Wyprawa nad morze

**Wakacje nad morzem**

– Kasia, nie pozwalam, rozumiesz? Masz tylko osiemnaście lat. Nie zdajesz sobie sprawy… – Marta co chwilę podnosiła głos. Kłóciły się z córką od kilku godzin.

– To ty nic nie rozumiesz. Wszyscy jadą, tylko mnie jak zawsze nie wolno – upierała się Kasia.

– Jacy wszyscy? Twoja Zosia? Jej matka to i więcej by pozwoliła… – Marta urwała, czując, że posunęła się za daleko. – Posłuchaj, córeczko…

– A ty mnie słuchałaś, kiedy mówiłam, że nie chcę żadnego Janusza Kowalskiego? Ach no tak, przecież zdanie dziecka nikogo nie interesuje. Zrobiłaś po swojemu. Powiedziałaś wtedy, że chcesz być szczęśliwa. I co? Jesteś szczęśliwa, mamo? Nie jestem już dzieckiem, jestem pełnoletnia. Też chcę być szczęśliwa. Jadę, czy ci się to podoba, czy nie. Pieniędzy mi nie trzeba, jeśli o to chodzi. – W oczach Kasi błyszczały łzy rozpaczy.

– Ja też chcę, żebyś była szczęśliwa, naprawdę. Możesz popełnić błąd, którego pożałujesz całe życie. Pomyśl, Kasia. Tam będziesz całkowicie zależna od tego swojego Kamila. Jesteś go pewna? Znasz go ledwie kilka miesięcy. Nikogo obok nie będzie…

– Nie martw się, nie wrócę z „niespodzianką” – zaśmiała się gorzko Kasia.

– Nie słyszymy się nawzajem. – Marta bezsilnie opadła na kanapę.

Była zmęczona tłumaczeniami. Mąż zostawił ją z trzyletnią Kasią, alimentami i zniknął. Kiedy poznała Janusza, nie spodziewała się, że znów pokocha i zaufa mężczyźnie. Janusz przez te lata starał się zastąpić Kasi ojca, być jej przyjacielem. Ale ona nigdy go nie zaakceptowała.

Marta pamiętała, jak córka przyjęła Janusza z wrogością, gdy pierwszy raz przyszedł w odwiedziny, a potem spytała:

– Będzie z nami mieszkał?

– Tak. Jesteś przeciw?

– Kogo to obchodzi? I tak zrobisz po swojemu – prychnęła dwunastoletnia wówczas Kasia.

Marta próbowała jej wytłumaczyć, że Janusz jest dobry, że wkrótce to zrozumie.

– Po prostu go nie znasz. Zobaczysz, polubisz go.

– Twoja córka po prostu zazdrości – powiedziała wtedy przyjaciółka. – Nie możesz iść jej na rękę. Nim się obejrzysz, dorośnie, wyjdzie za mąż, a ty zostaniesz sama. Takiego faceta jak Janusz możesz już nie spotkać. Nie musisz wybierać między nim a Kasią. Wszystko się ułoży, daj tylko czas – radziła znajoma psycholog.

Marta starała się nie zaniedbywać córki. Ale nie zawsze jej to wychodziło. Ciągnęło ją do Janusza, a Kasia ciągle odciągała uwagę na siebie. Marta czuła się rozdarta. Gdy Kasia zrozumiała, że matka nie należy już wyłącznie do niej, zaczęła się oddalać. I oto efekt. Nie słyszą się nawzajem.

Teraz Kasia się mści. Kamil to miły, dobrze wychowany chłopak z porządnej rodziny. Marta nie miała nic przeciwko niemu. Ale pozwolić córce jechać z nim nad morze…

Gdy chłopak przychodzi poznać rodziców dziewczyny, zawsze stara się pokazać z najlepszej strony. Jaki jest naprawdę? Widzimy wierzchołek góry lodowej, a co kryje się pod powierzchnią?

Pewnie rodzicom Kamila jest łatwiej. Marta ma tylko córkę. Nigdy właściwie się nie rozstawały. A teraz ta chce jechać nad morze z chłopakiem. Wiadomo, co tam będzie – wino, seks. Marta wychowała córkę sama. Drżała o nią. Naturalne, że trudno jej pogodzić się z tym, że dziewczyna dorosła, ma chłopaka, swoje życie.

Ale nie można trzymać jej na smyczy. Janusz też uważa, że trzeba dać wolność. Dziewczyna nie jest głupia, sama zrozumie. Gdy Marta powiedziała mu, że gdyby Kasia była jego córką, pewnie nie puściłby jej nad morze z chłopakiem, Janusz zaczerwienił się, ale milczał, nie przekonywał jej. Oczywiście, że nie puściłby. Marta była wdzięczna, że nie rozkręcił kłótni. Odstąpił. Niech matka i córka same rozwiążą ten problem.

Cóż, zostaje pogodzić się i mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Może powinna była zerwać z Januszem, zapomnieć o sobie, poświęcić się córce? Ale jak o sobie zapomnieć, gdy Marta miała ledwie trzydziestkę i wciąż pragnęła miłości?

Teraz szczęścia chce córka. Teraz ona nie słucha matki. I co robić? Łatwo radzić, gdy chodzi o cudze dzieci, ale gdy dotyczy to własnej córki, zdrowy rozsądek milknie przed miłością i strachem. Każda matka chce uchronić dziecko przed błędami. A może to właśnie jest ten największy błąd?

Marta westchnęła, zmęczona myślami, i weszła do pokoju córki. Kasia siedziała na łóżku, podciągnąwszy nogi, i wpatrywała się w telefon. „Narzeka przed Kamilem” – domyśliła się Marta.

– Zmęczyłam się walką z tobą. To naturalne, że się boję, chcę uchronić cię przed błędami. Masz tylko osiemnaście lat… Jedź. Tylko obiecaj, że będziesz dzwonić i nie wyłączysz telefonu, żebym mogła się do ciebie dodzwonić.

Kasia zdziwiona podniosła wzrok na matkę. Pewnie nie spodziewała się, że ta się podda, pozwoli jej jechać.

– Dobrze – powiedziała.

„Dawniej rzuciłaby mi się na szyję, przytuliła, nazwała mamusiKasia w końcu zrozumiała, że miłość matki to jedyne morze, w którym zawsze będzie bezpieczna.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 − 3 =

Wyprawa nad morze