że po tym otrzymamy pomoc, ale rodzice jasno powiedzieli, że nie dadzą nam żadnych pieniędzy na zakup mieszkania.
Żona mówi, że zawsze żyli pod dostatkiem, ponieważ prowadzili własną firmę. Niedawno mój teść wystawił na sprzedaż swoje mieszkanie i kupił działkę na wsi. Prawdopodobnie zamierzają wybudować nowy dom z dużą posesją. Oczywiście mieliśmy nadzieję, że zanim urodzi się dziecko, w przyszłych dziadkach obudzi się sumienie i zaoferują nam pomoc w kupnie własnego domu. Tak postępuje wielu rodziców, niektórzy biorą nawet na siebie ciężar kredytu hipotecznego, jeśli nie ma innego sposobu, aby pomóc swoim dzieciom. Natomiast Ci rodzice mogliby z łatwością dołożyć potrzebną kwotę do naszych oszczędności i mielibyśmy już własny dom.
Nigdy nie wybaczymy rodzicom mojej żony, że nie pomogli nam w tak trudnym momencie naszego życia! Przywieziemy naszą nowo narodzoną córeczkę do wynajętego mieszkania, ale pozbawimy dziadków możliwości zobaczenia wnuczki.
Dokonali już wyboru!
Co o tym sądzisz?



