Zwinny Spryciarz

Sprytny Tymek

Natalia z mamą kłóciły się od kilku dni. Męczyły się, rozchodziły po kątach, milczały, dąsały. Ale gdy któraś uspokoiła się i wracała do rozmowy, znów wybuchała awantura.

– Z tobą nie da się rozmawiać! Nikogo nie słuchasz. Dla ciebie liczy się tylko twoje zdanie. Nawet taty nie słuchałaś. Dlatego odszedł – krzyczała Natalia.
Zdawała sobie sprawę, że poruszanie tematu ojca to cios poniżej pasa, ale nie mogła się powstrzymać.

– I tak się wyprowadzę, bo bez Darka nie potrafię żyć. Kocham go. Chciałam to zrobić po dobroci, ale widzę, że nie wyjdzie. Jestem dorosła, mam dwadzieścia lat. Kiedyś w tym wieku dziewczyny były już starymi pannami. Zawsze taka idealna, sama siebie nie nudzisz? Nie chcę być taka jak ty… – urwała.

– A ja wcale nie jestem przeciwko. Słyszę cię doskonale. To czemu się nie pobierzecie, skoro się kochacie? – odparła mama niemal spokojnie, zaskoczona furią córki.

– Znowu to samo – jęknęła Natalia. – Gdzie się żenić? Jesteśmy studentami. Mamy siedzieć na twojej głowie? Albo na głowie jego rodziców? Oni i tak kupili Darkowi mieszkanie.

– A z czego będziecie żyć?

– Mówiłam ci, Darek pracuje, robi strony internetowe, małe programy na komputerze. Dostaje za to pieniądze. Tak, mamo. Nie słyszałaś, że teraz tak się pracuje, online? Starczy nam na jedzenie, a za rok skończymy studia i się pobierzemy.

– To poczekajcie ten rok. Czy wam się pali? Jesteś w ciąży, tylko mi nie mówisz? – Mama podejrzliwie obrzuciła Natalię wzrokiem.

– Nie, mamo, nie jestem w ciąży. Męczy mnie to. Z tobą nie ma sensu gadać. – Natalia weszła do swojego pokoju i zaczęła wyciągać rzeczy z szafy, pakując je do plecaka. Gdy przestały się mieścić, stanęła przy kanapie, zastanawiając się, co zrobić.

W drzwiach pojawiła się mama. „Znowu zacznie krzyczeć” – pomyślała Natalia. Ale mama tylko postała w milczeniu i wyszła. Natalia nie wiedziała, co o tym myśleć. Po chwili mama wróciła, kładąc na kanapie walizkę – tę samą, z którą jeździła do sanatorium z ojcem.

– Dziękuję! – Natalia przytuliła mamę. – Nie wyjeżdżam na koniec świata, będę wpadać. Dzwonić codziennie. Jak coś będzie trzeba, powiedz, przyjdziemy z Darkiem, załatwimy.

Mama nagle opadła z sił, usiadła na kanapie i zakryła twarz dłońmi.

– Wszyscy mnie opuszczają. Słusznie, uciekajcie, jakbym była potworem. Młoda i zdrowa byłam potrzebna, a teraz tylko wam przeszkadzam. Ojciec sobie młodszą znalazł, stara mu nie pasuje. Jak mu się wrzód przypomniał albo kręgosłup zawiał, to byłam potrzebna. Gotowałam mu na parze, robiłam masaże, soki z kapusty wyciskałam. A jak wyzdrowiał, to poszedł do tej młodszej. Nic – przyjdzie czas, znów się przyczołga, tylko ja mu nie przebaczę.

Teraz i ty odchodzisz. Co ci przeszkadzało? Gotować sama będziesz, po zakupy chodzić, prać. Do nauki jeszcze się przygotowywać. Ciężka dola kobiety. A jak zajdziesz w ciążę? Po co się tak śpieszyć?

Natalia przysiadła obok mamy, objęła ją za ramiona. Czuła jej napięcie i smutek. Nawet przyszło jej do głowy, żeby ustąpić, zostać.

– Moglibyście się tak dalej spotykać. Po co się wyprowadzać? – Mama nie dawała za wygraną.

– Po co ludzie razem mieszkają? Bo nie potrafią bez siebie żyć. Kocham go. Będę przychodzić. Obiecuję. I dzwonić codziennie. Chcesz, żebyśmy do ciebie się wprowadzili?

Mama odsunęła dłonie od twarzy i wyprostowała się gwałtownie.

– Akurat.

Natalia uśmiechnęła się w duchu.

Mama wyszła za mąż późno. Babcia była surowa, nigdzie jej nie wypuszczała. Dopiero po jej śmierci mama się ożeniła. Wskoczyła w ostatni wagon, jak to mówią.

Natalia ma dwadzieścia lat, a mama już na emeryturze. Firma, w której pracowała, upadła. Wszystkich w jej wieku wysłano na wcześniejszą emeryturę. Do tego ojciec wymyślił numer. Natalia to wszystko rozumiała. Ale jak podzielić się między mamą a Darkiem? Nie wyobrażała sobie, żeby we troje się dogadali. Znała charakter mamy. Po co próbować, skoro Darek ma swoje mieszkanie? Tak będzie lepiej dla wszystkich. Tylko mama boi się zostać sama.

– Wybacz mi, mamo. Bardzo cię kocham. Ale i Darka kocham. – Natalia wstała i zaczęła zbierać rzeczy.

Gdy mama wyszła, wyjęła z kieszeni dżinsów telefon.

– Czekasz? – spytała do słuchawki. – Zaraz będę.

Schowała telefon, zarzuciła plecak na plecy, postawiła walizkę na podłodze i wytoczyła ją z pokoju.

Mama siedziała w kuchni, odwrócona do okna.

– Mamo, nie gniewaj się. Zadzwonię jutro – powiedziała Natalia przepraszającym tonem.

Mama nawet nie drgnęła. Wyglądała na taką zagubioną, samotną, zranioną, że Natalii zrobiło się jej żal. Ale gdyby teraz zmiękła, podeszła, mama znowu zaczęłaby namawiać, żeby została. A Darek już dawno czekał na nią na podwórku, pewnie zmarzł. I Natalia zdecydowanie, zanim się rozmyśliła lub mama otrząsnęła się z odrętwienia, wyszła.

Taksówkę by zamówiła, ale oszczędzała pieniądze. Z Darkiem poszli na przystanek.

– No i jak? Mama bardzo krzyczała? Namawiała, żebyś została? – spytał Darek w autobusie, ściskając dłoń Natalii.

– Normalnie – burknęła.
Nie chciała opowiadać.

– Żałujesz?

– Nie, co ty – odparła szybko Natalia i przycisnęła się do Darka.

Natalia dzwoniła do mamy codziennie między zajęciami. Mama skarżyła się na ciśnienie, bóle stawów przy zmianie pogody. Koniec listopada, a ciągle ciepło, deszcze lub mokry śnieg. W taką pogodę nawet zdrowemu ciężko, co dopiero mamie.

Natalia ją pocieszała. Ale słuchanie codziennie o chorobach zaczęło ją męczyć. Weź tabletkę, połóż się – co jeszcze mogła powiedzieć? Zaczęła rzadziej dzwonić. W najbliższy weekend postanowiła odwiedzić mamę.

– Może z tobą pojadę?Darek uśmiechnął się i wziął Natalię za rękę, wiedząc, że nawet gdy świat się zmienia, ich miłość pozostanie taka sama.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × cztery =

Zwinny Spryciarz