**Przepowiednia**
— No i czego się tak dąsasz? Zobaczysz, że ci się spodoba. Morze, plaża, słońce… — mówiła Irena, nerwowo łapiąc wzrok córki.
Ale Jadzia uparcie odwracała się do okna, za którym płynęły bezbrzeżne pola i niskie winnice. Równolegle do torów biegła szosa, po której pędziły kolorowe samochody, wyglądające z okna pociągIch twarze oświetlił różowy blask zachodzącego słońca, a wiatr niósł zapach soli i dalekich podróży, które dopiero miały się zacząć.



