**Mój Anioł**
Alicja uparcie odrzucała połączenia, a Kacper dzwonił raz za razem.
– Alicjo, odbierz. Ile można? – W drzwiach stanęła Kinga. – Albo wyłącz telefon, jeśli nie chcesz rozmawiać. – Trzasnęła drzwiami z irytacją.
Alicja wyłączyła telefon i cisnęła go na drugi koniec kanapy. Zrobiłaby to dawno temu, ale czekała na telefon od Andrzeja. Obiecał zadzwonić, a tymczasem minęły już dwa dni ciszy. Z Kacprem nie miała ochoty rozmawiać, a tym bardziej go widzieć. Dla niego wyszła ze swojej skorupy, w której schowała się po śmierci rodziców. A on zdradził ją tak cynicznie…
***
Na ulicy panował silny gołoledź. Rodzice wracali od babci. Nagle z bocznej ulicy wyłonił się terenowy samochód. Pijany kierowca na śliskiej drodze stracił panowanie nad pojazdem, zawiózł i uderzył w auto rodziców. Mama zginęła na miejscu, a tata zmarł w szpitalu.
Minął dokładnie rok. Wcześniej Alicja uwielbiała Sylwestra, wyczekiwała go z niecierpliwością. Teraz myślała o nim z drżeniem. Stał się symbolem śmierci rodziców, przypominając o stracie i nieustającym bólu.
Nie pamiętała, jak udało jej się skończyć pierwszy rok studiów, jak w ogóle przetrwała utratę matki i ojca. Do niej wprowadziła się ciotka Kinga, siostra ojca. Rozwiodła się z mężem, bo nie mogła mieć dzieci – w szkole średniej przeszła nieudaną aborcję.
– Mów mi po imieniu. Inaczej czuję się jak stara ciotka – poprosiła od razu.
Ale Kinga nie zastąpiła rodziców. Nie zaprzyjaźniły się. Kinga szukała swojego miejsca, próbowała ułożyć życie osobiste, umawiała się z mężczyznami.
Alicja nie zamierzała świętować Nowego Roku. Po prostu położyłaby się spać. Ale Kacper przekonał ją, by poszła na urodziny jego kolegi dwa dni przed Sylwestrem.
– Mam dziewczynę, a nigdzie z nią nie wychodzę. Co ja tam będę robił sam? Wszyscy będą w parach. To nie Sylwester, tylko urodziny. Proszę, chodźmy. Trzeba wrócić do życia. Myślę, że twojej mamie też by się to nie spodobało, że siedzisz w domu – przekonywał.
Ostatni argument przełamał opór Alicji i zgodziła się. Założyła tę samą sukienkę, którą kupiły z mamą specjalnie na zeszłoroczny Sylwester, ale nie zdążyła jej wtedy założyć.
– Będziesz najpiękniejsza – powiedziała wtedy mama.
Sukienka rzeczywiście jej pasowała.
Kinga spojrzała na nią krytycznie.
– Dopóki mieszkamy razem, nie wyjdę za mąż. Który mężczyzna spojrzy na mnie, gdy obok jest taka młoda piękność? – Westchnęła. – Ale czy to nie za bardzo odkryte? Zaczekaj. – Kinga wyszła i wróciła z cienkim szalikiem. Był odrobinę ciemniejszy od sukienki, świetnie ją uzupełniał.
*„Mama by się zgodziła”*, pomyślała Alicja.
– Tak lepiej – z satysfakcją stwierdziła Kinga. – Możesz zarzucić na ramiona, jeśli zrobi się chłodno.
Jechali z Kacprem długo taksówką. Gdy weszli do mieszkania, impreza już trwała. Jubilat gwizdnął na widok Alicji.
– Teraz rozumiem, dlaczego tak długo trzymałeś swoją dziewczynę w ukryciu. Chociaż jesteś moim kumplem, odbiję ci ją – zażartował i pogroził Kacprowi palcem.
Poza Kacprem Alicja nikogo nie znała. Dopóki był przy niej, czuła się spokojna. Ale potem zaczęły się tańce. Jakiś chłopak ją zaprosił. Gdy muzyka ucichła, Kacpra nie było w pokoju.
Alicja nie czuła się swobodnie wśród obcych. Szukała przyjaciela po mieszkaniu. Przechodząc koło przedpokoju, zauważyła, że drzwi wejściowe są uchylone. Wyszła na klatkę schodową i zobaczyła Kacpera na niższym podestKacper stał tam, obejmując jakąś dziewczynę, a w jego oczach była taka namiętność, jakby cały świat przestał istnieć.



