Pragnę nowych rodziców

Marlena wracała ze szkoły w wyśmienitym humorze. Dzisiaj w klasie zbierali pieniądze na kwiaty i prezent dla wychowawczyni. A Krzysiek powiedział, że panie uwielbiają róże. I patrzył przy tym tak, jakby mówił tylko dla niej.

Od jego spojrzenia serce Marleny zaczęło bić mocniej. Pomyślała, że to aluzja do prezentu na Dzień Kobiet. Dziewczyny będą zazdrościć.

Spodobał jej się od razu, gdy pierwszy raz wszedł do klasy. W zeszłym roku jego ojca przenieśli do jednostki wojskowej w ich mieście. Krzysiek był pewny siebie i niezależMarlena uśmiechnęła się, myśląc, że może tym razem wszystko się ułoży – zarówno z Krzysiem, jak i między rodzicami, którzy ostatnio przynajmniej próbowali nie krzyczeć na siebie przy kolacji.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jedenaście + szesnaście =

Pragnę nowych rodziców