Kochające serce

Kochające serce

Michał stał przy oknie i patrzył na podwórko zalane słońcem. W sąsiednim bloku był sklep „Biedronka”, ludzie przechodzili na skróty przez podwórze, ale on ich nie zauważał. Czekał tylko na jedną – Olę.

Od kiedy zamieszkał w tym bloku, był w niej zakochany. Ola była od niego dwa lata starsza i mieszkała dwa piętra niżej. Nic szczególnego, zwykła dziewczyna, takich są miliony. Ale dla Michała była wyjątkowa. Serce nie sługa – pokochało i już.

Ola zdawała właśnie maturę i planowała studia medyczne. Teraz nie mógł iść za nią do szkoły, nie widywał jej na przerwach. Pozostało tylko czekać przy oknie, by choć na chwilę ją zobaczyć.

Ola go nie zauważała. Dla niej Michał był tylko sąsiadem, chłopcem. Dlatego ukrywał swoje uczucia. Bał się, że Ola odepchnie nastolatka. Czekał, aż skończy szkołę, aż będzie dorosły, by wyznać jej miłość. Ale gdy dostał świadectwo i szykował się na studia, Ola nagle wyszła za mąż. Naprawdę – nagle.

Z okna widział, jak pod blok podjechał przystrojony samochód, jak wysoki mężczyzna w granatowym garniturze wysiadł i nerwowo krążył przy aucie, zerkał w okna na drugim piętrze. Wreszcie z klatki wybiegła Ola, otulona bielą tiulu i koronki. Ześlizgnęła się na schodach, lecz narzeczony złapał ją w locie. Wsadził ją do auta, zdjął but, coś mówił do kierowcy. Michał domyślił się – złamał się obcas.

Mama Oli przyniosła białe adidasy. Właśnie w nich poszła do ołtarza. Nie było czasu na kupno nowych butów.

Cały blok, a nawet całe osiedle, komentowali ten wypadek. Wszyscy zgadzali się – to zły znak, małżeństwo nie potrwa długo, nie przyniesie szczęścia.

Po ślubie Oli Michał dwa dni leżał na kanapie, twarzą do ściany. Matka myślała już o wezwaniu lekarza. Na trzeci dzień wstał i znów zajął miejsce przy oknie. Ale Ola zniknęła. Mama powiedziała, że młoda para wyjechała nad morze. Bał się, że Ola się wyprowadzi i już jej nie zobaczy. Ale po dwóch tygodniach opalona, jeszcze piękniejsza Ola znów szła przez podwórko. Wróciła! Serce Michała omal nie wyskoczyło z piersi.

Mama Oli wyjechała do starszego syna, który właśnie został ojcem. Postanowiła nie przeszkadzać młodym w budowaniu ich życia. Czas płynął, a Ola z mężem żyli szczęśliwie, wbrew złym wróżbom.

Michał znów mógł codziennie widzieć swoją ukochaną. Tyle że teraz często towarzyszył jej mąż. Ku jego radości, po pół roku rozwiedli się.

Nowinę przekazała mu matka przy kolacji. Wróżba się spełniła. Małżeństwo nie przetrwało. Skąd wiedzieli? Plotkowano, że do Oli przyszła pierwsza żona jej byłego. Mieli małego syna. Pokłócili się, rozwiedli w emocjach. Poznał Olę, ale wciąż odwiedzał syna, a z byłą żoną się dogadywał. Zrozumiał, że za szybko wszedł w nowy związek, ale nie miał odwagi powiedzieć tego młodej żonie. Więc była żona postanowiła wkroczyć. Wszystko Oli wyjaśniła.

– Decyzja należy do ciebie. Syna kocha, ciągnie go do niego. Ja też mu już wybaczyłam. Pogódź się i odejdź. Jeszcze znajdziesz swoje szczęście.

Ola oczywiście odeszła. Michałowi wydawało się, że słyszy, jak płacze, choć przecież nie mógł. Czekał przy oknie trzy dni, ale Ola nie wychodziła. A jeśli zrobiła sobie coś złego? Na tę myśl krew w nim zamarła, pobiegł do niej. W mgnieniu oka przeskoczył cztery piętra i zadzwonił.

Otworzyła zapłakana, z twarzą opuchniętą od łez, ale w nabrzmiałych oczach miał iskierkę nadziei. Gdy zobaczyła Michała, wróciła do pokoju, rzuciła się na kanapę, wtuliła twarz w poduszkę i znów zaczęła szlochać. Michał nieśmiało wszedł. Widok płaczącej dziewczyny rozrywał mu serce. Przysiadł obok i delikatnie głaskał ją po plecach.

Ola powoli się uspokajała, w końcu odwróciła ku niemu załzawioną twarz. W tej chwili Michał pokochał ją jeszcze bardziej – rozczochraną, zapłakaną, bezbronną. Chociaż czy mógł bardziej?

– Nie płacz. Poczekaj chwilę, jak skończę studia, ożenię się z tobą.

Michał poszedł na studia. Czasem spotykał Olę na ulicy. Szła powoli ze sklepu lub z pracy, zapatrzona w ziemię. Serce ściskało mu się z żalu i miłości. Zabierał jej torbę z zakupami, żartował, opowiadał śmieszne historie. Pod drzwiami swojego mieszkania odbierała torbę i żegnała się. Nigdy nie zapraszała go do środka.

Oczywiście matka wszystko widziała, ale miała nadzieję, że syn dorośnie, opamięta się i pokocha rówieśnicę. To ona też przyniosła mu kolejną wiadomość – Ola ma nowego mężczyznę, lekarza, żonatego, dwa razy starszego. Jego córka była w wieku Oli.

Kto rozpuścił te plotki? Skąd wiedzieli? Przecież ten człowiek nigdy nie przychodził do Oli, nie odprowadzał jej. Michał znów zaczął zazdrościć. Cieszyło go tylko jedno – raczej nie wyjdzie za tego żonatego doktora.

Zbliżały się święta, podwórko bielało od śniegu, w oknach migały lampki. Pewnego dnia Ola sama przyszła do Michała. Matki nie było.

– Masz cebulę? – zapytała od progu.
Na jej policzkach płonął rumieniec, oczy błyszczały, uśmiechała się do niego!

– W domu ani jednej, a do sklepu nie mam czasu biec. No, dasz? – popędziła go.

Nie mógł ukryć rozczarowania. Poszedł do kuchni, przyniósł cebulę. Ola obróciła ją w dłoniach, potem podniosła na niego promienny wzrok.

– A drugą można? Oddam, kupię.
Przyniósł drugą.

– Kogoś się spodziewasz? – przełamał nieśmiałość.
Nie odpowiedziała, podziękowała i wyszła.

Michałem targała zazdrość i uraza. Dlaczego go nie widzi? Jest już dorosły, czy naprawdę nie czuje, że ją kocha? Znów przylgnął do okna. Każdego sąsiada rozpoznawał po sylwetce, nawet w ciemności, zwłaszcza na tle śniegu. Obcego zauważyłby od razu.

Tam idzie NowakMichał wreszcie otworzył drzwi i zobaczył Olę stojącą na progu z małym bukietem polnych kwiatów, a w jej oczach – to samo uczucie, które nosił w sercu od tylu lat.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 + 7 =

Kochające serce