**Walizka na kółkach**
– Mamo, jestem już dorosła. Mogę choć raz zrobić to, na co mam ochotę? – zirytowana Ewa nie dawała za wygraną.
Kłóciły się od kilku dni, odkąd Ewa oznajmiła, że chce z chłopakiem wyjechać na tydzień do Warszawy.
– A studia? Sesja już niedługo.
– Dobrze się uczę, nadrobię. No proszę, mamo – błagała, patrząc na matkę wilgotnymi od łez oczami.
– Znasz go ledwie kilka miesięcy. Co będzie potem? – Danuta nie miała już siły na przekonywanie córki.
– Jeśli nie pozwolisz, ucieknę z domu i nigdy nie wrócę – krzyknęła Ewa, rzuciła się na kanapę, przytuliła poduszkę i odwróciła się do okna.
„A jeśli naprawdę odejdzie?” – myśl wpełzła do serca Danuty i rozrosła się do rozmiarów paniki. Córka była sensem jej życia, jedyną bliską osobą. Nie mogła jej stracić.
– Mamo, ty zawsze byłaś rozsądna i zostałaś sama. Chcesz, żebym skończyła tak samo? – W głosie Ewy zabrzmiała histeria.
– Córeczko, wszystko przyjdzie w swoim czasie… – Danuta wiedziała, że córka jest zakochana i nie słucha.
Ewa wtuliła twarz w poduszkę i zaczęła płakać.
„Czy naprawdę jestem wrogiem własnego dziecka? Czasy się zmieniły. Wszystko dzieje się szybciej. Może gdybym ja była odnowała odważniejsza, zrozumiałabym wcześniej, że mój przyszły mąż to pomyłka, życie potoczyłoby się inaczej…” Danuta westchnęła.
– Dobrze. Jedź. Ale dzwoń codziennie. Dużo pieniędzy ci nie dam, wiesz, że oszczędzam na remont – poddała się zmęczona kłótnią.
Ewa odrzuciła poduszkę, podbiegła i objęła matkę.
– Mamusiu, dziękuję! Nie potrzebuję pieniędzy. Kamil ma oszczędności. Będę dzwonić, nawet kilka razy dziennie. Nie martw się, będzie dobrze – szczebiotała radośnie.
„Jak nie mam się martwić? Poczekaj, aż sama zostaniesz matką, zobDanuta pomyślała, że choć strach o córkę był ogromny, czasem trzeba puścić ją samodzielnie w świat, by zrozumiała, co naprawdę jest w życiu ważne.



