Dobra nowina
Krystyna spieszyła się do domu. Miała wspaniałą wiadomość dla męża – nie dość, że dobrą, to jeszcze wyjątkową. Trzeba to z pewnością uczcić. Po drodze wstąpiła do sklepu i kupiła butelkę wina. Zaraz przygotuje kolację, wypiją razem… – marzyła w duchu.
— Włodku, jestem! — zawołała, przekraczając próg małego mieszkania. Krzyk był zbędny, w tych ciasnych ścianach słychać było, gdy tylko ktoś przekręcał klucz w zamku. Ale radość rozpierała Krystynę, nie potrafiła jej powstrzymać.
Włodek niechętnie wyszedł jej na spotkanie.
— Mam niesamowitą wiadomość! Zaraz szybko zrobię kolację, usiądziemy i uczcimy to. Nawet wino kupiłam, patrz. — Krystyna wyjęła z torby butelkę, nie zauważając napiętego spojrzenia męża. — Odnieś do kuchni, ja w tym czasie się przebiorę. — Minęła go i podeszła do szafy, rozbierając się za jej drzwiami niczym za parawanem. Włożyła krótki szlafrok, który Włodkowi tak się podobał, poprawiła włosy i zamknęła szafę.
Włodek siedział przed telewizorem z wyciszonym dźwiękiem, patrząc przez ekran jakby go nie widział. Krystyna podeszła do niego.
— Co się stało? Mamie znowu gorzej? — zapytała ostrożnie.
Mąż milczał. Krystyna usiadła obok, przykryła jego dłoń swoją.
— Cokolwiek by się nie działo, damy radę. Dostałam… — Nie zdążyła podnieść go na duchu. Włodek odsunął rękę i zerwał się z kanapy. — Dobrze, powiesz później. Idę przygotować kolację.
Krystyna smażyła kartofle, dusząc się od niewiedzy. Wiedziała, że wypytywanie na nic się nie zda. Radosny nastrój pryAle gdy położyła widelec na stole, zrozumiała jedno – teraz będzie żyć tylko dla siebie.



