O kotach, mężczyznach i tulipanach…

O kotach, mężczyznach i tulipanach…

– Wyobraźcie sobie, na dworze pada! – powiedziała Róża, stojąc przy oknie w biurze.

– Wiosna, czemu się dziwisz? – odparła praktyczna Natalia.

– Prawda, dziś pierwszy marca. Zima już strasznie zmęczyła. Jedyna radość to Nowy Rok.

– Marzec potrafi jeszcze zasypać śniegiem albo mrozem ścisnąć – wtrąciła się najstarsza z nich, czterdziestopięcioletnia Wika.

– Rano, jak szłam do auta, wywróciłam się. Takiego siniaka na udzie mam, że aż strach. Do teraz boli. Chcecie zobaczyć? – Róża odwróciła się od okna.

– Nie trzeba! – odpowiedziały chórem.

– A nasza Lidka wiosną się nie cieszy. Patrzcie, jak pracuje. Jak robot.

– Róża, daj jej spokój – wstawiła się Wika.

– No dobra, dobra. Pomyślicie, że to koniec świata. Mnie może ze trzy razy rzucali, a żyję.

Róża złapała spojrzenie Wiki i odstąpiła od okna.

– No serio. Chłopak odszedł. Nie umarł, nie zginął, żyje i jest szczęśliwy, powinnam się cieszyć – nie dawała za wygraną.

Lidka wstała od biurka i wyszła. Minęło tyle czasu, a ona wciąż nie mogła o nim zapomnieć, pogodzić się.

Na początku była nauka – nie miała czasu na chłopaków. Myślała, że życie przed nią, że zdąży się nażyć. Ale czas leciał, koleżanki wychodziły za mąż, rozwodziły się, znów wychodziły, a Lidka wciąż nie miała nic poważnego.

Gdy poznała Krzysztofa, myślała – to TO. Prawdziwe uczucie, idealny mężczyzna, o jakim marzyła. Zakochała się tak, że nie wyobrażała sobie życia bez niego. Jakże była szczęśliwa, gdy się oświadczył! Promieniała. Złożyli papiery w urzędzie, żeby ślub wypadł tuż przed Nowym Rokiem, żeby choinka błyszczała na zdjęciach. Obiecała zaprosić wszystkie dziewczyny. Już nawet suknię ślubną wybrała.

Na początku grudnia Krzysztof nagle wyjechał. Tydzień go nie było, nie odbierał telefonu. A gdy wrócił, wyglądał na zagubionego i zawstydzonego. Lidka od razu wiedziała, że coś jest nie tak. Zebrał się w sobie i powiedział.

Dwa i pół roku temu, zanim się poznali, był w delegacji. Zadziała się krótka historia z jakąś dziewczyną. Może coś jej obiecał – nie pamięta. Potem spotkał Lidkę i o tamtej zapomniał. A niedawno ta kobieta zadzwoniła – powiedziała, że ma jego syna. Chłopiec ma już półtora roku.

– Jak dwie krople wody do mnie podobny – Krzysztof przejechał dłonią po włosach. – Jak go zobaczyłem, wszystko we mnie się przewróciło. Nie żebym ją kochał. Ale dziecko zmienia wszystko. Wybacz, jestem winny. Nie wiedziałem o nim…

Lidka początkowo nie próbowała go zatrzymać. Chciała wierzyć, że miłość wszystko przetrwa. Ale potem uznała, że nie chodzi tylko o syna. Mężczyzny nie zwiążesz dzieckiem. Jeśli uczucie do matki dziecka nie minęło, to coś tu nie gra.

Dwa szczęśliwe lata byli razem, kochali się, planowali przyszłość, marzyli o dzieciach. A teraz wróciła jego przeszłość i upomniała się o swoje prawa. Lidka zrozumiała, że nawet jeśli wybierze ją, nie pogodzi się z tym. Na jak długLidka spojrzała na tulipany w wazonie i uśmiechnęła się, bo po raz pierwszy od dawna poczuła, że szczęście wcale nie musi przyjść z tamtej strony drzwi, gdzie czekają gotowe odpowiedzi.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

10 − 4 =

O kotach, mężczyznach i tulipanach…