Dom Przyszłości

Dzień po dniu

Kinga leżała z otwartymi oczami, śledząc migoczące na suficie ślady świateł od przejeżdżających samochodów. Po gzymsie stukał rytmiczny deszcz. Na kanapie westchnął Robert i znów ucichł. Jak dawno już nie spali razem…

Poznali się czternaście lat temu. Kinga bardzo się spieszyła i mimo wszystko spóźniła się na urodziny przyjaciółki. Weszła, gdy goście już siedzieli przy stole.

„Chodź prędzej!” – przyjaciółka wciągnęła Kingę do środka, ledwo dając jej się rozebrać. Kinga przywitała się, zawstydzona wpatrywaniem się gości. Niepewnie wręczyła prezent Magdzie, bojąc się podnieść wzrok.

„Magdusiu, no zaproś Kingę do stołu!” – pomogła mama solenizantki. „Robciu, przynieś jeszcze jeden stołek z kuchni.”

Przystojny, wysoki chłopak uśmiechnął się do Kingi i ustąpił jej swojego krzesła. Ledwo poznała w nim starszego brata Magdy. Właśnie wrócił z wojska, postawny, dojrzały. Po chwili wrócił ze stołkiem i wcisnął go między krzesła obok Kingi.

Ktoś wzniósł kolejny toast, wszyscy zaczęli się trącać kieliszkami. Robert podał Kingi szklankę z czerwonym winem.

„Nie piję” – pokręciła głową.

„To sok” – szepnął jej do ucha, a ich kieliszki cicho zadźwięczały.

Nakładał jej łyżkę każdej sałatki. Koleżanki z klasy co chwilę zerkały na Roberta, chichotały, szeptały między sobą.

Później rodzice Magdy taktownie wyszli do kuchni, a młodzi włączyli głośniej muzykę, odsunęli stół i zaczęli tańczyć. Robert zaproponował ucieczkę. Długo chodzili po mieście i rozmawiali. Od tamtej pory już się nie rozstawali.

„Teraz możemy się pobrać. Zgadzasz się?” – zapytał Robert Kingę po balu maturalnym.

Czy się zgadza? Jakby musiał pytać. Dawno straciła dla niego głowę. Tylko co powie mama…

„Jaki ślub? Oszaleliście? On ma zawód po wojsku, a ty musisz iść na studia. Dokąd się tak śpieszycie? Poczekajcie choć parę lat, stanijcie na nogi…” – błagała mama, przyciskając dłonie do piersi, ledwo powstrzymując łzy.

„Przepraszamy, ale nie możemy tak długo czekać” – Robert przyjął cios na siebie.

Mama tylko westchnęła, domyślając się wszystkiego, i rozpłakała się.

I tak, zamiast studiów, Kinga po siedmiu miesiącach urodziła chłopca. Robert pracował w warsztacie samochodowym, a ona zajmowała się dzieckiem. Okazała się dobrą matką i troskliwą żoną.

Mieszkali z mamą Kingi. Gdy syn podrósł i poszedł do przedszkola, Kinga też zaczęła pracę. Jeden z klientów Roberta zatrudnił ją jako sekretarPrzez kolejne lata dom w tej spokojnej wsi stał się ich prawdziwym schronieniem, miejscem, gdzie odbudowali to, co niemal utracili, i gdzie już na zawsze pozostali razem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 − dwa =

Dom Przyszłości