Kochające serce
Marek stał przy oknie i patrzył na zalane słońcem podwórko. W sąsiednim budynku był sklep „Biedronka”, ludzie chodzili tam na skróty przez podwórze. Ale ludzi Marka nie interesowali. Czekał tylko na jedną – na Kasię.
Od kiedy zamieszkał w tym bloku, tyle czasu był w niej zakochany. Kasia była dwa lata starsza i mieszkała dwa piętra niżej. Nic szczególnego, dziewczyna jak dziewczyna, takich są miliony. Ale dla Marka była wyjątkowa. Serce nie sługa – pokochało i już. Nic na to nie poradzisz.
Kasia zdawała maturę i szykowała się do szkoły medycznej. Teraz nie będzie mógł iść za nią do szkoły, nie zobaczy jej na przerwach. Zostało mu tylko dyżurowanie przy oknie, żeby choć na chwilę ją zobaczyć.
Kasia go nie zauważała. Dla niej był tylko chłopakiem z sąsiedztwa. Dlatego ukrywał swoje uczucia. Bał się, że Kasia odepchnie tego gimnazjalistę. Czekał aż skończy osiemnaście lat, aż skończy liceum, żeby wyznać jej miłość. A kiedy już miał świadectwo dojrzałości i szykował się na studia – Kasia wyszła za mąż. I to dosłownie wyskoczyła.
Z okna Marek widział, jak pod blok podjechała przystrojona wstążkami srebrna toyota, jak wysoki facet w granatowym garniturze wysiadł i nerwowo krążył koło auta, co chwilę spoglądając w okna drugiego piętra. W końcu z klatki wybiegła Kasia w białej chmurze tiulu i koronek. Zbiegając ze schodków, potknęła się i wpadła w ramiona narzeczonego, który zdążył ją złapać w ostatniej chwili. Posadził ją w aucie, zdjął but i zaczął coś tłumaczyć kierowcy. Marek domyślił się, że złamał się obcas.
Mama Kasi wyniosła białe adidasy. W nich właśnie wyszła za mąż. Nie było czasu jechać po nowe buty.
Cały blok żył tą historią, a może nawet całe osiedle. Wszyscy byli zgodni – to zły znak, małżeństwo nie potrwa długo i szczęścia nie przyniesie.
Po ślubie Kasi Marek dwa dni leżał na kanapie w swoim pokoju, odwrócony twarzą do ściany. Mama już chciała wzywać lekarza, myślała, że syn rozchorował się. Trzeciego dnia Marek wstał i wrócił na swoje miejsce przy oknie. Ale Kasia zniknęła. Mama powiedziała, że następnego dnia po ślubie młodzi wyjechali na południe. Marek bał się, że Kasia wyniesie się do mężAle po dwóch tygodniach wróciła opalona i jeszcze piękniejsza, a serce Marka znów zabiło jak oszalałe, bo choć życie potoczyło się dalej, jego miłość wciąż trwała.



