Tańcz ze mną

Zatańcz ze mną

Ewelinie bardzo podobał się Jurek. Wysoka, smukła blondynka o piwnych oczach. Od razu zwrócił na nią uwagę, gdy tylko zatrudniła się w ich biurze w Warszawie.

Żeńska część zespołu odniosła się do niej z rezerwą i podzieliła się na dwa obozy. Jedne twierdziły, że farbuje włosy. „Przecież nie ma piwnych oczu u naturalnych blondynek!”. Drugie przekonywały, że to na pewno kolorowe soczewki. Czas płynął, a kolor włosów się nie zmieniał. Czasami Ewelina zakładała okulary podczas pracy. Po co okulary, skoro ma soczewki?

Uwodziciel Krzysiek też zauważył Ewelinę, ale w przeciwieństwie do nieśmiałego Jurka od razu zaczął się nią opiekować. To zaprosił ją na kawę w przerwie obiadowej, to przynosił latte do gabinetu. A gdy zaproponował podwiezienie samochodem, serce Jurka niemal pękło z zazdrości.

Co mógł Jurek przeciwstawić Krzyśkowi? Tamten był przystojniakiem, który zawsze miał powodzenie u kobiet. Umiał powiedzieć komplement tak, że dziewczyny mdlały z zachwytu. Znał mnóstwo dowcipów i potrafił je opowiadać. Prawda była taka, że po zdobyciu dziewczyny Krzysiek szybko tracił zainteresowanie i szukał nowej ofiary. Tym razem adorował Ewelinę, zostawiając bez uwagi Kasię, która płakała w toalecie i knuła zemstę.

Jurek był za to postawnym, pulchnym, rumianym mężczyzną, nosił kwadratowe okulary w rogowej oprawce i workowate ubrania. I nazwisko miał odpowiednie – Zmurszały. Tak samo nieśmiały, z naiwnym spojrzeniem, jak jego imiennik z powieści. Ale za to Jurek znał się na komputerach. Potrafił naprawić każdy problem, no, prawie każdy. Za to wszyscy go doceniali.

– Jurek, pomóż!…
– Mój komputer się zawiesił…
– Jurku, pomóż zmontować film…

Jurek siadał przy komputerze, jego palce szybko biegały po klawiaturze, i wkrótce wszystko było naprawione, prezentacja gotowa, film zmontowany.

– Jurek, wielkie dzięki – mówiła Ola lub Ania, całując go w policzek, przez co robił się czerwony jak burak.

– Zmurszały, ty jesteś geniusz! Ja bym się męczył cały wieczór, a ty za pół godziny ogarnąłeś. Naleje ci whisky – obiecywał któryś z kolegów i oczywiście zapominał.

Jurek nie pił. Dlatego bardziej lubił podziękowania od dziewczyn.

Tak naprawdę nazywał się Jerzy, ale komuś się wymsknęło „Jurek” i tak już zostało. Denerwował się, mówił, że ma na imię Jerzy, ale wszystko na próżno.

– No weź, nie obrażaj się, fajne imię. Pasuje ci – mówił Krzysiek, klepiąc go po ramieniu.
I Jerzy nie wiedział, czy to komplement, czy Krzyś żartuje sobie z niego.

Nie był bogatym dziedzicem, jak znany bohater literacki. Mama wychowywała go sama. Gdy Jurek dorósł i zapytał o ojca, matka nie kłamała, powiedziała prawdę. Że urodziła go dla siebie, u kresu swojej krótkiej młodości. Była drobna, chuda i nieładna.

Pewnego dnia jedna z koleżanek zaprosiła Wandę na imprezę. Tam poznała młodego chłopaka. Wszystkie kobiety były zamężne, oprócz niej. Musiał ją odprowadzić do domu. Wandzie nie zabrakło odwagi i zaprosiła go na kawę. A potem… Wanda nikomu nie powiedziała, od kogo zaszła w ciążę. Chłopak był prawie dwa razy młodszy, po co miałaby psuć mu życie? Gdy urodził się chłopiec, nazwała go Jerzym, na cześć swojego ojca.

Jurek rósł spokojny i bystry, nie sprawiając kłopotów. Już w szkole zainteresował się komputerami. Ale nie spędzał czasu na grach, jak inni chłopcy, tylko próbował zrozumieć, jak to wszystko działa. Szybko zorientował się, że można na tym zarobić. Tylko potrzebował lepszego komputera. I Wanda wzięła kredyt, kupiła ukochanemu synowi drogi procesor, duży monitor. Czego nie zrobi się dla jedynaka?

Po szkole Jurek poszedł na studia informatyczne. Szybko zaczął zarabiać nie grosze, jak wcześniej, a całkiem przyzwoite pieniądze. Matka była z niego dumna i go uwielbiała. Nie pije, nie szwenda się po klubach, nie bije się, siedzi w domu i pracuje.

Gdy Jurek zaczął dobrze zarabiać, Wanda przeszła na emeryturę i poświęciła się opiece nad synem. Gotowała dużo i smacznie, piekła pierogi. Jurek jadł i przybierał na wadze. Ze sportem nie miał nic wspólnego, całe dnia spędzał przed monitorem, więc stał się taki małomówny.

Jak każda matka, Wanda marzyła o dobrej żonie dla syna, o wnukach. Próbowała go swatać z córkami znajomych. Ale Jurek nie interesował się dziewczętami. Ewelina była pierwszą, na którą zwrócił uwagę. Nie tylko uwagę – stracił sen i apetyt. Ściągał jej zdjęcia z social mediów i godzinami się w nie wpatrywał. A ona go nie zauważała. Ani trochę.

Pewnego dnia Jurek przyszedł do pracy wcześniej i… popsPodszedł do biurka Eweliny, wyłączył jej komputer i czekał, aż w końcu będzie musiała go poprosić o pomoc.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × 2 =

Tańcz ze mną