Dla mnie…

Dla mnie…

Krystyna monotonnie przesuwała żelazkiem po desce do prasowania. Pot spływał po jej skroniach, szyi i wzdłuż kręgosłupa. Wieczorem upał nieco zelżał, ale od gorącej pary żelazka wciąż było duszno. Zostało już tylko kilka rzeczy do wyprasowania, gdy zadzwonił telefon. Na chwilę ucichł, by po sekundzie rozbrzmieć znowu, drażniąc nerwy.

Krystyna odstawiła żelazko, podeszła do stołu i spojrzała na wyświetlacz. Imię przyjaciółki wywołało w niej zaskoczenie.

— Danuta, to ty? Co się stało? — zapytała z niepokojem.

— A kto by inny? Stało się. Przyjeżdżam, więc dzwonię. Mam służbowy wyjazd, zrezygnowałam z hotelu. Zatrzymam się u ciebie na dwa dni. Przyjmiesz mnie?

— Głupie pytanie. Kiedy przyjedziesz? — Krystyna zesztywniała, przypominając sobie, że w lodówce ma tylko podstawowe produkty. Dla siebie gotowała mało, obywała się skromnie.

— Jutro. Wiem, że nagle, ale wszystko się dopiero ustaliło. Numer pociągu, wagon i godzinę wyślę SMS-em. Spotkasz mnie?

— Jasne, że spotkam — obiecała, myśląc jednak, że i tak często bierze zwolnienia, kolejna prośba o urlop będzie nie na miejscu.

Ale przyjaciółka uspokoiła ją, mówiąc, że przyjedzie wieczorem i zostanie całe dwa dni. Krystynie zrobiło się lżej na sercu.

— Nie szykuj specjalnie nic, znam cię. Poczekaj, niedługo nagadamy się — powiedziała Danuta i rozłączyła się.

Krystyna dokończyła prasowanie, ułożyła ubrania w szafie w równą stertę. Cieszyła się na głos przyjaciółki. „Danka będzie wypytywać, zaglądać w duszę, a ja ledwo się uspokoiłam, pogodziłam z losem, nawet z samotnością przywykłam. Teraz muszę wymyślić, czym ją nakarmić.” Spojrzała na zegar na ścianie. „Zdążę jeszcze do sklepu przed zamknięciem. Jutro nie będzie czasu. No proszę, przyjeżdża…”

Zajrzała do lodówki. Dla siebie gotowała mało, apetytu i tak nie miała. Chemia zniszczyła jej chęć do jedzenia. Przebrana, wyszła do sklepu, myśląc o przyjaciółce.

Zaprzyjaźniły się od razu, pierwszego dnia, gdy w szóstej klasie w trakcie roku szkolnego przyszła nowa dziewczynka o romantycznym i tajemniczym imieniu — Danuta. Potem razem poszły na tę samą uczelnię. Na trzecim roku Danuta zakochała się w absolwencie szkoły oficerskiej, wyszła za mąż i wyjechała z nim do dalekiej jednostki, przenosząc się na zaoczne.

Najpierw pisały listy, potem, gdy telefony komórkowe stały się powszechne, dzwoniły, ale z czasem kontakt ograniczył się do życzeń na Nowy Rok i urodzin. Każda miała swoje życie, troski, dzieci. Danuta miała dwóch synów, ciągle wymagających uwagi.

Krystyna wyszła za mąż rok po studiach i od razu zaszła w ciążę. Poród był ciężki, więcej dzieci mieć nie mogła. Córka wyrosła. Tuż przed końcem studiów medycznych wyszła za mąż i wyjechała z mężem do jego rodzinnej miejscowości.

Wybierając produkty w sklepie, Krystyna pomyślała, że nie zdąży posprzątać. „Co tam… Kto u mnie śmieci? Przyjaciółka przyjeżdża, a nie prezydent…” Zastanawiała się też, czy powiedzieć Dancie o służbowej podróży męża czy o jego wyjeździe do córki? Potem uznała, że Danuta zna ją za dobrze, w mig wyczuje kłamstwo. Nie da się jej oszukać. „Od razu zobaczy, że w domu nie ma śladu po mężu. Po co ukrywać? Nie pierwsza i nie ostatnia, od której facet odszedł do młodszej…”

Krystyna jeszcze długo przed odejściem męża wiedziała, że ma inną. Nagle zaczął ubierać się swobodniej — dżinsy i sweter, garnitur zakładał tylko na oficjalne spotkania. Kupił adidasy, zaczął biegać rano. Choć wytrzymał krótko.

Dopóki mieszkała z nimi córka, oboje udawali, że nic się nie zmienia. Mąż robił wrażenie, że zostaje w pracy, wracał tylko spać. Krystyna też nie znosiła jego powrotów. Przychodził najedzony, od razu szedł spać. Więc jadł i miał przyjemności gdzie indziej.

Gdy córka wyjechała, nie było już potrzeby udawać. Krystyna sama poprosiła go, by wyszedł. Spakowała mu wyprasowane rzeczy do walizki. Nie chciała dać rywalce satysfakcji, że żona była zła, jak pewnie mąż opowiadał. Niech zobaczy, że dbała. I on sam niech wie, co traci. Czy inna będzie taka sama? Z wiekiem mężczyźni doceniają spokój i wygodę. Namiętność, jak wiadomo, szybko mija. Krystyna miała nadzieję, że opamięta się i wróci. Ale czas mijał, a on nie wracał.

A potem… Potem przypadkiem, podczas rutynowych badań, wykryto u niej raka. To odwróciło uwagę od bólu i żalu. Nie było czasu na urazy. Operacja, chemia. Na każdą kontrolę szła jak na egzekucję, bojąc się wyroku. Ale na razie stan był stabilny, bez pogorszenia.

Były chwile, gdy szalenie chciała zobaczyć męża, powiedzieć mu. I co? Pożałowałby, został. Ale każdego dnia widziałaby go i wiedziała, że wraca od innej. Nie, dziękuję. Litość to nie miłość.

Tak więc żyła sama. Nie szukała nowych przyjaciół. Czasem spacerowała po parku, gdzie spotykała tych samych starszych ludzi lub mamy z wózkami. Wymieniały kilka słów.

— Pogoda ładna. Też na spacer?
— A gdzie starszy syn? U babci?
— Dawno pani nie widziałam…

I tyle.

Następnego dnia Krystyna wróciła z pracy i od razu zabrała się za gotowanie. Nawet zdążyła umyć podłogę przed wyjściem na dworzec. Była zmęczona, ale nie było czasu na odpoczynek — pora spotkać przyjaciółkę.

Pociąg zwalniał długo, zatrzymując się przy peronie. Krystyna wpatrywała się w okna, próbując dostrzec Danutę. Wreszcie ludzie wysypali się z wagonów. Postanowiła nie biec do właściwego wagonu na przedzie. W tłumie mogłaby jej nie zauważyć. „A jeśli jej nie poznam? Tyle lat minęło!” — w sercu pojawiła się wątpliwość.

Stanęła przy zejściu do podziemnego przejścia. Tam, przed schodami, ludzie zwalniali, można było ich dokładnie obejrzeć.

I wtedy zobaczyła Danutę — postawniejszą, z zagubionym spojrzeniem, alePrzez chwilę stały w milczeniu, patrząc sobie w oczy, aż nagle Danuta rozpromieniła się dawnym, znanym Krystynie uśmiechem i wyciągnęła ramiona, by przytulić przyjaciółkę po latach rozłąki.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

13 + dziewiętnaście =

Dla mnie…